poniedziałek, 10 października 2016

Fotorelacja: WARSZAWA, FIWE, JEDZENIE

Od ostatniego wpisu trochę minęło, ale mam coś na swoje usprawiedliwienie!
A tym czymś jest wyjazd do Warszawy na targi sportowe FIWE, o czym mówiłam już na swoim instagramie, to na pewno wiecie, że w piątek o 6 rano już byłam w drodze do stolicy :)
A ponieważ było dużo próśb o podsumowanie wyjazdu, dziś właśnie taki wpis!
Mam nadzieję, że taki luźny wpis z relacją z całego wyjazdu, Wam się spodoba :)


W piątek, wraz z moją przyjaciółką, wybrałyśmy się w naszą chyba pierwszą podróż całkowicie same na taką odległość. Jazda pociągiem, łącznie 5,5 godziny, nie była taka nudna - podstawa to dobry kompan do podróży! Następnym razem jednak już jedziemy samochodem haha :)


Mieszkanie miałyśmy kilka kilometrów od centrum i naprawdę komunikacja była super, więc wszędzie spokojnie mogłyśmy dojechać. No i za mieszkanie nic nie płaciłyśmy - Marysia ma przewspaniałego kuzyna, który na cały weekend oddał nam swoje mieszkanie w nowej, strzeżonej dzielnicy i powiedział tylko, żeby jak wróci w poniedziałek, to coś z tego mieszkania zostało :)
Ogólnie Marysia była od logistyki, a ja od jedzenia. Nie wiem, jak ona to robiła, ale choć była w Warszawie ostatnio 10 lat temu, to dosłownie wszystko potrafiła znaleźć, a plan tramwajów znała chyba na pamięć. Po przyjeździe w mieszkaniu siedziałyśmy dosłownie kilka chwil i pojechałyśmy na trening z...sami zobaczcie! :)
Nie mogę powiedzieć, że było świetnie, bo to za mało...tego dnia nie da się opisać!


Po treningu pojechałyśmy zwiedzać trochę centrum. Oczywiście obydwie się zakochałyśmy :)
Pomimo, że nie było zbyt ciepło, kropił deszcz, to nic nie zepsuło naszych humorów! :)


Jednak strój musiał się zgadzać, bo ciepło zdecydowanie nie było.


Ponieważ w czasie dnia trochę niedojadałyśmy, dość późno wieczorem pozwoliłyśmy sobie na coś dobrego :) Z polecenia, wybrałyśmy się do Barn Burger. Tutaj byłyśmy zgodne do wyboru miejscówki, bo kto nie lubi dobrych burgerów?! Ja miałam burger ''Sekret Zdzicha''. Przyznam,
że cena niższa niż w burgerowniach we Wrocławiu, a ilość ludzi...ogromna, a to już chyba pokazuje,
że tam można dobrze pojeść :) I naprawdę...BYŁO PRZEPYSZNIE! Tylko bułka mi nie pasowała, bo szybko straciła kształt i ciężko było jeść.


W sobotę zaś już o 11 pojechałyśmy na FIWE. Chodziłyśmy tam do 15, później na chwilę do mieszkania i o 16 już byłyśmy znowu i to do samego zakończenia.
Ale oczywiście przed wyjściem - zdrowe śniadanko!


Ogólne wrażenia - miliard ludzi, przy najbardziej obleganych stoiskach nie dało się wcisnąć szpilki, ale też mnóstwo znanych i lubianych osób, cudowna atmosfera i mnóstwo motywacji na pewno.
No i pyszne próbki (niektóre!). Zjadłyśmy tyle suszonej wołowiny i batoników proteinowych że oprócz śniadania do 20 praktycznie nic innego nie zjadłyśmy (tak, niestety nie dojadałyśmy kalorii).
Trochę zdjęć zrobiłyśmy, więc wstawiam je poniżej :)) Zgodnie stwierdziłyśmy, że najbardziej podoba nam się stoisko Warszawskich Koksów, a najmniej stoiska z rozebranymi dziewczynami
(nie tak powinno się promować dobre produkty, ale to nasze zdanie).


W sobotę po targach byłyśmy w Złotych Tarasach i poszłyśmy na ''kolację''
 do OM NOM NOM SUSHITO. Ja nienawidzę sushi, więc zjadłam tylko sernik oreo.
I muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych rzeczy, jakie w życiu jadłam!
Marysia to samo mówiła o swoim Sushito z łososiem.


Do domu wróciłyśmy późno, bo jeszcze długo spacerowałyśmy, a w niedzielę trzeba było wstać o 6:20, żeby posprzątać mieszkanie i jeszcze pojechać na targi na 9, bo o 10:30 już musiałyśmy wychodzić, żeby zdążyć na pociąg. Powroty niestety są jak zawsze bardzo smutne.
Ale na osłodę...oczywiście wpadły głupie zdjęcia!


 Podsumowując wyjazd - wyśmiałam się za wszystkie czasy, cały czas boli mnie brzuch z tego śmiechu :) Było super! I już się nie mogę doczekać następnego razu :)





Dajcie znać, co myślicie o takiej fotorelacji! :)


 
e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3

12 komentarzy:

  1. Musiało być fantastycznie! Zresztą widać po zdjęciach! Ty jesteś taka wysoka, czy Kasia Dziurska taka niska? ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, ja mam około 170 cm, więc taka wysoka nie jestem :))

      Usuń
  2. Musiało być fantastycznie! Zresztą widać po zdjęciach! Ty jesteś taka wysoka, czy Kasia Dziurska taka niska? ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Ło łołooo a ja byłam tuż obok targów, bo w autobusie do oddawania krwi przy EXPO :D Niestety, nie udało się, bo Pan stwierdził, że mam za mało żelaza i że to już kolejny raz jak czegoś mi brak i że mam może anemię o.O Cóż, wróciłam do domu ze złością i wcisnęłam po drodze 2 pączki z wkurzenia a w domu, rosół cały w natce pietruszki( w końcu żelazo :D )Co do Fiwe jeszcze to najchętniej pogadałabym z Szostak Sylwią <3 *__*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetna sprawa że tam był bus do oddawania krwi! A może nastepnym razem się uda :)

      Usuń
  4. Ale Ci zazdroszczę :) widać, że kupa świetnej zabawy. Może kiedyś nareszcie uda mi się przyjechać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak można nie lubić sushi, ono jest genialne :D Może jeszcze po prostu nie spróbowałaś takiego, które by Ci smakowało. Nastęonym razem jak odwiedzisz Warszawę to idź koniecznie do Sushiberry i bardzo możliwe, że się jakoś przełamiesz, tam jest naprawdę tyle kombinacji składników, że nie ma opcji, by ktoś stwierdził, że niedobre :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle nienawidzę dosłownie większości ryb i już sam zapach ich mnie odrzuca i to dlatego niestety :(

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń