czwartek, 12 maja 2016

Dlaczego nie jem nabiału? 6 miesięcy bez nabiału w diecie!

Nabiał - jeden z bardziej kontrowersyjnych tematów w ''fit życiu''. Jeść go czy nie?
Kilka wpisów na moim blogu już o nim było, dziś mała aktualizacja gdyż minęło już pół roku jak go nie jem. Czy coś się zmieniło? Zapraszam na dzisiejszy wpis! :)


Dlaczego przestałam jeść nabiał? Z czystej ciekawości! Czy to coś zmieni.
Odkąd zaczęłam się zdrowo odżywiać, serki wiejskie i jogurty zaczęły u nie gościć nawet 3 razy dziennie. Tak było mi najwygodniej i niestety nie jest to dobra opcja - nie powinniśmy jeść cały czas tego samego, a ja swoją dietę ograniczyłam wtedy do kilku wybranych produktów.
Przez to ciągłe jedzenie jogurtów (naturalnych), zapominałam o jedzeniu innych rzeczy, takich jak jajka czy mięso. Nie będę tu mówić o nabiale tego, co mówi każdy jego przeciwnik, ale to, co naprawdę zauważyłam u siebie :)

Dodatkowo, nabiał w wielu połączeniach powodował u mnie przykre objawy - bolał mnie brzuch, kuło w boku, często miałam kolki, po zjedzeniu było mi zimno a  brzuch wyglądał jak balonik.

Z perspektywy czasu mogę szczerze powiedzieć, że była to wina zjadanych ton serków i jogurtów.
Kiedy je odstawiłam, objawy ustały. To dość dziwne, bo nietolerancji laktozy nie mam.

A kiedy przestałam ciągle jeść to samo, zaczęła kombinować w kuchni z nowymi składnikami, potrawami, które często okazywały się rewelacyjne. Zamiast codziennie jeść tego samego serka wiejskiego na śniadanie, zaczęłam kombinować z owsiankami, omletami, plackami i innymi cudami.


Znacznie poprawiła mi się cera - co jest dla mnie wyznacznikiem, że jednak ten nabiał trochę zalegał w moim organizmie i nie sprzyjał mi. Dziś mam znacznie ładniejszą i gładszą cerę, niż te pół roku temu. O wiele rzadziej pojawiają mi się wypryski i inne niedoskonałości.


Czy brakuje mi nabiału?
Na co dzień raczej nie, ale czasami przychodzi ochota na jogurt z owocami, kanapki z żółtym serem czy twaróg z dodatkami, ale nie uwzględniam ich w swojej diecie. Żółty ser jem zaś prawie zawsze na cheata - na pizzy ;)

Nie chcę w tym wpisie mówić komuś, że ma rezygnować z nabiału choć go lubi i mu nie szkodzi!
Zależy mi na tym aby zachęcić każdego do obserwowania swojego organizmu i wykluczania po prostu tych składników, które mu nie pasują :)





 
Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3



Mam nadzieję, że wpis trochę rozjaśnia sprawę! :)

4 komentarze:

  1. Bez nabiału byłoby mi ciężko, bo sam jogurt używam praktycznie codziennie. Ale właściwie oprócz niego to jadam już tylko ser biały i to też bardzo rzadko, więc nie jest ze mną tak źle :P Za to mięsa jadam już tyle co nic, przypuszczam, że w ciągu miesiąc max 0,5 kg. Kroi się chyba jakiś wegetarianizm :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kiedyś jadłam bardzo dużo nabiału. Przez jakiś czas miałam postanowienie, że nie będę go jadła. Trwało to miesiąc i w sumie nic się u mnie za bardzo nie zmieniło, może oprócz rzadszych bóli brzucha i wzdęć. Aktualnie jem nabiał, ale zdecydowanie rzadziej np. 2 plasterki sera żółtego na tydzień, 1 jogurt na tydzień i w sumie jeszcze czasem mleko do kawy. Z reszty byłam w stanie zrezygnować. Wg mnie to najważniejsze słuchać samego siebie i traktować swoje ciało dobrze i niektóre informacje przepuszczać przez palce. Najlepiej sprawdzić na samym sobie.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jem sporadycznie, jogurt grecki, twaróg, nietolerancji nie mam, nie daję się zwariować : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam napisać, że jem mało nabiału, ale jak tak sobie zaczęłam podliczać, to jednak trochę tego jest :) Nie odczuwam większych dolegliwości, ale nigdy też nie odstawiałam nabiału żeby zobaczyć, czy jest jakaś różnica. Dobrze, że Ty zauważyłaś różnicę i czujesz się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń