poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Szkoła, trenowanie, gotowanie - jak wszystko pogodzić?

Dziś wpis nie z tych ''encyklopedycznych'', ale na temat bardzo życiowy - jak pogodzić szkołę
i trenowanie, zdrowe gotowanie i nie zwariować? Opowiem Wam jak wyglądają moje dni w czasie roku szkolnego, jak wszystko łączę. Było o to bardzo dużo pytań, a chyba mogę nieskromnie powiedzieć, że jestem w tym dobra - cały czas regularnie trenuję, sama gotuję i na dodatek w szkole idzie mi bardzo dobrze (średnia 5,20 w liceum na profilu biol-chem-fiz mnie zadowala) :)
Myślę, że ten wpis odpowie dobrze na wszystkie pytania, a też niedługo zaczyna się nowy rok szkolny, więc może kogoś zmotywuję i przekonam, że się da! :)


Od razu powiem, że pewnie dla większości osób, moje życie wyda się strasznie nudne, zero zabawy
i przyjemności itd. Cóż, ja nie zamieniłabym go na żadne inne :) Nie jestem typem imprezowym, zamiast alkoholu i papierosów wolę sobie kupić białko, a zamiast imprezy w klubie w piątek wieczorem, wolę iść na siłownię i rano, zamiast z bólem głowy, wolę obudzić się z DOMS'ami.


Do szkoły dojeżdżam pociągiem i to od niego uzależnione jest moje wstawanie. Jeśli mam na pierwszą lekcję, czyli na 8, to muszę jechać pociągiem o 7. Wtedy wstaje około 5:50 (kiedyś żeby zdążyć musiałam wstawać o 5, ale teraz nauczyłam się szybciej wyrabiać!).
Zazwyczaj dwa razy w tygodniu mam na drugą lekcję, i wtedy mogę sobie pospać do 6:40 :)
Śniadanie jem jak najpóźniej, na ile mogę sobie pozwolić (około 6:30 lub o 7:40). Prawie zawsze są to jajka, gotowane lub w formie jajecznicy, i warzywa.
W pociągu też spotykam się z moimi przyjaciółkami, więc mamy czas na plotkowanie.

W szkole lekcje idą swoim tokiem, tego już tu nie będę opisywać :)
Swój drugi posiłek jem około 11:00 - 12:00, czasami jak mogę to na lekcji...:)
Jest to białko, owoce i orzechy.
Lekcje kończę zazwyczaj o 14:20, ale zdarza się że po 15,a  innym razem po 13. W każdym razie zawsze wracam do domu najszybciej jak się da. Czas spędzony w autobusie, około 40 minut, poświęcam albo na naukę, robienie zadań, albo, gdy mogę, to na sprawy blogowe, instagramowe.

Wracam do domu i w zależności, ile mam czasu, siadam do zadań i jakiś drobnych rzeczy do uczenia lub od razu idę robić obiad. ''Robić obiad'' - po prostu szykuję mięso, wyciągam z lodówki ryż lub kaszę i warzywa, całość zajmuje mi max 20 minut :) Często też moja mama gotuje mi ryż/kaszę na kilka dni i po prostu wyciągam z lodówki gdy potrzebuję :) To ona też zawsze robi zakupy i dba o to, żebym zawsze miała co potrzebne :) W międzyczasie rozmawiam z rodzicami, opowiadam im o dniu itd. Po obiedzie szykuję się na następny dzień do szkoły, robię jakieś drobne porządki, śmieszkuję z rodzicami i po 17 jadę na siłownię. Wracam około 19, idę pod prysznic i następnie idę zjeść swój posiłek potreningowy, czyli płatki, owoce, białko i jakieś źródło tłuszczy.
W czasie posiłków zazwyczaj zajmuję się instagramem itd. Po tym siadam do nauki, którą kończę około 21:30 - 22. Wtedy też szykuję się do spania i możliwie jak najszybciej kładę się do łóżka.

W ciągu tygodnia moje dni wyglądają właśnie tak. Jeśli wieczorem nie jadę na siłownię to poświęcam te wolne godziny nauce, robieniu wpisu na bloga lub spędzam czas z rodzicami.
Moi znajomi też są zabiegani, każdy ma swoje pasje i każdy ma multum nauki, dlatego wolny czas spędzamy razem raczej w weekendy. Choć odkąd moja przyjaciółka ćwiczy na siłowni i jest ''dzikiem'', to często piątkowe wieczory razem spędzamy na siłowni. :)
Wtedy u mnie często śpi i w sobotę możemy jechać razem do kina i na cheata!

Jeden dzień w tygodniu zawsze przeznaczam na całkowitą regenerację - zero treningu, ale też zero nauki! Ale za to, jeśli stwierdzam, że w tygodniu nie mam nauki na bieżąco, a po prostu trochę materiału się zbiera do nauczenia, to jeden dzień z weekendu poświęcam na naukę :)
Tak robiłam w pierwszej klasie - w tygodniu tylko te przedmioty, które są ''lekkie'' i nauka z nich musi być z lekcji na lekcję, zaś w weekendy wszelkie problemowe materiały.


Jeśli sobotę poświęciłam na naukę (tak zazwyczaj robiłam) to w niedzielę miałam całkowicie wolne, spędzałam czas z rodziną, jechaliśmy na zakupy itd. Niestety w dni szkolne nie mam tyle czasu wolnego i niektóre rzeczy możemy zrobić razem tylko w weekend :)




Także to tyle! Mam nadzieję, że tym wpisem pokazałam, jak łączę naukę i trenowanie.
Naprawdę, wystarczy chcieć! :)


 
 
 SNAPCHAT: fitujemy
 
e-mail: natalianalepa@o2.pl
 
Pozdrawiam, 
Natalia <3



3 komentarze:

  1. :) Praktycznie mój typowy dzień :) Czyli kwestia chęci, zorganizowania ale też czasami wychowania :) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w roku szkolnym jestem bardziej produktywna niż w czasie wolnym, tak jak teraz np. :D w sumie już nie mogę się doczekać tego rygoru i wstawania o 6 rano :D wszystko się da pogodzić i też daję radę pomimo dwóch sportów :D

    OdpowiedzUsuń