czwartek, 24 marca 2016

Jak pozbyłam się kompleksów?

Dzisiejszy wpis będzie dość nietypowy :) Mianowicie chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić moją historią, jak pozbyłam się kompleksów i nauczyłam się kochać siebie zawsze taką, jaka jestem.
Jeśli jesteście zainteresowani, zapraszam!



Po pierwsze uznałam, że muszę określić, jakie ja właściwie mam kompleksy. I następnie ustalić, czy jest to coś na co mam wpływ, czy po prostu muszę to zaakceptować.
Kika rzeczy wyszło, że mogę zmienić, ale było też kilka takich, na które nie miałam wpływu.
Te które mogę zmienić stały się moimi małymi celami - małymi, bo nie jedynymi i nie moją obsesją.

Podzieliłam je na rzeczy ''JUŻ DO ZMIENIENIA'' i ''WYMAGAJĄCE DUŻO PRACY I CZASU".
W oby grupach było kilka mniejszych i większych cech.
Już do zmienienia to na przykład spóźnianie się wszędzie i zawsze, nie przykładanie wagi do ubrań,
inne układanie włosów, mlaskanie przy jedzeniu.
Wymagające dużo czasu i pracy - to mogą być rzeczy związane z wyglądem naszego ciała, kiedy uważamy, że jesteśmy zbyt pulchni,  mamy za duży brzuch, za grube nogi.

Następnie przyszedł czas, żeby się tym zająć - skoro uważamy, że powinniśmy trochę zrzucić, to zacznijmy zdrowo się odżywiać, ćwiczyć. Jeśli uważamy, że naszą słabą stroną jest wygląd naszych włosów - zacznijmy o nie dbać. Bardzo proste! Więc dlaczego tak wiele osób tego nie robi?

Nie rezygnujmy z czegoś tylko dlatego, że wymaga dużo pracy i czasu.
Jeśli na coś naprawdę zapracujemy, będziemy to dużo bardziej doceniać, a często się zdarza, że już zdobywając to, zmieni się nasze podejście! Bo jeśli wylewamy nad wyglądem naszego ciała siódme poty, to jak możemy go nie kochać?


A te rzeczy, których nie możemy zmienić...należy pokochać! Po co sobie uprzykrzać życie czymś, na co nie mamy wpływu?
Ja np. kiedyś bardzo bardzo nie lubiłam swojego nosa. Często słyszałam, że wygląda jak ziemniak, przeszkadzały mi piegi na nim. Ale jak dojrzałam i zmieniły mi się rysy, ten kartofelek gdzieś na twarzy się zgubił, piegi jakoś zaczęły mi się podobać.
Tak samo uważałam, że mój krzywy kręgosłup to moje przekleństwo.
Teraz po 6 latach widzę w nim wręcz błogosławieństwo! Bo to dzięki niemu zaczęłam ćwiczyć, później zdrowo się odżywiać i jestem tu gdzie jestem. :)



Co myślicie o tym wpisie? Jak to jest u Was? :)


Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 
Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl 
Pozdrawiam, 
Natalia <3 



8 komentarzy:

  1. Hej Hej Wroclawianko :) Dodaje Cie do kregow :) I zapraszam rowniez na moj blog http://treningowewyzwanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dość sporo czasu zajęło mi zaakceptowanie siebie - głównie jeśli chodzi o wygląd. Ale w końcu zabrałam się za siebie, zaczęłam ćwiczyć i zdrowo się odżywiać... Zmieniłam też podejście do życia, dojrzałam i przestałam się tak wszystkim przejmować :) po prostu robię to, co daje mi przyjemność i sprawia, że jestem szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akceptacja to często długi i trudny proces, też powoli radzę sobie z moimi kompleksami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wolę inne wpisy, troszkę więcej poświęcenia czasu i starań : ) nie przepadam za postami 5 zdań i zdjęcie z insta bądź już takie które się pojawiało : )

    nie ukrywam wchodzę tu co 2 dzień i ostatnie miesiące to małe rozczarowanie, wchodzę i w 50 sekund przeczytany wyczekiwany wpis
    fajnie jak byś więcej dawała więcej zdjęć, może jakieś z treningu?
    no i dawno nie było przepisów, a tak uwielbiałam ten dział dzięki tobie nauczyłam się robić naleśńiki hihi

    jestem szczerą osobą stąd tu moje osobiste zdanie skoro pytasz na końcu Nas czytelników o wpis : )

    co do nosa maszb bardzo ładny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nos jak ziemniak, podoba mi się to określenie :D Ja niestety mam wrażenie, że kompleksy są niedoprzeskoczenia czasem i ciężko z nimi okropnie mi walczyć :( Nie mam pojęcia, jak się zabrać, za choćby brak chęci rozmawiania z obcymi ludźmi = znajomi znajomych, nieśmiałość czy co pomyślą o mnie inni :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się z Tobą zgadzam. Każdy chce się zmieniać, "ulepszać", trudniej to niestety zrobić. Ale ciężka praca oraz samodyscyplina i można osiągnąć wszystko! :)

    http://przesungranice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehh.. kompleksy.. każdy chyba ma z tym problem! Dobrze powiedziane " nie rezygnujmy z czegoś tylko dlatego, że wymaga dużo czasu" ~ on i tak upłynie! Wiele osób ma kompleksy, większe, mniejsze, ale pamiętajmy również, że każdy jest inny, każdy otrzymał inną misję, każdy jest wyjątkowy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ah samoakceptacja to taki strasznie długi proces, ale super, że Ci się udało :) Mnie również chociaż nadal miewam gorsze dni ;)

    OdpowiedzUsuń