wtorek, 26 lipca 2016

Podsumowanie redukcji! KONIEC MASY VS KONIEC REDUKCJI. MOTYWACJA

Cześć i czołem!
Dziś mam dla Was wpis w większości zdjęciowy. Nadszedł czas na podsumowanie redukcji!
Redukcję zaczęłam po długim okresie robienia masy, w połowie marca 2016.
I teraz, na koniec lipca, mogę stwierdzić, że czas kończyć redukcję!
Efekty - cóż, sami oceńcie. Ja muszę przyznać, że efekt końcowy przeszedł moje oczekiwania.

WAGA na koniec okresu masy - 67 kg.
Obecnie - 55 kg.
Wymiarów nie podaję, gdyż nie mierzę się. Ale zdjęcia najlepiej pokażą prawdę.
Mam nadzieję, że ten wpis zmotywuje wszystkich niedowiarków i leniuchów!

PRZED ROZPOCZĘCIEM REDUKCJI (połowa marca, waga 67 kg):

 
W okresie masowania, zdecydowanie zbudowałam kawał mięsa, który był mi potrzebny, ale także, co było naturalne, złapałam sporo tłuszczu. To był najcięższy okres dla mojej psychiki w życiu.
Czułam się okropnie, wielokrotnie chciałam zrezygnować. Jednak cały czas powtarzałam sobie wtedy, że to po prostu ''krok w tył, żeby zrobić dwa kroki do przodu'' - i taki jest ten sport.
Schodziłam z prawie 3000 kcal dziennie, najpierw do 2000 kcal, następnie do około 1800 kcal. 
5 treningów siłowych w tygodniu, następnie zmieniłam wraz z postępowaniem redukcji, na 4 treningi siłowe oraz 2 razy w tygodniu interwały na orbitreku na czczo.

REDUKCJA (początek czerwca, waga 59 kg):


Waga już sporo zeszła, czułam się świetnie, żadnych zjazdów energii. Kaloryczność w połowie redukcji zmieniłam na około 1700 kcal dziennie.
W dni nietreningowe około 1650 kcal. Treningi siłowe 4 razy w tygodniu, interwały 2 razy na orbitreku po 20 minut. W tym momencie zaczęłam współpracę z trenerem. 

KONIEC REDUKCJI (koniec lipca, waga 55 kg):




Co jadłam, dlaczego - cały czas pokazywałam na swoim instagramie, więc wystarczy tam zajrzeć, jeśli mnie nie obserwujecie tam :)

Przede wszystkim cieszę się, że po tej redukcji naprawdę nie straciłam dużo mięsa - oczywiście, trochę mięśni spadło, ale to jest całkowicie naturalne. W niektórych ćwiczeniach zmniejszyła się też trochę siła, ale mam też inny plan treningowy, cele, więc ciężko jest mi to tak porównywać.

REDUKCJA ABSOLUTNIE UDANA!
Ostatni raz robiłam w życiu taką ostrą masę jak ostatnia, więc pewnie już szybko takiej mocnej redukcji robić nie będę musiała...a szkoda, bo było fajnie! Zero spadków sił, samopoczucia, energii, zawrotów głowy... - taka redukcja to jedyna zdrowa opcja!
Dlatego nie jestem za dietami typu 1200 kcal - lepiej wolniej, a zdrowo i na zawsze!
Mi i tak waga szybko spadała, co było za pewne spowodowane, że nigdy w życiu nie ważyłam 
aż 67 kg i  na mój organizm było to dużo, więc szybko i chętnie wracał do swojej naturalnej, najlepszej dla niego wagi. Kochany organizm, wystarczy go słuchać :)

Aktualnie jeszcze nie wiem, na jaki bilans będę wchodzić. Na pewno powoli będę wracać do swojego zapotrzebowania, bilansu zerowego, ale czy później zdecyduję się na utrzymanie czy na lekką masę, to się jeszcze zobaczy. Na pewno chciałabym mocno poprawić barki, które są moją piętą achillesową.
Ale wszystko na spokojnie, z głową, już bez niepotrzebnego pośpiechu, zalewania się :)



I co?! DA SIĘ? DAAA!!!


 
 SNAPCHAT: fitujemy
e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3


12 komentarzy:

  1. Kochana, a jak właśnie zakończyć redukcję i wrócić na bilans zerowy? Co wówczas z ćwiczeniami? Da się wtedy utrzymać jakoś to, co wypracowało się na redukcji? Kompletnie nie mam pojecia co i jak w tym temacie! :*
    Buziak, Ida.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że się da i o to chodzi! Najważniejsze jest kalorie zwiększać stopniowo, nie rzucać się na jedzenie, szczególnie to niezdrowe. I nie przesadzać z cheatami właśnie :) a treningi z doświadczenia wiem że lepiej zmienić dopiero po zmianach w diecie, żeby móc ocenić dobrze co na nas wpływa najbardziej

      Usuń
  2. Świetne efekty, widać że redukcja bardzo udana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak trzymać! Super efekt! Motywacja mega! :)
    Zapraszam do mnie KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo! :) Ja ciągle na redukcji, bo się zamasowiłam nieświadomie przez kilka lat ;) Waga leci opornie, ale to przez mojego lenia i ostatnie opuszczanie treningów przez chorobę. Nawet przez to byłam rozdrażniona i nieznośna. Wczoraj dałam sobie ostro w kość, dzisiaj nie czuję nawet najmniejszego zakwasu - patrzę na twoje zdjęcia i chyba dzisiaj wycisnę jeszcze więcej! :) Kocham wchodzić na takie blogi, nic tylko mnie motywujecie ^^ Jeszcze raz wielkie brawa!

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak aktualnie wygląda sprawa z cheatami ? Robisz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, ale świetnie się wycięłaś, szacun ;)
    Zazdroszczę plecków <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam pytanie odnośnie Twojego bilansu zerowego. jakie masz w tej chwili zapotrzebowanie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie nie jestem w stanie powiedzieć tak dokładnie, na pewno wiecej niż 1700 kcal :) trenuję bardzo intensywnie, więc ten bilans jest dość wysoki na pewno

      Usuń
  8. Trzymam kciuki za dalsze sukcesy <3

    OdpowiedzUsuń