sobota, 12 marca 2016

ROK NA SIŁOWNI - ILE MOŻE SIĘ ZMIENIĆ! EFEKTY

Dziś mam dla Was wpis, którego ja sama nie mogłam się doczekać. Dziś chciałabym się Wami podzielić moimi efektami po roku trenowania na siłowni. Nie był to mój początek trenowania, wcześniej już od kilku lat ćwiczyłam, ale w marcu rok temu zmieniłam siłownię i teraz mija rok odkąd ćwiczę w niej, więc przyszedł czas na małe podsumowanie! :)
Zapraszam!


Kiedy w marcu rok temu zawitałam do nowej siłowni, ćwiczyłam już ponad 3 lata. Moja siłownia jest mała, ale wcześniejsza była i tak 3 razy mniejsza, więc jestem bardzo zadowolona, a dojeżdżać dalej nigdzie indziej nie chcę. Stawiam na prostotę i wygodę ;)
Nie potrzebuję nie wiadomo ile maszyn do ćwiczeń, wystarczą mi hantle, sztanga i kilka ławek :)
Swojej siłowni jeszcze długo nie będę zmieniać, tutaj już wszystkich znam, zawsze są jacyś znajomi, można pogadać i pośmiać się między seriami.

Ale jak wyglądają moje efekty po roku na siłowni?
Cóż, na początku nie robiłam sobie specjalnie dużo zdjęć, bo też nie spodziewałam się szybkich zmian i przecież to nie był mój jakiś ''początek metamorfozy'' tylko zmiana siłowni.
Kilka jednak mam:




 Zdjęcia po lewej są robione rok temu, po prawej aktualne.


Jak zmieniały się moje treningi?

Od marca do wakacji rok temu, ćwiczyłam bez jakiegoś  narzuconego planu - po prostu szłam na siłownię i trenowałam daną partię jak najmocniej. Robiłam 3 treningi siłowe w tygodniu, podzielone na splity, ćwiczyłam każdą partię. Później dodałam do tego 2 sesje interwałów na siłowni w dni bez treningu siłowego. W sierpniu po powrocie z wakacji zaczęłam ćwiczyć według planu trenerki -
4 siłowe w tygodniu i dodatkowo 2 razy kardio w dowolnej formie. Tak ćwiczyłam praktycznie do rozpoczęcia masy w styczniu, kiedy wyrzuciłam kardio i dodałam jeszcze jeden trening siłowy.
Moje priorytetowe partie się zmieniają, ale praktycznie cały czas najmocniej koncentruję się na nogach, pośladkach i barkach. Natomiast prawie całkowicie przestałam ćwiczyć klatkę piersiową.
A co do kardio - na pewno wróci na redukcji, czyli już  nie długo! :)

Oprócz sposobu trenowania zmieniło się także moje podejście do tego - na treningach dalej daję z siebie 200% i naprawdę to kocham! Nie odpuszczam treningów, ale w porównaniu do kiedyś, nie liczę na natychmiastowe efekty i perfekcyjny wygląd zawsze i wszędzie :).





Co myślicie o takim wpisie? Dobra motywacja ? :)



Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam, 
Natalia <3




9 komentarzy:

  1. Piękne te ramiona masz i też to moja ulubiona partia, aczkolwiek jeszcze u mnie na dole zwisa a nie rośnie bicek w górę jak u Ciebie :D :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietna PUPA !! Jakie ćwiczenia??
    Ja od ponad pól roku robię na siłowni wykroki, przysiady sumo, przysiady bułgarskie, i unoszenie bioder (oczywiście wszystko ze sporym obciążeniem) a efekt taki sobie ;/;/

    OdpowiedzUsuń
  3. A dlaczego nie ćwiczysz klatki? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wit D sprawdz... bo czesto chorujesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale super blog :) Extra efekty & pozytywna energia ! Znalazłam Cię dzięki rekomendacjach na jestemfit.pl nasze blogi pojawiły się obok i postanowiłam wpaść ! Extra naprawdę ! Dodaję do obserwowanych i będę tu częściej :)

    Pozdrawiam
    Paula
    www.pauladowlasz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ze swojej strony polecam jeszcze książkę "o czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" Haruki Murakami - trzymam kciuki <3

    OdpowiedzUsuń