niedziela, 13 listopada 2016

Jak dobrze się ZWAŻYĆ? Waga ciała - jak sami siebie możemy oszukać

Cześć!
Dziś kolejny ''życiowy i praktyczny wpis'' :)
Tysiąc razy się mówi, że waga nie jest dobrym wyznacznikiem naszych postępów, dużo lepiej pokaże nam je lustro, robienie zdjęć i mierzenie.
Jednak co jakiś czas, warto się zważyć i mieć chociaż mniej-więcej podgląd na to, jak wyglądamy przy danej wadze i jak przy danej kaloryce, którą utrzymujemy, zachowuje się nasz organizm.
Szczególnie na początku naszej przygody może się to przydać.
Podobnie podczas okresów redukcji i masy (szczególnie u zawodników sportów sylwetkowych!).
Ale często poprawne zważenie się, to spory problem. Pomiędzy dwoma dniami różnica wagi może wynosić nawet 3 kg! O co chodzi? Jak więc określić masę ciała?
Jeśli chcecie poznać moje wskazówki, zapraszam do dalszej części wpisu!


Zacznijmy od najbardziej podstawowej rzeczy - samej wagi. Ja jestem zwolenniczką wag starego typu, czyli ze wskazówką, a nie elektronicznych. Już tłumaczę dlaczego. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale w większości wag elektronicznych granica błędu wynosi nawet 3 kg! Żeby to zauważyć, wystarczy, że zważymy się stawiając wagę w jednym miejscu, a następnie przeniesiemy ją w drugie miejsce i ponownie się zważymy. Nie spotkałam jeszcze elektronicznej wagi która w takiej sytuacji pokazałaby ten sam wynik.
Dowiadywałam się o tym także w sklepie z rtv/agd i tam sprzedawca jasno mi powiedział, że jest to całkowicie normalne i nie jest to wina pojedynczego modelu.
Dlatego - wagę elektroniczną zareklamowałam i odgrzebałam starą, ze wskazówką. Pomimo tego, że jest chyba nie wiele młodsza ode mnie, to jej wskazania są najdokładniejsze i nie przekłamane.

Kolejna ważna sprawa - stałe pory ważenia. Ja polecam robienie tego na czczo, bo wtedy nie możemy powiedzieć, że zjedliśmy większe śniadanie czy wypiliśmy więcej wody.
Ważenie wieczorem wiąże się z prawdopodobną dużą różnicą pomiarów, gdyż musimy uwzględnić wtedy wiele czynników, takich jak ilość jedzenia i napojów w ciągu dnia, wizyty w toalecie, czy był trening, ilość stresu czy nawet długość dnia, pogodę.
Warto też zawsze ważyć się albo całkowicie nago, albo w podstawowej bieliźnie, żeby nie musieć martwić się o to, ile na nas ważyło ubranie.

Jednak na wyniki pomiarów robionych nawet na czczo, wpływa wiele czynników.
Przede wszystkim:

-Ilość jedzenia w ciągu poprzedniego dnia, w tym przede wszystkim wielkość ostatniego posiłku.
Naturalne jest, że jeśli na kolację zjedliśmy spory objętościowo posiłek, to jedzenie rano dalej może zalegać w naszych jelitach, czyli zarówno zajmuje tam miejsce jak i trochę waży. Podobnie z ilością płynów.

Tutaj też mocno chciałabym podkreślić rolę węglowodanów w tym ostatnim posiłku, jako, że - na chłopski rozum - ''ładują'' nam one mięśnie, więc też mogą trochę podnieść wagę ostatecznie.
Ale to przecież bardzo pożądany efekt :)
Co ważne, nawet ogólne zwiększenie węglowodanów w diecie, może powodować wzrost wagi na skutek większego magazynowania wody w organizmie - pamiętajcie, że węglowodany też tak właśnie działają,
ale później np. na redukcji, po obcięciu węglowodanów, te pierwsze kilogramy które spadną bardzo szybko, to właśnie m.in. woda :)

Dodatkowo, powinniśmy mocno skoncentrować się na tym, czy w dzień/dni przed ważeniem, nasza dieta była ''czysta'' czy pozwalaliśmy sobie na mocniej przetworzone jedzenie, które może powodować u nas zatrzymywanie wody.
Owa woda dość mocno podbija wagę ciała. O tym jak się jej pozbyć, pisałam w ostatnim poście :)

-Czy jesteśmy po dniu treningowym czy nie (jeśli po treningowym to czy był to jeden dzień czy dwa treningowe, jaki typ treningu, czy siłowy czy kardio, czy mocno się wypociliśmy).
Po dniu treningowym zazwyczaj jest chociaż minimalnie niższa z tego względu, że ''wypłukaliśmy'' nasze mięśnie z glikogenu. Oczywiście, jeśli zjedliśmy odpowiedni posiłek potreningowy, to ten glikogen szybko powinien się uzupełnić. Oprócz tego, jeśli na treningu mocno się wypociliśmy i dużo wody z nas zeszło,
także waga będzie niższa. Po dniu bez treningu zaś, waga może być trochę wyższa, na skutek uzupełnienia energii, naładowania. Podobnie wpływa na wagę ogólna aktywność w ciągu dnia.
Dlatego, jeśli mamy stały rozkład treningów w tygodniu, warto się ważyć zawsze w stały określony dzień, kiedy np jesteśmy po dwóch dniach treningowych. Wtedy wyniki pomiarów będą najlepiej porównywalne.
 
-U KOBIET: cykl menstruacyjny.
My, kobiety, mamy z hormonami trochę inną sytuację niż mężczyźni. I niestety nasze hormony wręcz czasami ''upierają się'' żebyśmy przy określonych fazach cyklu, nagle zaczęły wyglądać jak ''baniaki z wodą'', z wydętym brzuchem i jakby z brakiem zdolności trawienia. Wtedy waga na przełomie kilku dni może wzrosnąć nawet o 3 kg! Ale uwaga: to NORMALNE. Po ''tych'' dniach waga tak samo szybko wróci do normy, o ile oczywiście nie pofolgujemy sobie z jedzeniem :)



Podsumowując - najlepiej ważyć się o stałych porach (polecam rano), jeśli mamy stały plan tygodnia, to w określony dzień tygodnia (np. zawsze po dwóch dniach treningowych), uwzględniając wszystkie czynniki
o których wyżej pisałam.  I pamiętać, że waga to jedno, a samopoczucie i rzeczywisty wygląd to drugie
(i znacznie ważniejsze!).


Dajcie znać, czy wpis się podobał! :)

 
e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3




3 komentarze:

  1. Dobre rady, ja zrezygnowałam z ważenia się - może kiedyś. Skupiam się na swojej sylwetce, na bieganiu, trenowaniu, wzmacnianiu i budowaniu siły mięśni. Mam być szybka i się dobrze ze sobą czuć, a nie ważyć <50kg. :)
    ♥ Zapraszam do mnie --> KLIK , mam nadzieje, że najnowszy post się spodoba!
    Pozdrawiam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie napisane! Lustro naszym najlepszym przyjacielem jeśli chodzi o postępy! Pięknyyy bicek! <3
    W wolnej chwili zapraszam do mnie na bloga liczę, że zostawisz po sobie jakiś ślad i weźmiesz udział w świątecznym wyzwaniu :* http://vickyemikor.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry post! Już dawno temu wyrzuciłam wagę :)
    * http://pozytywnaplus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń