środa, 30 marca 2016

Przepis na pyszne, zdrowe batoniki z odżywką KFD!

Dziś mam dla Was kolejny przepis, który całkowicie skradł moje serce. Wykonanie to czysta przyjemność - gdy robiłam je pierwszy raz, wszystko dawałam ''na oko'', co mi trafiło pod rękę
 i uznałam, że będzie smacznie się komponować, a batoniki i tak wyszły! I TO JESZCZE JAK!
Jeśli więc szukacie smakowitego i pełnowartościowego zastępnika zwykłych, sklepowych batonów,
albo sposobu na po prostu zdrową przekąskę, zapraszam!


Do zrobienia ich wykorzystałam odżywkę białkową z firmy KFD o smaku lodów waniliowych, która nadała niesamowity zapach i posmak, ale jeśli nie macie takiego produktu, to możecie go pominąć.


BATONY DLA AKTYWNYCH:

Składniki (proporcje można zmieniać w zależności od uznania, ale finalne ciasto musi się dobrze formować i nie rozpadać się)
-1 szklanka płatków owsianych górskich
-2 garście suszonych daktyli
-1 garstka rodzynek lub żurawiny
-2 garście orzechów laskowych
-2 łyżki wiórków kokosowych
-3 łyżki oleju koskowego
-1 miarka odżywki białkowej
-ewentualnie jakieś słodzidło np. miód

Daktyle i żurawinę zalewam gorącą wodą, tak, żeby mniej - więcej całe znalazły się pod wodą.
Zostawiam je na co najmniej 30 minut, żeby dobrze zmiękły. Po tym czasie miksuję je razem z pozostałą wodą. Masę przekładam do miski i dodaję płatki owsiane, orzechy, wiórki i wszystko mieszam. Następnie dodaję olej kokosowy i białko i dokładnie mieszam. Masa powinna być kleista i gęsta. Formuję małe batoniki i wkładam je do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na 20-25 minut.
Odstawiam do wystygnięcia a potem wkładam do lodówki.
Po kilku godzinach, a najlepiej całej nocy w lodówce, są najlepsze :)


Dodatki oczywiście można dowolnie zmieniać.





Mam nadzieję, że przepis się przyda! Lubicie takie zdrowe smakołyki? :)


Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 
Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl 
Pozdrawiam, 
Natalia <3 

poniedziałek, 28 marca 2016

TRENINGI KARDIO VS. TRENINGI SIŁOWE! NOWY FILM!

Dziś mam dla Was coś innego. Korzystając z wolnego czasu przez święta, udało mi się złożyć krótki filmik na mój kanał na YouTube. Pokazuję tam, jak wyglądałam za czasów mojej ''obsesji'' 2 lata temu, a jak jest to teraz. Tych starych filmików nigdy nigdzie nie pokazywałam i nie ukrywam, że nie planowałam tego, ale jeśli chociaż jednej osobie otworzę tym oczy, to to mi w pełni wystarczy do szczęścia :) Także z góry przepraszam za mój wygląd tam, za jakość tych filmików - kręciłam je kamerką od komputera, tylko do własnego użytku, aby móc kiedyś porównać swoje osiągnięcia.

Najgorsze jest to, że kiedyś mój wygląd mi się podobał. Gdyby nie zaczęło szwankować zdrowie, to nie wiem czy bym się opamiętała. Ale to wszystko możecie przeczytać w zakładce ''Moja historia''.

Tymczasem zapraszam Was do obejrzenia. Film dedykuję też wszystkim kobietom, które dalej ćwiczą jedynie kardio, ponieważ boją się, że treningi siłowe sprawią, że będą wyglądały jak mężczyźni. Cóż, ja już dość długo konkretnie dźwigam, a jak mężczyzna chyba nie wyglądam :)
Nie chodzi mi o to, żeby kogoś to czegoś zmuszać, nie chcę zakazywać robienia kardio - niech każdy robi, co mu w duszy gra! Znam kobiety, które tylko biegają, na siłowni nigdy nie były, a wyglądają pięknie - aktywność w każdej formie jest rewelacyjna. Ale treningi siłowe naprawdę pięknie rzeźbią
i może akurat okaże się, że będzie do Twoja ulubiona forma aktywności? Ja tak właśnie mam! ;)


Starczy mojego gadania! Zobaczcie ten 2,5 minutowy film :)



Co myślicie o tym filmiku? :)



Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 
 
 
Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl 
 
Pozdrawiam, 
Natalia <3 


czwartek, 24 marca 2016

Jak pozbyłam się kompleksów?

Dzisiejszy wpis będzie dość nietypowy :) Mianowicie chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić moją historią, jak pozbyłam się kompleksów i nauczyłam się kochać siebie zawsze taką, jaka jestem.
Jeśli jesteście zainteresowani, zapraszam!



Po pierwsze uznałam, że muszę określić, jakie ja właściwie mam kompleksy. I następnie ustalić, czy jest to coś na co mam wpływ, czy po prostu muszę to zaakceptować.
Kika rzeczy wyszło, że mogę zmienić, ale było też kilka takich, na które nie miałam wpływu.
Te które mogę zmienić stały się moimi małymi celami - małymi, bo nie jedynymi i nie moją obsesją.

Podzieliłam je na rzeczy ''JUŻ DO ZMIENIENIA'' i ''WYMAGAJĄCE DUŻO PRACY I CZASU".
W oby grupach było kilka mniejszych i większych cech.
Już do zmienienia to na przykład spóźnianie się wszędzie i zawsze, nie przykładanie wagi do ubrań,
inne układanie włosów, mlaskanie przy jedzeniu.
Wymagające dużo czasu i pracy - to mogą być rzeczy związane z wyglądem naszego ciała, kiedy uważamy, że jesteśmy zbyt pulchni,  mamy za duży brzuch, za grube nogi.

Następnie przyszedł czas, żeby się tym zająć - skoro uważamy, że powinniśmy trochę zrzucić, to zacznijmy zdrowo się odżywiać, ćwiczyć. Jeśli uważamy, że naszą słabą stroną jest wygląd naszych włosów - zacznijmy o nie dbać. Bardzo proste! Więc dlaczego tak wiele osób tego nie robi?

Nie rezygnujmy z czegoś tylko dlatego, że wymaga dużo pracy i czasu.
Jeśli na coś naprawdę zapracujemy, będziemy to dużo bardziej doceniać, a często się zdarza, że już zdobywając to, zmieni się nasze podejście! Bo jeśli wylewamy nad wyglądem naszego ciała siódme poty, to jak możemy go nie kochać?


A te rzeczy, których nie możemy zmienić...należy pokochać! Po co sobie uprzykrzać życie czymś, na co nie mamy wpływu?
Ja np. kiedyś bardzo bardzo nie lubiłam swojego nosa. Często słyszałam, że wygląda jak ziemniak, przeszkadzały mi piegi na nim. Ale jak dojrzałam i zmieniły mi się rysy, ten kartofelek gdzieś na twarzy się zgubił, piegi jakoś zaczęły mi się podobać.
Tak samo uważałam, że mój krzywy kręgosłup to moje przekleństwo.
Teraz po 6 latach widzę w nim wręcz błogosławieństwo! Bo to dzięki niemu zaczęłam ćwiczyć, później zdrowo się odżywiać i jestem tu gdzie jestem. :)



Co myślicie o tym wpisie? Jak to jest u Was? :)


Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 
Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl 
Pozdrawiam, 
Natalia <3 



poniedziałek, 21 marca 2016

Przykładowe posiłki na redukcji

Dziś wpis z przykładowymi posiłkami na redukcji, gdyż o taki post było bardzo dużo próśb.
Nie będzie on jakiś odkrywczy - na redukcji jem to samo co na masie, tylko w mniejszych ilościach
i może trochę innych kombinacjach. Na instagramie też pokazuję wiele moich propozycji, więc jeśli po tym wpisie dalej będzie Wam mało, to zapraszam też tam :)


Gramatura danych produktów jest dostosowana do mnie, więc nie będę jej podawać. :)

Śniadanie:
to u mnie zawsze ukochana owsianka, zmieniam tylko dodatki do niej. Obowiązkowy jest u mnie jakiś owoc - np. małe jabłko, a dziś były to truskawki. Płatki owsiane zalewam na noc gorącą wodą, a rano dodaję jeszcze trochę mleka roślinnego - takie śniadanie jest przepyszne i długo nie odczuwam po nim głodu,a  to dla mnie ważne, bo w tygodniu śniadanie jem zazwyczaj o 6 rano.


W tygodniu kiedy chodzę do szkoły, drugi i trzeci posiłek jem poza domem. Nie mam czasu na zbytnią finezję i wielkie uczty wtedy, dlatego zazwyczaj jem odpowiednią ilość wafli ryżowych z jakimiś warzywami np. marchewkami, ogórkami. Większość kalorii ''zostawiam sobie'' na wieczór, żeby w posiłkach okołotreningowych móc zjeść jak najwięcej.


Po powrocie ze szkoły, około godziny 16 jem obiad. Zawsze jest to źródło węglowodanów złożonych, np. kasza jaglana, jęczmienna, makaron żytni, do tego białko w postaci mięsa z indyka
i zdrowe tłuszcze (najczęściej ukochane masło orzechowe). Dodatkowo trochę warzyw np. ostatnio ukochałam ogórki kiszone i obiad gotowy!



Po treningu mój posiłek to w pierwszej kolejności, jeszcze w szatni, białko wymieszane z glutaminą, kreatyną i bcaa, do tego kawałek banana. Natomiast po powrocie do domu zjadam pełny posiłek i zawsze są to węglowodany złożone, spora ilość mięsa i trochę warzyw.



To tyle! Mam nadzieję, że wpis Wam się przyda! :)


Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3

piątek, 18 marca 2016

Plan na redukcję - wiosna 2016!

Ostatnio dodałam podsumowanie okresu masy, więc dziś zgodnie z obietnicą wstawiam plan na redukcję! Jeśli nie widzieliście ostatniego wpisu, polecam go zobaczyć przed przeczytaniem tego!


Redukcję zaczynam 14.03.2016. Na razie rezygnuję z cheatów, pierwszy planuję na moje urodziny - 15.04.2016. Liczę, że do tego czasu waga spadanie o 2-3 kg. Nie jest to jednak dla mnie najważniejsze, gdyż nie kieruję się tylko wagą, a jedynie pomaga mi ona trochę kontrolować redukcję. Na masie doszłam do wagi 67 kg i na redukcji planuję schudnąć do ok. 57 kg przy zachowaniu jak największej ilości masy mięśniowej.

Przez pierwsze dwa tygodnie, czyli do początku kwietnia, będę powoli odejmować kalorie, aż dojdę do puli około 1900 kcal. Wtedy też dopiero zmienię treningi. Jak na razie dalej będę robić ten sam plan, a jedynie dodam dwie sesje kardio na czczo (po wypiciu jedynie bcaa, glutaminy i kreatyny). Będzie ono w formie interwałów biegowych na własnym podwórku :) W razie jak pogoda nie będzie dopisywać, zastąpię je interwałami na orbitreku w domu.
Przy dalszej redukcji możliwe, że odejmę ten piąty trening siłowy, w zależności od samopoczucia.

Rozkład makroskładników to mniej więcej 50g tłuszczy, 140g białka i reszta węglowodanów, w zależności od podaży kcal.
Poprzednią redukcję miałam na 1720 kcal, teraz jednak mam trochę więcej mięska do wykarmienia
i ciężej trenuję, więc wydaje mi się, że spokojnie mogę próbować większą ilość kcal, a dopiero z czasem dojść do 1800 - 1700 kcal.

Redukcję planuję kończyć w czerwcu - lipcu, w zależności od efektów.


Mam nadzieję, że się przyda!



Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3

wtorek, 15 marca 2016

Podsumowanie masy!

Dzisiaj mam dla Was wpis o który dostawałam dużo pytań! Mianowicie - podsumowanie okresu masy! Jeśli jesteście zainteresowani, zapraszam!


Zacznę od tego, że ani przed ani po się nie mierzyłam - jedynie co, to robiłam zdjęcia i czasami się ważyłam. Na koniec redukcji ważyłam 56kg, aktualnie jest to 67kg!
Zdjęć porównawczych nie będę wstawiać, bo nie są może one najlepszą motywacją, ale na redukcji na pewno będę się więcej chwalić!

Najbardziej jestem z siebie dumna, że się nie poddałam, pomimo, że zmieniające się ciało nie do końca mi się podobało, bo przecież nie było widać ukochanych absów, zarysy mięśni się gubiły.
I czasami były gorsze dni, kiedy chciałam przestać się budować, ale teraz mogę szczerze powiedzieć, że jestem z siebie zadowolona!

Cały okres masowania trwał praktycznie od listopada do dziś (13.03), a od jutra zaczynam schodzić z kalorii i powoli redukować.

Wspaniałą motywacją był wzrost siły praktycznie z treningu na trening. Poniżej podaję kilka przykładowych ćwiczeń, w których progress był najbardziej widoczny:
(przy takiej samej liczbie powtórzeń lub większej)

-wiosłowanie hantlem jednorącz z 12kg na 21kg!
-martwy ciąg z 55kg na 75kg!
-siady z ledwo 50kg do mocnych 60kg!
-unoszenie bioder ze sztangą z 60kg na 95kg!
-suwnica obunóż z ok. 150kg na 240kg (z dużym zapasem!)
-wyciskanie nad głowę w siedzeniu z 8 kg na 12/10kg!
-uginanie z supinacją z 8kg na nawet po 12kg/10kg!

A jeśli chodzi o progress sylwetki - największe przyrosty widzę w nogach,które były moim priorytetem oraz bicepsach i z tego jestem bardzo zadowolona. Jednak to, ile udało mi się wypracować, pokaże dopiero redukcja.


Mój plan na redukcję przedstawię w następnym wpisie!
Do następnego!

Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3



sobota, 12 marca 2016

ROK NA SIŁOWNI - ILE MOŻE SIĘ ZMIENIĆ! EFEKTY

Dziś mam dla Was wpis, którego ja sama nie mogłam się doczekać. Dziś chciałabym się Wami podzielić moimi efektami po roku trenowania na siłowni. Nie był to mój początek trenowania, wcześniej już od kilku lat ćwiczyłam, ale w marcu rok temu zmieniłam siłownię i teraz mija rok odkąd ćwiczę w niej, więc przyszedł czas na małe podsumowanie! :)
Zapraszam!


Kiedy w marcu rok temu zawitałam do nowej siłowni, ćwiczyłam już ponad 3 lata. Moja siłownia jest mała, ale wcześniejsza była i tak 3 razy mniejsza, więc jestem bardzo zadowolona, a dojeżdżać dalej nigdzie indziej nie chcę. Stawiam na prostotę i wygodę ;)
Nie potrzebuję nie wiadomo ile maszyn do ćwiczeń, wystarczą mi hantle, sztanga i kilka ławek :)
Swojej siłowni jeszcze długo nie będę zmieniać, tutaj już wszystkich znam, zawsze są jacyś znajomi, można pogadać i pośmiać się między seriami.

Ale jak wyglądają moje efekty po roku na siłowni?
Cóż, na początku nie robiłam sobie specjalnie dużo zdjęć, bo też nie spodziewałam się szybkich zmian i przecież to nie był mój jakiś ''początek metamorfozy'' tylko zmiana siłowni.
Kilka jednak mam:




 Zdjęcia po lewej są robione rok temu, po prawej aktualne.


Jak zmieniały się moje treningi?

Od marca do wakacji rok temu, ćwiczyłam bez jakiegoś  narzuconego planu - po prostu szłam na siłownię i trenowałam daną partię jak najmocniej. Robiłam 3 treningi siłowe w tygodniu, podzielone na splity, ćwiczyłam każdą partię. Później dodałam do tego 2 sesje interwałów na siłowni w dni bez treningu siłowego. W sierpniu po powrocie z wakacji zaczęłam ćwiczyć według planu trenerki -
4 siłowe w tygodniu i dodatkowo 2 razy kardio w dowolnej formie. Tak ćwiczyłam praktycznie do rozpoczęcia masy w styczniu, kiedy wyrzuciłam kardio i dodałam jeszcze jeden trening siłowy.
Moje priorytetowe partie się zmieniają, ale praktycznie cały czas najmocniej koncentruję się na nogach, pośladkach i barkach. Natomiast prawie całkowicie przestałam ćwiczyć klatkę piersiową.
A co do kardio - na pewno wróci na redukcji, czyli już  nie długo! :)

Oprócz sposobu trenowania zmieniło się także moje podejście do tego - na treningach dalej daję z siebie 200% i naprawdę to kocham! Nie odpuszczam treningów, ale w porównaniu do kiedyś, nie liczę na natychmiastowe efekty i perfekcyjny wygląd zawsze i wszędzie :).





Co myślicie o takim wpisie? Dobra motywacja ? :)



Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3




środa, 9 marca 2016

Recenzja: Hello Slim TeaTox

Dziś mam dla Was recenzję produktu, o którym zrobiło się ostatnio bardzo głośno...a właściwie całym programie Hello Slim! Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam! :)


Program Hello Slim to dwustopniowy teatox, czyli uwalnianie swojego organizmu z toksyn za pomocą herbat - w wersji na dzień i w wersji na noc.

Wersja na dzień, czyli herbata pita jeszcze przed śniadaniem to sposób na doładowanie się energią, podkręcenie metabolizmu i spalania kalorii.
Drugi stopień to herbata na noc, do wypicia po kolacji, która oczyszcza organizm, koi nerwy i eliminuje wzdęcia.
Teatox trwa 30 dni podczas których pijemy herbatki każdego ranka i wieczora.
UWAGA! Nie są to herbaty na odchudzanie, których reklamy często widać w gazetach i internecie, które mają przyspieszać przemianę materii a w rzeczywistości jedynie rozleniwiają nasze jelita albo dają efekt przeczyszczający. Wręcz przeciwnie, cały ten zestaw świetnie wpływa na uregulowanie przemiany materii, więc jeśli macie z tym problem, gorąco polecam!

Herbaty nie są żadnymi tworami chemicznymi - są z w pełni naturalnych składników, które na co dzień doskonale znamy, a które tutaj połączone są w niezwykłe mieszanki.


Ogromnym plusem jest także wygląd zestawu - cała paczka, jak i pojedyncze herbaty, są bardzo ładnie zapakowane, a to dla mnie zawsze jest ważne :)

Herbatki są bardzo smaczne, chyba jedne z najlepszych, jakie w życiu piłam! Mają krótki czas zaparzania więc nie są kłopotliwe w robieniu, no i szczególnie w te chłodniejsze dni cudownie było się nimi ogrzać :)

Jeśli chodzi o efekty, które zauważyłam u mnie - cóż...teatox naprawdę udany! Pomimo obecnego okresu budowania masy mięśniowej, a co za tym idzie dużo większych porcji jedzenia, cały czas czuję się lekko, nie mam żadnych problemów z trawieniem. Z brzucha znikło wzdęcie i efekt nadmuchanego balonika po posiłku.
Dodatkowo, niesamowicie poprawił się stan mojej cery - zniknęły większe i mniejsze niedoskonałości. To dla mnie świetny dowód, że warto było przeprowadzić taki detox herbatami.
Więc jeśli szukacie dobrego sposobu na oczyszczenie organizmu na wiosnę, gorąco polecam!
Świetne uzupełnienie zdrowej diety i ćwiczeń.



A Wy już próbowaliście teatox'u? :) Dajcie znać!

 

Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3

niedziela, 6 marca 2016

Zjadłam ciastko, więc już nie jestem fit?

Za każdym razem po wrzuceniu na instagrama zdjęcia z jakimś niezdrowym jedzeniem, od razu dostaję do skrzyneczki kilkanaście pytań, czy już się zdrowo nie odżywiam, dlaczego przestałam itd.
Tak więc wpis dziś właśnie o tym!


Jeśli jesteście ze mną dłużej, na pewno wiecie, jakie mam podejście do zdrowego odżywiania.
Na co dzień jem w 100% zdrowo, wszystko ważę praktycznie co do grama, diety bardzo pilnuję, treningów nigdy nie odpuszczam. A w weekendy jeśli mam ochotę, zjem sobie rogalika, pączka czy pizze. Czy to znaczy, że już nie odżywiam się zdrowo? Często można spotkać schemat, że zdrowe odżywianie może to być 80% zdrowych produktów, a 20% innych przyjemności, niekoniecznie zdrowych. I ja się z tym mniej-więcej zgadzam. Nie dajmy się zwariować!
Rogalik czy kawałek pizzy nie skreśli nagle naszych kilku miesięcznych/rocznych starań!

Mam X lat, chcę się w życiu bawić, dieta jest dla mnie, nie ja dla diety, robię i jem to, co uważam,   że jest dla mnie dobre, to co chcę. Osobiście uważam, że zdrowe nawyki zostają z nami na całe życie, a to one są najważniejsze w zdrowym odżywianiu. Zdrowe odżywianie ma być nie tylko zdrowe dla ciała, ale tak samo ważna jest psychika! Mam nadzieję, że każdy to rozumie :)
Ja kiedyś długo nie zdawałam sobie z tego sprawy i wpadałam w różne obsesje, dlatego wiem, jak ważna jest ''spokojna głowa''! :)


Z doświadczenia wiem, że zachcianki od potrzeb trzeba odróżniać, tak samo apetyt od głodu, ale to zdrowa psychika jest najważniejsza :)
Zgadzacie się ze mną? :)


Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3

czwartek, 3 marca 2016

Trzy treningi nóg w tygodniu? Dlaczego?

Dzisiejszy wpis to odpowiedź na pytania, które dostałam po napisaniu na instagramie, że aktualnie nogi i pośladki ćwiczę 3 razy w tygodniu. Ile razy słyszeliście, że tak dużej partii nie należy ćwiczyć częściej niż 1-2 razy w tygodniu? Dlaczego robię inaczej? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam! :)



Kiedyś trzy treningi nóg w tygodniu wydawały mi się całkowitym szaleństwem (niepotrzebne).
Jak przy tylu treningach te mięśnie mają odpoczywać, regenerować się, rosnąć, kształtować się?
Jednak jak to mówią, cel uświęca środki. Nogi, a szczególnie pośladki, dwa razy w tygodniu ćwiczę od sierpnia. Zarówno przez redukcję, jak i okres utrzymania. Z przejściem na ''lekką'' masę, też nic nie zmieniłam. Dopiero kiedy na dwa miesiące postanowiłam przejść na naprawdę wysokie kalorie, aby zbudować trochę brakującego mięsa, postanowiłam dorzucić trzeci trening na tę partię.
Dlaczego? Nogi, pośladki to mój piorytet już od dłuższego czasu. Po pierwsze - podobają mi się one dobrze zbudowane, a po drugie - zawsze to była moja słabsza partia, bo nawet jak byłam sporo grubsza, te nogi wyglądały jak patyczki. Ciężko mi na nich zbudować jakiekolwiek mięśnie i cieszę się z każdego ciężko wypracowanego progresu.
Co z regeneracją? Tak jak powiedziałam, jestem obecnie na wysokich (dla mnie) kaloriach (nie jest to istotne ile, to moja osobista podaż, każdy ma inną), a wiadomo, że najlepszymi formami regeneracji są sen i właśnie jedzenie, a póki dostarczam sobie tyle tych kalorii, mogę mieć z jedzenia maksymalnie najlepszą regenerację. Poza tym, jedzenie to energia, więc muszę jakoś spożytkować tę energię z nadwyżki kalorycznej :)
Oprócz tego już od dłuższego czasu stosuję pełną suplementację, która także wspomaga proces regeneracji.

Pierwszy trening nóg robię w poniedziałek i ćwiczę wtedy całe nogi - czworogłowe, dwugłowe i pośladki. W środę i piątek natomiast koncentruję się już bardziej na dwugłowych i pośladkach.
Poniedziałkowy i piątkowy trening, to treningi na jak największych ciężarach, z mniejszą ilością powtórzeń i serii. Natomiast trening w środę oparty jest na dużej intensywności i objętości - prawie wszystkie ćwiczenia wykonuję w 4 seriach po 15 powtórzeń. Wtedy też robię łydki.

Te trzy treningi nóg w tygodniu mam zamiar praktykować do ''masowania'', a więc prawdopodobnie do początku kwietnia. Jak to będzie ne redukcji, wszystko się okaże, ale wtedy myślę, że dwa treningi nóg, pośladków, w tygodniu, mi wystarczą :)



Mam nadzieję, że wpis będzie przydatny!


Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3

wtorek, 1 marca 2016

Przepis na najlepszą wołowinę na świecie! Burger wołowy z czubrycą

Dziś mam dla Was przepis na absolutnie najlepszą wołowinę na świecie, jak z resztą już mówi tytuł:)
Tym razem z czubrycą czerwoną, której jestem ostatnio absolutną fanką.
Zapraszam!


Czubryca czerwona ma wyrazisty, mocny smak, hamuje rozwój niektórych gatunków drożdżaków
 i bakterii. Ma działanie rozkurczowe i pobudzające do pracy układ pokarmowy dodatkowo ochrania wątrobę i jest polecany przy wzdęciach i kolkach.


Składniki:
-wołowina mielona (u mnie 150g)
-cebula (pół główki małej)
-czubryca czerwona szczypta


Na rozgrzaną patelnię wrzucamy pokrojoną drobno cebulkę. Po chwili zalewamy ją kilkoma łyżkami wody i dusimy. Mięso ugniatamy z czubrycą i formujemy w płaską kulę. Wrzucamy na patelnię i na malutkim ogniu dusimy. Z mięsa na pewno wycieknie trochę tłuszczu, bo jest to dość tłuste mięso.
Później przewracamy na drugą stronę i dalej dusimy. W razie potrzeby można dolać jeszcze troszeczkę wody. Mi duszenie zajmuje zazwyczaj około 10-15 minut.




Smacznego! :)


Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 
Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl 
Pozdrawiam, 
Natalia <3