środa, 31 sierpnia 2016

Czy jedzenie 5-6 posiłków w ciągu dnia ma sens?

Ile razy słyszeliśmy ''chcesz schudnąć, jedz 5 razy dziennie mniejsze porcje!'' ...?
Dzisiaj wpis, co ja o tym myślę. I jak to wychodzi w praktyce.



Muszę przyznać, że ja to stwierdzenie, żeby jeść jak najczęściej, co 2,5 - 3 godziny, ale małe porcje, traktuje już jako ogromny MIT. Dlaczego mówię ''już''? Bo sama na sobie to sprawdziłam!

Po pierwsze, takie jedzenie z zegarkiem w ręku co te niecałe 3 godziny jest po prostu męczące.
Nic nie robić, tylko myśleć o tym kiedy zjeść przez cały dzień...brzmi znajomo?
Poza tym, wyobraźmy sobie taką sytuację. Masz umówione spotkanie na 13, ale zgodnie z rozkładem posiłków o 13:30 musisz zjeść i co wtedy? Wyrzuty sumienia, stres, odwoływania spotkania?
No właśnie. A gdy wychodzisz z domu na dwie godziny a wtedy akurat wypada czas Twojego posiłku? I pomimo że kompletnie nie pasuje Ci wtedy jeść, bo masz ważne sprawy do załatwienia szybko, to przecież posiłek musi być...bo tak każe dieta.

Kolejna sprawa - szczególnie kiedy jesteśmy na redukcji, tego jedzenia nie ma być może zbyt dużo.
A rozkładając to na 5 posiłków...wyjdzie 5 malutkich porcji, którymi nie możesz się najeść i od razu po zjedzeniu posiłku zaczynasz myśleć o następnym i niczym innym nie możesz się zająć, bo przecież jesteś głodny. Niestety to bardzo częsty schemat, który jest prostą drogą do zaburzeń odżywiania, kompulsów, objadania się. Ale też takie ciągłe myślenie o jedzeniu, ciągły brak nasycenia, po prostu głód, fatalnie wpływają oczywiście na nasze samopoczucie, stosunek do reszty świata, do samego siebie.

A teraz, załóżmy, że zamiast 5 malutkich posiłków, jemy 3 duże? Nie ma ciągłego myślenia o jedzeniu, rygoru jedzenia z zegarkiem w ręku co 2,5 godziny. Jemy mniej posiłków, ale do syta, wtedy kiedy jesteśmy głodni i kiedy pasuje nam zjeść. Brzmi super wygodnie prawda?
Ja to zbadałam na sobie i u wielu osób to też zauważyłam, że najlepiej sprawują się 4 większe posiłki w ciągu dnia lub nawet tylko 3. Szczególnie będąc na redukcji, kiedy uczucie sytości jest na wagę złota można by zażartować, taka ilość posiłków która umożliwia nam właśnie odczuć sytość jest bardzo porządana.

Wiele razy słyszeliśmy argumentację co do 5 posiłków dziennie, że właśnie taka ilość umożliwia utrzymanie stałego poziomu cukru we krwi, pomaga w unikaniu wilczego głodu i napędza tempo metabolizmu. A wiecie co teraz udowadniają nam co rusz kolejne nowe badania? Że to nie prawda!
Wcale te 5 posiłków nie wpływa na tempo naszego metabolizmu. A właśnie jedzenie do syta może go poprawić, ale też ułatwia chociażby wypróżnianie (większa ilość jedzenia przepycha jedzenie zalegające w jelitach - to w strasznie dużym uproszczeniu oczywiście).

No a przede wszystkim...zdrowie psychiczne. Nie chodzi o to, żeby czuć nad sobą rygor jedzenia co 3 godziny, porcji jak dla dziecka. Dobrze się czujesz jedząc 3 razy dziennie? To tak jedz!
Pasują Ci dwa posiłki dziennie i tak się czujesz najlepiej? Tak rób.
Tak naprawdę jeśli całe swoje zapotrzebowanie z zachowaniem odpowiednim makroskładników zjesz na 1 posiłków, to nic Ci się nie ''stanie''. Często zapominamy, że to właśnie odpowiedni bilans kalorii i makro zapewnia nam to, że chudniemy, utrzymujemy wagę lub tyjemy.
A nie to czy zjemy śniadanie godzinę po wstaniu czy trzy godziny. To może mieć wpływ oczywiście na nasze samopoczucie, ale bilansu kalorii nie zmieni (jeśli jemy to samo).
Oczywiście w układaniu jedzenia w ciągu dnia należy uwzględnić jedzenie przed i po treningu, co wtedy potrzebujemy, co wspomoże nasz trening :)


Mam nadzieję, że tym wpisem odpowiedziałam na pytanie, czy jem 5 posiłków dziennie :)
Jem wtedy, kiedy jestem głodna i kiedy mi pasuje :)
Warto słuchać swojego organizmu. 





 
 
e-mail: natalianalepa@o2.pl
 
Pozdrawiam, 
Natalia <3






11 komentarzy:

  1. Myślę, że masz w 100% rację. Kiedyś korzystałam z pomocy dietetyka i teraz też zauważam, że 5 posiłków co 3 godziny to głupota. Należy słuchać swojego organizmu. Ja mam dni, gdy jem tylko 3 posiłki, ale są też takie, kiedy jestem cały czas głodna i zjadam ich nawet 8 ! :D Ale moja waga nadal jest taka sama, a nawet ostatnio spada.. Punkt numer jeden to "działać w zgodzie z samym sobą" :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że poruszasz ten temat. Sama też jem 3-4 większe posiłki i tak czuję się najlepiej. Tak jak napisałaś, grunt to słuchać swojego organizmu. Mam nadzieję, że dużo osób to sobie uświadomi i nie będzie stosować jakiś kosmicznych i meczących diet, bo przecież nasze zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne jest najważniejsze, a często się o tym zapomina.

    OdpowiedzUsuń
  3. 5 posiłków dziennie było dla mnie korzystne, kiedy zaczynałam przygodę ze zdrowym odżywianiem. W wakacje stało się to dla mnie męczące, ale wraca szkoła - więc i regularność jedzonka też, żeby nie siedzieć o pustym żołądku w szkole. Osobiście najbardziej lubię duuuże śniadania ;) Wszystko, co piszesz jest prawdą; trzeba słuchać siebie! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo przydatny post :) piękna sylwetka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie trzeba słuchać swojego organizmu :) Ja przerzuciłam się na 3-4 posiłki dziennie i czuję się z tym o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sama się o tym dowiedziałam, właściwie doświadczyłam, uważam, że słuchanie organizmu to podstawa i nie wolno ignorować jego sygnałów! :)
    Pomocny, przydatny post!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jem 5 lub nawet 6 posiłków (jeden rozkładam na dwa). Akurat tak mi pasuje, bo przed pracą jem jeden, w pracy dwa/trzy (ten jeden rozkładany na dwa), potem obiad, odpoczynek i załatwianie różnych spraw, trening i kolacja :) Ale wiem, że jest mnóstwo osób, które po prostu nie lubią tyle jeść. Na mam ten luksus, że te 3 posiłki pierwsze to dla mnie już odruch, a w pracy i tak w przerwach nie mam co robić, to jem ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Nareszcie ktoś konkretnie o tym napisał! Jedzenie co 3h to po prostu NIEWOLA! A wtedy człowiekowi dużo trudniej się funkcjonuje. Dziękuję za ten wpis. Na pewno pomoże wielu osobom rozwiać pewne wątpliwości. Pozdrawiam :) świetna fooorma!😘😍😍

    OdpowiedzUsuń
  9. Natalia! To prawda - 5 posiłków jadłam 5 lat! To naprawdę utrudnia życie, ale za to nauczyło mnie jeszcze większej dyscypliny dla siebie! :) Twoje 4 posiłki są dla mnie teraz idealne! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem za tym, żeby po prostu nie było jakiegokolwiek rygoru. Ok jeśli musisz, bo przygotowujesz się do zawodów, albo to Twoja praca. Ale jeśli po prostu chcesz zdrowo żyć to wg mnie trzymanie się sztywno wszystkiego co się ustali to paradosk! ale nie zdrowe. Wg mnie jeśli sobie ustalę, że jem 5 razy dziennie (a tak mniej wiecej jest), ale nie mogę zjeść o 13 bo mam to spotkanie to po prostu nie jem/jem wcześniej/jem później/jem na spotkaniu/cokolwiek. Ale w życiu nie miałabym z tego powodu wyrzutów sumienia! Zdrowie psychiczne przede wszystkim. Jeśli ktoś lubi jeść co 3 h niech je, jeśli 3 razy dziennie niech też tak je. jeśli ktoś je tylko jak jest głodny - też dobrze ;) Ale niech każdy słucha siebie i swojego organizmu. Niech przyjmuje możliwość, ze coś pójdzie nie zgodnie z planem, że wpadnie coś nie zdrowego. Bo trzymanie się sztywno wszelkich zasad 24h/7 nie należy do najrozsądniejszych i prędzej czy później prowadzi do wielu zaburzeń - zachowania czy też odżywiania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy jestem u mojego chłopaka to wygodnie mi jeść akurat 4 posiłki, ale kiedy jestem na uczelni to znacznie bardziej sprawdza się 5-6 posiłków. Głównie dlatego, że po pierwsze przerwy są tak krótkie, że czasem ledwo starcza mi czasu na wrzucenie w siebie wafli ryżowych i jogurtu, a jedzenie całego pudełka jest nie możliwe ze względu na brak czasu. Po drugie nie lubię wrzucać w siebie dużej ilości zimnego jedzenia, więc to kolejny powód dlaczego odpada mniejsza ilość posiłków. Uważam, że najlepiej słuchać swojego organizmu i robić tak jak jest nam wygodnie :)

    OdpowiedzUsuń