poniedziałek, 30 listopada 2015

Co do jedzenia do szkoły/pracy?

Zdrowe odżywianie dla 99% z nas, wiąże się z codziennym noszeniem ze sobą pojemniczków z jedzeniem, czy to do szkoły, czy do pracy. A ponieważ uważam, że warto mieć ze sobą swoje posiłki, ponieważ jest to wygodne i zapobiega atakom głodu, spadkom samopoczucia i stresowi, sama codziennie rano zabieram swoje następne posiłki w plecaku do szkoły. Jeśli chcecie zobaczyć, co najczęściej wybieram, zapraszam! :)



Do szkoły wychodzę o 6:45, a wracam zazwyczaj po 15. Tak więc zawsze dwa posiłki mam ze sobą i one dostarczają mi energię na praktycznie pół dnia.
Kiedyś, jeszcze przed wakacjami, zazwyczaj zabierałam do jednego pojemniczka serek wiejski i jakiś owoc, a do drugiego sałatkę z np. łososiem. Aktualnie jednak wygląda to inaczej.
Przede wszystkim, zależało mi na zredukowaniu ilości pojemników do minimum. I tym sposobem noszę tylko jeden. Jak? Po prostu posiłek z niego jem na dwa razy, ponieważ pojemnik sam w sobie jest pojemny, ale nie zajmuje dużo miejsca. I tak od kilku miesięcy codziennie go eksploatuję, bo okazał się być dla mnie najwygodniejszy :) Na blogu jest oddzielny wpis o lunch box'ach, jeśli Was interesuje ten temat to zajrzyjcie;). Do szkoły nie biorę kanapek, serków czy owoców, a danie raczej bardziej typowo obiadowe.
Zawsze są to węglowodany - ryż/kasza/makaron;białko i zdrowe tłuszcze - mięso/tuńczyk/jajka, a do tego spora ilość warzyw, cały czas coś zmieniam i kombinuję, a więc są to posiłki pełnowartościowe. No i w kieszeni plecaka mam zawsze schowany widelczyk :)
 Do tego oczywiście zawsze mam wodę - najczęściej dwie małe butelki, choć chyba zacznę nosić i trzecią :)

Pewnie się pojawią pytania, co myślą ludzie wokół mnie na taki sposób odżywiania - nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami! Co więcej, nawet moje znajome się do tego przekonały i same zaczęły tak robić! :)




A Wy co lubicie zajadać w szkole/pracy? :)




Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 



Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3



sobota, 28 listopada 2015

Masa, redukcja? Jakie plany na zimę?

Zima idzie wielkimi krokami, praktycznie możemy to czuć każdego mroźnego poranka, kiedy idąc do szkoły czy pracy, już zamarzamy, a najgorsze jeszcze daleko przed nami. Nadchodzi więc czas grubych swetrów i innych ciepłych ubrań, które skutecznie zasłaniają sylwetkę. Wiele osób w tym okresie przechodzi ''na masę'' i pozwala sobie przytyć kilka kilogramów. Dlaczego? O tym właśnie dzisiejszy wpis, więc zapraszam! :)


Zima wydaje się być najlepszym okresem na ''masowanie''.
W idealnie wyredukowanej formie nie da się być przez cały czas, każdy w końcu będzie potrzebował odpoczynku zarówno fizycznego jak i psychicznego. A wiadomo, na lato jednak wolimy być lżejsi, lepiej czuć się w ubraniach odkrywających całe ciało i w strojach kąpielowych na plaży. Zimą problem ten praktycznie całkowicie znika. Dodatkowo, latem raczej mamy ochotę na mniejsze, bardziej orzeźwiające posiłki, a kiedy tylko spada temperatura nasz organizm jakby sam domaga się większej ilości jedzenia, bardziej kalorycznego. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ kiedy za oknem jest zimno, nasze ciało zużywa więcej energii do zachowania homeostazy. Naturalnie więc zimą możemy jeść trochę więcej.
Dodatni bilans kaloryczny sprzyja budowaniu masy, choć mi najbardziej oczywiście chodzi o masę mięśniową, ponieważ sama idea ''robienia masy'' jest dla mnie sposobem na zbudowanie mięśni, a następnie w wyniku odpowiedniej redukcji odkryciu ich z zalegającej warstwy tłuszczu.

Dlaczego mówię, że na redukcji nie można być cały czas? - Bo to niezdrowe! Po pierwsze, zbyt długa i wyczerpująca redukcja może mocno wyniszczyć nasz organizm i w efekcie zrujnować zdrowie. Nie dostarczając sobie odpowiedniej ilości witamin i makro- i mikro-składników, możemy narazić się na poważne problemy zdrowotne. A po drugie, w okresie redukcji zbudowanie masy mięśniowej jest bardzo utrudnione.

Dodatkowo, wraz z nadejściem zimy często nasza motywacja i zapał do treningów bardzo spadają. Częściej mamy ochotę zamiast iść na trening, schować się pod kocykiem z ciepłą herbatką. Ja jednak z całego serca polecam nie omijać treningów, bo to przecież przyjemność i najlepszy sposób na rozgrzanie! :)
Choć sama zmniejszyłam troszkę ilość kardio, ale wynika to z bardzo mocnego treningu siłowego, na którym daję z siebie wszystko i po którym nie mam już siły na nic.

Taki jest mój plan - aktualnie nastawiam się na zbudowanie (PRZYTYCIE) kilku kilogramów, przy zdrowej diecie, cheat mealu 1 raz w tygodniu i ciężkich treningach. Oczywiście, najbardziej zależy mi na mięśniach, ale liczę się z tym, ze bez nawiązki, choćby małej, tkanki tłuszczowej, jest to raczej niemożliwe.
Nie martwię się więc, że mój kaloryfer zniknie na kilka dobrych miesięcy - jak wróci to ze zdwojoną mocą i w towarzystwie dużo większych mięśni! :)

A nastawienie psychiczne to bardzo istotna sprawa. Niestety, bardzo często w wielu sprawach hamuje nas tylko ''głowa'' - nie daj sobie wmówić, że nie dasz rady!
OGRANICZENIA SĄ TYLKO W TWOJEJ GŁOWIE!






Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3

środa, 25 listopada 2015

MOJE 3 NAJZABAWNIEJSZE HISTORIE Z SIŁOWNI

Dziś mam dla Was baaardzo pozytywny wpis, ponieważ chciałabym się z Wami podzielić kilkoma historiami, które naprawdę się zdarzyły i z których bardzo się śmieję, choć wtedy do śmiechu absolutnie mi nie było.
Jeśli chcecie się pośmiać - zapraszam! :)



Ułożyłam chronologicznie, bo zaczynam od pierwszego dnia na siłowni :)

1. Tak więc był to mój pierwszy dzień na nowej siłowni. Karnet wykupiony, ja już przebrana, wychodzę z szatni i idę na salę. Wchodzę, szybka ''obczajka'', sporo ludzi na tej małej siłowni, więc od razu byłam dużo bardziej zestresowana. Myślałam, że najbezpieczniej będzie ewakuować się na bieżnie, szybko więc namierzyłam ją wzrokiem. Idę idę i...BUM! Pięknie weszłam w lustro...dziś naprawdę nie chcę sobie nawet wyobrażać, jak musiało to wyglądać, ale po tym jak prawie złamałam sobie nos, chciało mi się już tylko płakać. Miny ludzi były bezcenne, ale ich myśli na ten temat wolę nie znać, Jednak pamiętam, że zrobiłam wtedy mocny trening nóg po którym zakwasy miałam przez tydzień :)


2. Z tego akurat teraz się śmieję, choć mogło skończyć się dla mnie o wiele gorzej. Był to pierwszy raz kiedy poszłam na siłowni na nową suwnicę. Zaczęłam od wypychania nóg, ale postanowiłam spróbować także przysiadów. Przestawiłam wszystko, ustawiłam się, odblokowałam maszynę i...w ciągu trzech sekund cały ciężar maszyny zjechał mi na nogi, które w ostatniej chwili przełożyłam do przodu tak, że suwnica miażdżyła mi ''jedynie'' łydki. I tak wisiałam, a maszyna wrzynała mi się w nogi, bo nie byłam w stanie sama się uwolnić.
Dopiero po długiej chwili jakiś pan mi pomógł, gdy go zawołałam. Łydki fioletowo-sine miałam kilka tygodni, a kuśtykałam przez bolącą stopę przez około tydzień.


3. Moje ulubione. To już był maj, dokładnie środa, pojechałam na siłownię zrobić interwały na bieżni, bo umówiłam się tam z kolegą. Chwilkę jeszcze poczekałam aż on skończy ćwiczyć brzuch, rozgrzałam się i razem ustawialiśmy bieżnie. Ja jeszcze powiedziałam, że szybko pobiegnę wyrzucić gumę, poszłam, wracam i chciałam zgrabnie wskoczyć na bieżnię... I BUM! Leżę metr za nią, a co najlepsze, zamiast od razu się poddać, jeszcze się na nią wspinam i wdrapuję, z nóg krew mi się lała, ja już ze łzami w oczach...niestety nie zauważyłam, że kolega mi już uruchomił bieżnię. Przez 25 min interwałów mieliśmy straszny ubaw, ja nie chciałam się nad sobą użalać i zrobiłam trening. A potem miałam zapewnioną najlepszą opiekę lekarską na siłowni :)



Mam nadzieję, że to historie Wam się spodobały! A jakie są Wasze najzabawniejsze wspomnienia z siłowni?
Dacie znać w komentarzu! :)



Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 



Kontakt - e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3







poniedziałek, 23 listopada 2015

Suplementacja: Kreatyna Glutamina i HMB

W dzisiejszym poście chciałabym nawiązać do poprzedniego wpisu z moją aktualną suplementacją i opowiedzieć trochę więcej o trzech produktach, które zaczęłam stosować - kreatyna, glutamina i HMB.
Jeśli więc interesuje Was ten temat, serdecznie zapraszam! :)



KREATYNA - Wydaje mi się być jednym z najbardziej podstawowych suplementów o osób, które myślą o ich stosowaniu, choć uważam, że osoby początkujące w ogóle nie powinny stosować suplementów. Jest bardzo wielozadaniowa i liczne badania potwierdzają jej świetne działanie. Dokładnie o właściwościach kreatyny, sposobie jej stosowania, nasyceniu kreatyną, możemy zobaczyć w filmiku Jacka Bilczyńskiego, który bardzo polecam obejrzeć, jeśli zastanawiacie się nad zakupem tego produktu - KLIK. Ciężko jest wymieć wszystkie zalety stosowania kreatyny, ja jednak przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że wyraźnie pomaga zwiększyć osiągnięcia w treningach siłowych, jak i wytrzymałościowych, a dodatkowo praktycznie skutki uboczne nie występują (słyszeliście kiedykolwiek o jakichkolwiek?), oczywiście, przy odpowiednim stosowaniu. Jedyne o czym muszę powiedzieć a co wynika z jej działania to fakt, że powoduje "podlanie" wodą. Wielki plus to działania silne antykataboliczne, pomaga w utrzymaniu i rozwoju tkanki mięśniowej. Jeśli chodzi właśnie o stosowanie jej, często jest polecane zrobienie okresu nasycenia kreatyną, czyli przez określoną ilość czasu zażywania jej w dużych ilościach, później przechodząc do niższych. Ja jednak takiego okresu nie robiłam i biorę ją codziennie w takiej samej ilości. Na rynku mamy dostępne różne rodzaje kreatyny, ale wybranie konkretnego najlepszego rodzaju nie jest możliwe. Tutaj nie sprawdza się zasada, że ''im droższe tym lepsze'', ponieważ nawet te stosunkowo tańsze monohydraty kreatyny są bardzo często polecane. Możemy także dostać mieszanki kilku rodzajów kreatyny, które wydają się być ciekawym produktem. Ja aktualnie mam jabłczan kreatyny z Trec'a, kupiłam go z polecenia wielu osób i muszę powiedzieć, że ma bardzo przyjemny smak jabłek :) W dni treningowe biorę jedną porcję przed treningiem i jedną po treningu. W dni nietreningowe jedną porcję przed śniadaniem, drugą w ciągu dnia.


GLUTAMINA - najlepiej jest ją łączyć z kreatyną, wtedy działanie ich jest najmocniejsze.
Świetnie wpływa na na odporność organizmu. Jej działanie antykataboliczne jest kwestią bardzo sporną, ja jednak uważam, że w okresie redukcyjnym w celu ochrony mięśni, może się ona sprawdzić bardzo dobrze.
Ja używam glutaminy z Fitness Authority, jedna porcja po treningu, więc w dni nietreningowe nie przyjmuję.


HMB - tak jak wszystkie suplementy są tematem bardzo spornym, tak HMB chyba najbardziej!;)
Wydaje się być bardzo wszechstronnym produktem - pomaga w spalaniu tkanki tłuszczowej i zwiększeniu masy mięśniowej. Jednak często słyszę od osób, które stosowały ją dłuższy czas, że jej działanie jest niezauważalne, że szkoda wątroby na nią. Sama postanowiłam przetestować jedno opakowanie,
żeby móc się wypowiedzieć. Wybrałam HMB z Fitness Authority, zalecana dawka dzienna wynosi
do 8 tabletek, ja przyjmuję 4-5 tabletki przed treningiem.




Mam nadzieję, że ten wpis okaże się przydatny!






Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl



Pozdrawiam, 
Natalia <3

sobota, 21 listopada 2015

Aktualna suplementacja

Ponieważ dostałam wiele próśb o wpis z moją aktualną suplementacją, na taki właśnie dziś Was zapraszam!
Liczę, że Wam się przyda!



PRZED TRENINGIEM:

Kreatyna -  jabłczan kreatyny z Trec'a, 1 porcja
BCAA - z SportDefinition, 1 porcja
Beta Alanina - z BioTech USA, 4 tabletki
HMB* - z Fitness Authority, 4 tabletki

PO TRENINGU:

Kreatyna -  jabłczan kreatyny z Trec'a, 1 porcja
BCAA - z SportDefinition, 1 porcja
Glutamina - z Fitness Authority, 1 porcja

BIAŁKO - Izolat z Fitness Authority, 1 porcja

+ raz dziennie 1 tabletka Nutrition Hair Formuła z Fitness Authority


*na temat HMB wiem, że głosy są podzielone, cóż, jak na razie chcę przetestować i zobaczymy :)




Jeśli chcecie żebym o czymś napisała dokładniej, dajcie znać w komentarzu! :)






Kontakt - e-mail: natalianalepa@o2.pl



Pozdrawiam, 
Natalia <3




środa, 18 listopada 2015

Zanik okresu przez redukcję - jak sobie poradziłam?

Do stworzenia dzisiejszego wpisu zmotywowało mnie bardzo wiele pytań, w których temat zaniku okresu przewija się baaardzo często, to jednak tylko pokazuje, że jest to problem niestety powszechny.

Tworzyłam już kiedyś o tym bardzo obszerny i dokładny wpis -KLIK.
Tam znajdziecie informacje, dlaczego tak się dzieje i popularne sposoby na poradzenie sobie z tym.

Jednak, ponieważ w dalszym ciągu pojawiają się zapytania i sugestie, żebym stworzyła wpis, jak ja ''wróciłam sobie okres'', ile to u mnie trwało, taki właśnie wpis mam dziś dla Was.
Jeśli  borykacie się z tym problemem, zapraszam!
Wiem, jak ważne w takich chwilach jest wsparcie drugiej osoby.


MOJA HISTORIA:

Jak już pisałam we wcześniejszym o tym wpisie, zanik okresu niestety najczęściej jest spowodowany wyczerpującymi treningami,  niewłaściwą dietą, spadkiem wagi i brakiem odpowiedniej regeneracji.

Ja nie byłam wyjątkiem i nabawiłam się tych problemów tylko z własnej głupoty (choć chciałam dobrze, bo przecież zdrowa dieta i treningi MUSZĄ BYĆ ZDROWE).
I przez to miesiączkowanie w czerwcu 2014 roku kompletnie mi się zatrzymało.
Jakoś na początku nie bardzo się tym przejmowałam, w ogóle zorientowałam się, że coś jest nie tak, dopiero po 2 miesiącach. Wtedy był strach, płacz i ''zgrzytanie zębów''.
Wtedy też wypadł okres mojej najgorszej redukcji, największej chudości - waga 46 k przy 172 cm wagi, codzienne treningi, strasznie uboga i ścisła dieta. We wrześniu trochę sobie poustawiałam w głowie i zaczęłam zmieniać swoją dietę, racjonalnie trenować, a więc i odbudowywać swoje ciało.
W grudniu już ważyłam około 53 kg (i wyglądałam niebo lepiej!), a na początku stycznia miesiączkowanie wróciło. Śmiałam się, że to był chyba mój prezent noworoczny :) Choć cykl nie był regularny, ale też nigdy idealnie dokładnego nie miałam, więc nie mogę narzekać.
W żaden sposób nie leczyłam się hormonalnie, nic nie brałam. Po prostu zaczęłam odbudowywać swój wymęczony organizm, zadbałam o odpowiednią regenerację i odpowiednią dietę, a ponieważ byłam bardzo wychudzona, zaczęłam jeść na dodatnim bilansie kalorycznym.  Nie bałam się, że się roztyję - to wszystko siedzi w głowie, naprawdę, wierzcie mi!

Aktualnie mogę się cieszyć pełnią zdrowia :) BO ZDROWIE JEST NAJWAŻNIEJSZE!



Mam nadzieję, że wpis się przyda! Powodzenia wszystkim walczącym! <3



Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 


Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl

wtorek, 17 listopada 2015

Liebster Blog Away - kolejna nominacja!

Dziś mam dla Was kolejną odsłonę Liebster Blog Away, tym razem nominację dostałam
od Liebie ist Fur Alle Da, za co bardzo dziękuję i pozdrawiam! <3

Zabawa ta pojawiała się u mnie na blogu już kilka razy, wiec jeśli nie wiecie o co w niej chodzi lub chcecie zobaczyć poprzednie odpowiedzi, wyszukajcie sobie wcześniejsze wpisy (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę na blogu nazwę zabawy).

A tymczasem zapraszam na kolejną porcję pytań!




1. Ulubiony gatunek muzyczny i dlaczego?
Nie mam takiego...słucham bardzo różnych gatunków, zależnie od nastroju i czasu:)
2. Ulubiony artysta płci męskiej ?
Aktorzy to także artyści więc...Orlando Bloom, Bradley Cooper, Brad Pitt, Adam Sandler, Antonio Banderas.
3. Ulubiona artystka płci żeńskiej?
Angelina Jolie (jako Lara Croft<3), Salma Hayek, Jennifer Lopez.
4. Ulubiony zespół dzieciństwa?
Ich Troje! Miałam kilka ich płyt i słuchałam przez cały czas.
5. Tekst piosenki który ma/miał dla Ciebie najważniejsze znaczenie ?
Szczerze nie mam pojęcia, rzadko w ten sposób rozważam teksty piosenek (odpowiedź niezaliczona?:D).
Na pewno coś o walce...ale większość utworów niestety ma bardzo płytkie teksty.
6. Pytanie dla obu płci- który artysta, artystka pociąga Was fizycznie, psychicznie i ogólnie jest dla Was Boginią/ Bogiem seksu ?
Hahhahahha <3 Chyba nie mogę odpowiedzieć na to pytanie! Ups... :D
7. Najlepsza przeczytana książka w życiu i dlaczego?
Trylogia Pauliny Simons o losach Tatiany i Aleksandra, pierwsza część ''Jeździec Miedziany'' i dwie następne części. Moja absolutna miłość, po prostu uwielbiam! Pięknie opisany wątek miłosny, okrucieństwo wojny, życie z ZSRR...Przy żadnej książce tyle nie płakałam! W niektórych działach łzy lały się strumieniami - bardzo oczyszczające! <3
8. Lubisz słuchać radia ? Jak tak to dlaczego i jakiej najczęściej stacji?
Słucham go tylko w samochodzie, bo nigdzie więcej nie mam jak. Stacja jest mi obojętna, ważne, żeby leciały kawałki, które lubię :D
9. Byłaś/eś kiedyś na koncercie ? Jak tak to na czyim byłaś/eś pierwszy raz ?
No kilka razy byłam...choć jakoś wielką fanką chyba nie jestem. Pierwszy raz byłam chyba na występie Feel w Hali Stulecia we Wrocławiu jakoś 8 lat temu i całkiem mi się podobało! :)
10.Jaki według Ciebie jest najlepszy film tego roku?
Rzadko chodzę do kina i raczej nie jestem na bieżąco, także ciężko mi coś konkretnego odpowiedzieć.
Ostatnio widziałam film ''Marsjanin'' i był naprawdę świetny, więc gorąco polecam! :)
11. Preferujesz koty czy psy?
Mój kot...to moje ulubione zwierzątko, ale odkąd mam małego owczarka niemieckiego (oprócz niego mam też dorosłego) to jakoś zaczęłam się bardziej oswajać z psami :)


A JA TU TROSZKĘ ZMIENIĘ ZASADY ZABAWY <3 ponieważ we wcześniejszych wydaniach nominowałam już chyba prawie wszystkich, tym razem zadaję jedno pytanie, ale o odpowiedź proszę każdego! <3 Piszcie w komentarzach, bardzo chętnie poczytam! :)
 -Co uważasz o obecnym BUM na świat fit? Uważasz, że to popadanie ze skrajności w skrajność?-




 Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 



Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl
Pozdrawiam,
Natalia <3

sobota, 14 listopada 2015

Przepis na: Czekoladowe naleśniki gryczane

Odpowiadając na wszystkie prośby i pytania, jakie pojawiały się na moim instagramie, wstawiam Wam przepis na absolutnie najlepsze, idealne i banalnie proste naleśniki gryczane CZEKOLADOWE <3
Super super zdrowe i niesamowicie pyszne! Jeśli szukacie właśnie takich smaków, zapraszam!
Jak dla mnie śniadanie idealne, które zapewnia świetny humor na cały dzień :)




Składniki:
-1 jajko
-pół szklanki mąki gryczanej
-ok. pół szklanki wody gazowanej
-1 łyżeczka kakao
-cynamon, wedle uznania, u mnie 1 płaska łyżeczka

-dobry tłuszcz do smażenia, u mnie olej kokosowy

Nadzienie - najlepsza nutella z awokado:
-pół banana
-pół awokado (mocno dojrzałego, miękkiego!)
-1 płaska łyżeczka kakao naturalnego


Składniki na ciasto wszystkie mieszamy razem, ja robię to z pomocą blendera (jeśli ciasto wychodzi zbyt gęste, dodaję więcej wody). Wlewamy porcjami na rozgrzaną patelnię, ja jako tłuszczu do smażenia używam oleju kokosowego (polecam!).
Z podanych ilości wychodzi mi 5-6 naleśników.
Jako nadzienie u mnie najczęściej jest pyszna, zdrowa czekolada z awokado.
Wszystkie składniki blenduję razem i smaruję naleśniki. Zawijam i zajadam!

Smacznego <3



Całe danie ma:
476 kcal
18 g białka
60g węglowodanów
18g tłuszczy








Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3

czwartek, 12 listopada 2015

STRASZNA redukcja VS. ZDROWA redukcja

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam zaprosić na porównanie, które pochodzi prosto z mojego życia.
Pod ostrzał idzie redukcja z poprzedniego roku, która dosłownie wykończyła mój organizm i redukcja, którą właśnie zakończyłam, kiedy cały czas czułam się świetnie. Zachęcam do czytania!



STRASZNA REDUKCJA (lato 2014)


Właściwie zaczęłam chudnąć wtedy jakoś od września 2013, kiedy zaczęłam zdrowe odżywianie
z wagą 60 kg, jednak na lato 2014 przypadł najgorszy punkt kulminacyjny tego odchudzania.
Dokładnie zaczęło się w maju, a skończyło we wrześniu. W kwietniu przerobiłam program 30 dni z Ewą Chodakowską, dzięki czemu od wagi około 56 kg, zeszłam do około 54/55 kg.
W maju stwierdziłam, że mogę jeść jeszcze mniej, jeśli tak ma wyglądać zdrowe odżywianie i przekonana, że robię na pewno dobrze, zaczęłam mocno ograniczać wielkość posiłków, co skutkowało tym, że dziennie nie spożywałam więcej niż 1200 kcal (wtedy nie liczyłam kcal i makro dokładnie). Cały czas ćwiczyłam w domu, a dwa razy w tygodniu jeszcze basen i siłownia. Jak najwięcej kardio. W sierpniu moja waga pokazała już 45 kg.Pojawiły się problemy ze zdrowiem, okres zanikł już w czerwcu. Czułam się słabo i praktycznie całe wakacje przeleżałam, bo oprócz zmuszenia się każdego poranka do treningu, na nic innego już nie miałam siły. Treningi były katorgą, robiłam je, bo czułam, że musiałam. Pamiętam jak raz wracałam z mamą od brata i pod sklepem zrobiło mi się dosłownie ciemno przed oczami, czułam tylko, że niszczę sama siebie, że zabijam siebie od środka, że już chyba umieram. Kto nie przeżył takiej redukcji, ten nie wie, o czym mówię. Jedzenie było moją obsesją, zero cheatów. Wyglądałam jak chodzący kościotrup. We wrześniu, trochę zmuszona a trochę z już troski o samą siebie, zaczęłam jeść coraz więcej i ćwiczyć mądrze.
Zdrowie wróciło, waga wróciła, więc ostatecznie wszystko dobrze się skończyło :)


ZDROWA PRZYJEMNA REDUKCJA (lato 2015)


Dokładnie trwała od powrotu z wakacji 05.08.2015 do prawie końca października, 28.10.2015.
Wszystko o niej, wszystkie zasady i przebieg możecie przeczytać tutaj -


Przez cały czas (nie licząc oczywiście jakiś kobiecych dni itd), czułam się rewelacyjnie. Waga obecna 57 kg (-5 kg), ciało silne, a osiągnięcia na siłowni z każdym treningiem coraz lepsze.





WNIOSEK: Zdrowie jest najważniejsze! Jeśli chcemy uzyskać naprawdę piękną sylwetkę, silne ciało, dobre samopoczucie to musimy się odpowiednio odżywiać - a nie głodować! Nawet jeśli wydaje Ci się, że jedząc 900 kcal dziennie, nie jesteś głodny więc Ci wystarcza, uwierz mi, że Twoje ciało naprawdę potrzebuje więcej! Dbaj o siebie, a nie niszcz swojego organizmu i ciała. Do końca życia masz je tylko jedno, więc szacunek mu się należy :) A ograniczanie kalorii i katorżnicze treningi nie dadzą nam ładnej sylwetki, jędrnego ciała.



 Jestem ciekawa, co myślicie o tym porównaniu? Dajcie znać!



Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 



Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl



Pozdrawiam, 
Natalia <3

wtorek, 10 listopada 2015

3 ulubione ćwiczenia na: BICEPSY

Mojej ulubionej serii ciąg dalszy! Dziś zapraszam Was na odcinek o naszych ukochanych bicepsach! :)





Jeśli nie widzieliście poprzednich wpisów z tej serii, wszystko znajdziecie w zakładce ''Trening''!


Bicepsy ćwiczę 1 raz w tygodniu i w żadnym planie nie miałam tego inaczej. Na tak małe mięśnie mi to wystarcza, choć, nie powiem, są one dla mnie ważne i chciałabym je mieć lepiej rozwinięte.
Dlatego podczas ich trenowania bardzo mocno koncentruję się na ich jak największej pracy i dokładnej technice ćwiczeń.

MOJA ZŁOTA TRÓJKA NA BICEPSY:

1. Uginanie ramion z supinacją naprzemiennie - najprostsze ćwiczenie, do którego dodana jest supinacja, czyli obrót nadgarstka. Łatwo mogę tutaj kontrolować ciężary i ''bezboleśnie'' przeprowadzać progres. Technika nie jest trudna, ale trzeba pamiętać o maksymalnym spinaniu mięśni i robieniu w pełnym zakresie ruchu. W ostatnim planie wykonywałam 3 serie po 12 powtórzeń.

2. Uginanie ramion podchwytem z wyciągiem dolnym - albo w wersji jednorącz, albo w wersji dwie ręce na raz, i tak i tak uwielbiam robić! Ciągłe spięcie mięśnia przekłada się na jego szybkie zmęczenie. 
Obie wersje robiłam zawsze w  3 seriach po 10-12 powtórzeń.

3. Podciąganie w podporze na TRX - myślę, że nie jest tak oczywiste jak poprzednie, jednak dla mnie to najlepsze ćwiczenia na całkowicie dobicie bicepsów! Zamiast całkowitego zejścia do dołu, cały czas wykonuję powtórzenia na maksymalnym spięciu bicepsów, w każdej chwili kontrolując ich pracę.
Zazwyczaj wykonuję w 3 seriach, po ile dam radę powtórzeń.





A Wy lubicie ćwiczyć bicepsy? :)





Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3

sobota, 7 listopada 2015

Jak dbam o włosy?

Takiego wpisu na swoim blogu raczej nie planowałam...ale zachęcona bardzo wieloma pytaniami, które regularnie pojawiały się w komentarzach i wiadomościach prywatnych, tworzę ten post, żeby za jednym razem dobrze odpowiedzieć na pytanie: JAK DBAM O WŁOSY? I wydaje mi się, że będzie to wpis dość nieciekawy, ponieważ nie odkryję w nim nic nowego, nie zdradzę też swojego sekretnego produktu do upiększania swoich włosów - ponieważ takiego nie mam. :)


W wakacje minęło 5 lat jak zapuszczam włosy po drastycznym ścięciu ich krócej niż na wysokość ucha i zrobieniu grzywki. Grzywka później jeszcze w kilka innych sposobów do mnie wracała w lżejszej wersji i już długo długo te włosy przy twarzy mam mocno wycieniowane i zaczesuję je palcami do tyłu.
Teraz akurat w sobotę dość mocno je podcięłam (3cm to dla mnie bardzo dużo!:), całe włosy obcięte są w większości na prosto, jedynie część włosów z góry i z przodu są wycieniowane.

Włosy myję po każdym treningu, wiec zazwyczaj 4 razy w tygodniu. Nie przetłuszczają się, nie mam z nimi większych problemów, ale z natury są wysoko porowate, dlatego w ich pielęgnacji muszę się koncentrować przede wszystkim na ich nawilżaniu i ujarzmianiu :)

Nie jestem w stanie polecić konkretnego szamponu, odżywki czy balsamu do włosów, ponieważ nie mam swoich ulubionych, stale je zmieniam, szukam czegoś nowego. Zawsze po umyciu włosów, nakładam na nie odżywkę, która umożliwia mi ich rozczesanie i, przynajmniej z założenia, sprawia, że są gładsze.
Jedyną firmą odżywek, jaka teraz przychodzi mi do głowy, że ich produkty są bardzo dobre, jest Aussie.
Po nałożeniu odżywki czekam chwilę, żeby naturalnie wyschły mi do tego stopnia, żebym mogła się zająć ich układaniem. A raczej, układaniem bez układania. O tym, jak robię swoją stałą, ulubioną fryzurę, robiłam wpis na bloga już jakiś czas temu - TUTAJ - i sposób ten się nie zmienił.

W ciągu dnia zazwyczaj noszę rozpuszczone włosy, czasami robię sobie luźnego koczka na środku głowy, z użyciem podróbki gumki Invisibobble, która niczym nie różni się od oryginału, a kosztowała 1,5 zł :)
Takie koczka robię także na trening i jest to dla mnie najtrwalsza fryzura. A dodatkowo włosy wtedy wzmacniają swój skręt i zyskują na objętości.
Do czesania włosów używam Tangle Teezer (i to już od 4 lat chyba;).

Przynajmniej raz na tydzień nakładam na całe włosy olej kokosowy. Całe włosy smaruję nim i zazwyczaj z takimi kładę się spać, a dopiero rano je myję. Próbowałam nakładać olej w malutkiej ilości także zamiast odżywki po myciu, ale niestety wyszła z tego raczej klapa... :)
Olej kokosowy to mój absolutny MUST HAVE! Używam go jako kremu na noc do twarzy, balsamu do ciała, ust...no i w kuchni :)

Jednak przede wszystkim pamiętam, że ZDROWE ODŻYWIANIE=ZDROWE WŁOSY!
I o tym także robiłam już wpisy, polecam zajrzeć <3





A Wy macie jakieś swoje sposoby na piękne włosy? Chętnie poczytam, dajcie znać na dole!






Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3


czwartek, 5 listopada 2015

SKOŃCZYŁAM REDUKCJĘ! - 5 kg DIETA I TRENINGI NA REDUKCJI

Wreszcie mogę to napisać! I mówię ''wreszcie'' nie dlatego, że mi się dłużyło, że było źle,
bo tak NIE BYŁO, ale dlatego, że dostawałam już o to dosłownie grad pytań! :)
Dziś mogę się z Wami podzielić efektami mojej redukcji, więc zapraszam!

Redukcję rozpoczęłam po powrocie z wakacji, 5 sierpnia.
Zaczynałam od 1850 kcal i w planach miałam dalsze obcinanie. Wcześniej na wyjeździe sobie podjadłam więc nie było problemów z brakiem motywacji :) Wtedy też zaczęłam trenować według planu od Sylwii Pawlak, mojej ukochanej trenerki. Na wakacjach bardzo też podeszłam wodą i po pierwszym tygodniu już byłam dużo lżejsza i czułam się lepiej, gdy cała ta woda zeszła.
Treningi siłowe miałam 4 razy w tygodniu i dodatkowo 2 razy w tygodniu szłam wieczorem biegać
(6 km w 25 min). Z założenia miało być to 3 razy, ale jakoś nigdy się nie udawało.

Wraz z powrotem do szkoły musiałam zmienić formę kardio i zaczęłam wykonywać, i do dziś tak robię, dwa-trzy razy w tygodniu interwały po treningu siłowym. Zawsze wybieram bieżnie, maksymalne nachylenie i na zmianę szybki marsz i bieg, przez ok. 20 minut.

Ostatecznie zeszłam do 1720 kcal już na początku września i tak trzymałam już cały czas. Rozkład to mniej więcej: 200 g węglowodanów, 50 g tłuszczy i 130g białka. Wszystkie posiłki planuję poprzedniego dnia i zapisuję w myFitnessPal. Gdy chodzę do szkoły, jem 5 posiłków dziennie, w weekendy zazwyczaj 4 bo śpię dłużej. Dodatkowo co tydzień (nie licząc jakiś pojedynczych tygodni) mam mega cheat meal'a - w żaden sposób się wtedy nie ograniczam i zazwyczaj zjadam całą pizzę sama na raz i potrafię zagryźć to lodami :)
Jak wyglądały moje posiłki możecie zobaczyć na moim instagramie, gdzie codziennie coś wrzucam.
Węglowodany jem w praktycznie każdym posiłku, ale nigdy nie jest to większa ilość kaszy/ryżu w jednym posiłku niż 50g. Co ważne, zrezygnowałam całkowicie z nabiału. Chciałam to zrobić ze względu na cerę, ale jakoś tak minęło już prawie 3 miesiące bez niego i jakoś nie tęsknię. Jem za to bardzo dużo mięsa=białko.

Pod koniec września, gdy przepracowałam już 6 tygodni według planu, poczułam już potrzebę roztrenowania na kilka dni i jakiś nowości. Tak więc miałam 5 dniową przerwę i zaczęłam nowy plan, który nawet jeszcze bardziej mi się podoba niż poprzedni. Aktualny plan kończę także już niedługo i znów wezmę kolejny!


W październiku zaczęłam także suplementacje - na razie jest to BCAA i Beta - Alanina, ale myślę teraz też m.in. o kreatynie. Tylko muszę znaleźć coś dobrego.

Cały czas czułam się bardzo dobrze i ani razu nie pomyślałam, żeby porzucić to.
Głowa mnie nie bolała, a ja miałam mnóstwo energii.

Muszę też się pochwalić, że praktycznie na każdym treningu miałam spore progresy siły, technicznie bardzo się poprawiałam i brałam coraz to większe ciężary. CZAD! :)


NO I NA KOŃCU NAJCIEKAWSZE, CZYLI EFEKTY!

Powiem tak, centymetrem się nie mierzyłam, ale z ciekawości tylko kilka razy się zważyłam (choć waga to zły wyznacznik! jednak coś tam może pokazać).

Pierwsze zdjęcie: waga 62 kg


Drugie zdjęcie: waga 57 kg


Mięśnie są dużo bardziej widoczne, szczególnie różnicę widzę w brzuchu i górnej części ciała (barki i ręce!)




Mam nadzieję, że wpis Wam się przyda!








Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3

wtorek, 3 listopada 2015

LashVolution - Efekty kuracji

Wreszcie wreszcie wreszcie! Wreszcie mogę Was zaprosić na podsumowanie kuracji do rzęs LashVolution z pokazaniem efektów! O samym produkcie i efektach po 1 miesiącu stosowania, robiłam wcześniej wpisy:
O PRODUKCIE - KLIK
EFEKTY PO 1 MIESIĄCU - KLIK
a po wersję mówioną zapraszam na mojego YT! :)
Strona producenta - http://lashvolution.pl/

UWAGA! O serum LashVolution możecie przeczytać także w bazie opinii o lekach i kosmetykach: https://www.znamlek.pl/lashvolution-5389.html

I KOLEJNA NIESPODZIANKA!
Listopad to miesiąc darmowej dostawy LashVolution - nie ma na co czekać!

Dziś jednak mam dla Was efekty pełnej kuracji...i już nie przedłużam i od razu się chwalę!


Myślę, że tego porównania już nie trzeba opisywać!

Pierwsze zdjęcie wykonane na początku sierpnia, w dzień rozpoczęcia kuracji, drugie jest aktualne, po prawie 12 tygodniach kuracji. Samo stosowanie produktu jest bardzo proste, a nałożenie serum trwa dosłownie kilka sekund, o czym już mówiłam we wcześniejszych wpisach.


Rzęsy niesamowicie urosły, co wyraźnie widać. Stały się dużo grubsze, mocniejsze i całkowicie przestały wypadać. Kiedyś przy robieniu demakijażu wypadało mi po kilka jakże cennych rzęsek, aktualnie ten problem całkowicie znikł. Rzęsy stały się bardzo symetryczne i dopiero teraz mam wrażenie i jestem pewna, że są prawdziwą oprawą dla oczu! Zawsze marzyłam o firance długich rzęs i ją mam :)
Poza tym zyskały zdrowy blask i mocniejszy kolor. Obecnie odstawiam już tusz do rzęs, ponieważ uważam, że jest on mi teraz zbędny :) A NAWET przestałam malować kreski, ponieważ oczy mają już wystarczająco mocną oprawę i nie chcę, żeby coś z nią konkurowało! Fakt, jak teraz zmieniłam swój makijaż , bardzo zadziwia moich znajomych, które są przyzwyczajeni do tego, że zawsze i wszędzie miałam kreski na oczach. A dzięki takiemu skrótowi w make up'ie, mam też dużo więcej czasu rano.


Efekty zauważyli także moi bliscy! Moja mama ciągle powtarza, że mam rzęsy na 2 km, a od przyjaciółki usłyszałam, że wypiękniały mi oczy :) Dodatkowo ostatnio w sklepie ekspedientka się mnie spytała, jakiego tuszu do rzęs używam czy to sztuczne (a nie miałam pomalowanych) :)



JA JESTEM W 100% ZAKOCHANA W TYM SERUM! I na pewno kupię kolejne opakowania.

Myślę, że będzie to też idealny prezent dla mamy, babci, siostry... chyba muszę złożyć hurtowe zamówienie! :)



Jak Wam się podobają efekty? Dajcie znać!


Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 


Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3