sobota, 31 października 2015

3 ulubione ćwiczenia na: KLATĘ!

Ta seria chyba zostanie moją ulubioną :) Dziś zapraszam Was kolejny wpis ''3 ulubione ćwiczenia na'' i tym razem będzie o klatce piersiowej! Bo, jak pewnie wszyscy wiemy, kobiety na siłowni ćwiczą wszystko...
nie tylko nogi i brzuch, ale także klatę...:)
Trenować należy całe ciało, nie jedynie wybraną przez siebie partię mięśniową.
Tylko w taki sposób otrzymamy piękną, proporcjonalną sylwetkę!




Klatkę trenuję raz w tygodniu i raczej nie planuję tego zmieniać, ponieważ nie jest ona dla mnie priorytetem, a taki jeden trening absolutnie wystarcza :)


MOJA ZŁOTA TRÓJKA:

-Wyciskanie sztangi na ławce prostej lub dodatniej - czyli chyba najbardziej podstawowe ćwiczenie.
Mamy wiele możliwości wariacji, więc raczej nie powinno się szybko znudzić. Ważne, aby wykonywać pełny ruch, a nie jedynie machanie sztangą gdzieś w górze, bez opuszczenia do klatki i rozciągnięcia mięśnia.
Ja akurat preferuję robić na maszynie Smitha, ponieważ czuję się tam pewniej i bezpieczniej z ciężarami ;)
A przy robieniu po prostu sztangą, nie ma kto mnie w razie W asekurować. Ale to już wedle uznania, ja jednak tutaj stawiam na bezpieczeństwo (głos w głowie mi tak mówi;). W aktualnym planie robię 3 serie po 10 powtórzeń, powoli, bardzo mocno dopinając mięśnie.

-Przenoszenie hantla za głowę - uwielbiam! Niesamowicie czuję przy nim pracę klatki (a później przez kilka dni ból mięśni!:), technicznie idzie mi nawet lepiej niż wydawało by się najprostsze wyciskanie sztangi, a po zrobieniu go naprawdę zawsze wiem, że mięśnie są już zmęczone :) 3 serie po 15 powtórzeń i klata płonie!<3

-Rozpiętki na maszynie Butterfly - dla mnie idealne ćwiczenie na koniec treningu klatki, dzięki temu, że jest na maszynie, mogę bezpiecznie trochę poszaleć z ciężarem (dobra technika jednak przede wszystkim!) i  dobić te mięśnie. 12 powtórzeń x 3 serie i już nic więcej do szczęścia mi nie trzeba :)





A jakie jest Wasze ulubione ćwiczenie na klatę? Czy wszystkie Kobitki pamiętają, żeby ją ćwiczyć? :)





Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 



Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl



Pozdrawiam, 
Natalia <3

środa, 28 października 2015

WYNIKI KONKURSU HAIRVITY!

Tak się cieszę, że mogę się już z Wami podzielić wynikami konkursu, który, przypominam, trwał na moim instagramie do niedzieli, a do wygrania była trzy miesięczna kuracja Hairvity!

O samej kuracji Hairvity, którą miałam przyjemność testować i recenzować, pisałam już dwa razy i robiłam o niej filmiki, więc gorąco zapraszam także na mój kanał na YT!


A teraz najważniejsza informacja z tego wpisu...

Trzy miesięczna kurację Hairvity wygrywa...@vajola_style (https://instagram.com/vajola_style).

Pozwolę sobie wrzucić link do konkursowego zdjęcia: https://instagram.com/p/8-s_ilrG3E/?taken-by=vajola_style . Polecam przeczytać opis, który także był częścią zadania - ja się czułam, jakbym dokładnie czytała swoje myśli! Pięknie napisane!

Zwyciężczyni serdecznie gratuluję i dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział! Zdjęcia i wszystkie opisy były rewelacyjne, a wybór jednej pracy, która ma wygrać, niezwykle trudny :)



Pozdrawiam i obiecuję, że to nie ostatni konkurs na moim blogu! :)


Mój instagram: www.instagramcom/fitujemy


Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3

niedziela, 25 października 2015

Krata na brzuchu? 46 kg vs 57 kg!

W dzisiejszym wpisie zapraszam Was na małe zestawienie zdjęć, które mogą nie jedną osobę zdziwić.
Na pewno wszyscy słyszeliśmy, że żeby na brzuchu była widoczna krata, musimy przeprowadzić mocną redukcję i spalić tkankę tłuszczową. Hej! Ja się z tym nie zgadzam. Owszem, tkanka tłuszczowa może nam mocno mięśnie zasłaniać, ale redukcja to nie wszystko! Dowód? Zdjęcia poniżej!


Zdjęcie po lewej wykonane rok temu na wakacjach. Wtedy już od jakoś 3 lat ćwiczyłam po 6 razy w tygodniu, brzuch codziennie po nawet 30 minut! Od około marca do sierpnia, kiedy to zdjęcie zostało wykonane, schudłam z 57 kg do 46 kg.

Zdjęcie po prawej wykonane kilka dni temu, kiedy już od ponad pół roku brzuch ćwiczę ''tylko'' 3 razy w tygodniu, po max. 10 min. Waga obecna 57 kg.





I co myślicie o takiej zmianie? :) Wnioski każdy może sam wyciągnąć! :)






Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3

Moja ulubiona owsianka - 2 przepisy

Jeśli czasami wpadacie na mojego insta lub regularnie czytacie mojego bloga, na pewno zauważyliście,
że uwielbiam owsianki! Zarówno za ogromne zalety zdrowotne, jak i za smak.
O płatkach owsianych robiłam kieeedyś wpis (jeden z pierwszych wpisów na moim blogu), więc jeśli chcecie poczytać o ich właściwościach, to odsyłam do niego.
A dziś mam dla Was dwa przepisy na moje ulubione owsianki, które zjadam prawie codziennie!




OWSIANKA Z NUTELLĄ Z AWOKADO - idealna dla miłośników czekolady:

Płatki owsiane górskie (50g) zalewam na noc w garnuszku gorącą wodą, troszkę powyżej poziomu płatków - mają być ''na gęsto'', dodaję szczyptę cynamonu. Rano do tak przygotowanych płatków dolewam trochę mleka sojowego (w zależności od dnia, zazwyczaj około pół szklanki) i gotuję przez chwilę.
Dzięki temu, że wcześniej były zalane wodą na noc, same płatki są na gęsto, a mlekiem są jedynie zalane.
Nie pasują mi owsianki na rzadko, nie są już tak sycące :)

Do owsianki robię nutellę z awokado (pół awokado, pół banana i łyżeczka kakao zblendowane razem) i opcjonalnie dodaję np. płatki migdałowe. Pycha!



BANANOWA OWSIANKA Z MASŁEM ORZECHOWYM - której już dawno (za dawno!) nie jadłam, bo skończyło mi się masło :( :

Płatki zalewam na noc tak samo jak w przepisie na owsiankę z nutellą z awokado.
Rano do tak przygotowanej owsianki dodaję rozgniecionego widelcem banana (pół lub całego), dolewam około pół szklanki mleka sojowego i chwilę gotuję. Po przełożeniu do miseczki, dodaję masło orzechowe (ilość zależy od preferencji, u mnie zazwyczaj około łyżki) i opcjonalnie np. orzechy na to.
Smak nieziemski!




A Wy lubicie którąś z tych owsianek? Jaka jest Wasza ulubiona? Chętnie się zainspiruję! :)





Kontakt: e-mail: natalianalepa@o2.pl



Pozdrawiam, 
Natalia <3


czwartek, 22 października 2015

3 ulubione ćwiczenia na: POŚLADKI + wyniki rozdania!!!

Czas na kolejną ZŁOTĄ TRÓJKĘ! Dziś mam dla Was ulubione ćwiczenia na POŚLADKI, zapraszam!

Jeśli  nie widzieliście wcześniejszych wpisów z tej serii, znajdziecie je w zakładce "Trening" :)

Ale zanim przejdziemy do wpisu, mam dla Was wyniki rozdania! Próbki z wpisu o białku, który przygotował dla Was Bartek, wygrywa Mateusz Zabielski! Była to jedyna dobra odpowiedz na zadane tam pytanie, chodziło o białko z firmy Fitness Authority. Co ciekawe, Mateusz był jedynym mężczyzną wśród wszystkich odpowiadających...przypadek? :D
Zwycięzcę proszę o napisanie do mnie maila z dokładnym adresem i umieszczenie w tytule maila "Wygrana w konkursie". GRATULUJĘ!


We wcześniejszym planie treningowym pośladki ćwiczyłam dwa razy w tygodniu - raz przy treningu nóg, a drugi raz był to trening ściśle na nie, połączony z treningiem klatki i kardio.
Obecnie jednak trenuję je tylko 1 raz w tygodniu i absolutnie to wystarcza :)


MOJA ZŁOTA TRÓJKA NA POŚLADKI:

1. Przysiady bułgarskie z hantlami w dłoniach - moja ulubiona wersja przysiadów. Najmocniej ją czuję w mięśniach, ale też najprzyjemniej mi się ją robi. Już dawno nie robiłam zwykłych przysiadów ze sztangą, które dużo bardziej narażają na kontuzje a i mniej czuję pracę mięśni. Więc biorę hantle w dłonie i  3 serie po 12 powtórzeń i pośladki PALĄ! :)

2. Wypychanie obunóż maszyny Smitha - to ćwiczenie zaczęłam wykonywać dopiero kiedy rozpoczęłam obecny plan treningowy i naprawdę żałuję, że tak późno! Ogólnie uwielbiam ćwiczyć na Smithie, a to ćwiczenie jest naprawdę rewelacyjne dla mnie - technika jest bardzo prosta, ja sobie mogę leżeć i tylko koncentrować się na pracy mięśni. Dodatkowy + to łatwa progresja ciężaru i bezpieczeństwo wykonywania.
U mnie teraz  3 serie po 15 powtórzeń.

3. Unoszenie bioder ze sztangą - musiałam wpisać! Choć w obecnym treningu go nie wykonuję, jednak wcześniej przy treningu pośladków robiłam 3 serie po 20 powtórzeń i szczerze trochę mi się ono znudziło. Jednak pracę mięśni czuć jak złoto, a po zrobieniu najczęściej nie mogłam jeszcze długo ruszyć tyłka z maty ;)



Koniecznie napiszcie, co Wy lubicie na pośladki! Na pewno wypróbuję! :)




Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl

Pozdrawiam, 
Natalia <3

wtorek, 20 października 2015

MÓJ WIELKI SEKRET: Jak zrobiłam sobie talię?

Dzisiejszy wpis tworzę zainspirowana wieloma pytaniami, które pojawiły się na moim instagramie i w wiadomościach prywatnych. Mianowicie chciałabym Wam dziś zdradzić mój sposób na to, żeby zrobić sobie talię. Dosłownie zrobić, bo ja tali nigdy w życiu nie miałam i sama musiałam ją sobie sprawić :)


O sposobach na piękną talię już kiedyś robiłam wpis, ale tym razem chciałabym się skoncentrować na tym, jak mi się udało uzyskać bardziej wyraźne wcięcie. Kiedyś byłam raczej typową TUBĄ.


PO PIERWSZE, przestałam ćwiczyć mięśnie skośne brzucha! Ciągłe trenowanie tych partii mięśni to bardzo częsty błąd wszystkich, którym zależy na szczupłej talii. A przecież nie trenujemy mięśni żeby malały, a żeby rosły! Więc tak naprawdę sprawiamy wtedy, że ta talia się poszerza. Aktualnie już od dłuższego czasu ćwiczę brzuch 3 razy w tygodniu,  zazwyczaj w dwóch ćwiczeniach na zmianę, i są to ćwiczenia na cały mięsień prosty brzucha. Po takim treningu zawsze też trzymam pozycję plank na łokciach, która również angażuje CAŁY mięsień brzucha.

Oprócz tego, wykonuję większą ilość kardio (w stosunku do kiedyś, bo i tak nie jest to więcej niż 2-3 razy w tygodniu:), przez co mam wrażenie, że oprócz tego, że spalam kalorie i w efekcie tkankę tłuszczową, to i sam tłuszcz jakby przestał odkładać się na brzuchu, co bardzo mi się podoba :)

Dodatkowo dużo się rozciągam, co pozwala mi uzyskać elastyczne mięśnie, sama je wydłużam.

JEDNAK PRZEDE WSZYSTKIM moją najważniejszą zasadą do uzyskania talii okazało się - ROZBUDOWANIE GÓRNYCH CZĘŚCI SYLWETKI I BIODER. Jak? Ćwiczeniami!
Bardzo mocno koncentrowałam się na górnej części pleców, która znacznie mi się poszerzyła, barkach, ale także na treningu pośladków i ud. Dzięki temu, że w tych partiach jestem teraz szersza, brzuch automatycznie staje się optycznie mniejszy i węższy, nawet jeśli nie straciłam w nim na obwodzie.
Taki mój sekret :)


Mam nadzieję, że wpis Wam się przyda! Dajcie znać, jak to jest z tym u Was!


Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 


Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam, 
Natalia <3


niedziela, 18 października 2015

2 miesiące bez nabiału - kolejna próba + efekty!

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam się zwierzyć z rzeczy, której dokonywałam nie pisząc o tym wcześniej ani na blogu, ani na instagramie - właśnie mijają dwa miesiące odkąd całkowicie wykluczyłam nabiał ze swojej diety (jajek nie wliczam jako nabiału, choć są tego dwie szkoły).
Po co, na co, dlaczego, co to dało - na to wszystko odpowiem tym postem.

Już raz zrobiłam sobie kilka miesięcy temu małe wyzwanie i na tydzień całkowicie odstawiłam nabiał.
Efektów żadnych nie było, a jedynie pojawiły się problemy z brzuchem i trawieniem.
Poza tym, wtedy uważałam,że dzień bez serka wiejskiego to dzień stracony.
Wtedy stwierdziłam, że nabiał mi wręcz służy.

Jednak ciekawość wygrała i postanowiłam zrobić na sobie taki eksperyment raz jeszcze i przez dłuższy okres czasu nie jeść produktów, których wcześniej tyle zajadałam.
I to był właśnie jeden z powodów, dlaczego postanowiła usunąć nabiał z menu - serki wiejskie momentami jadłam 3 razy dziennie - na drugie śniadanie, podwieczorek i kolację!
Wykreślenie wszelkich twarogów spowodowało, że moja dieta stała się bardziej zróżnicowana i zdrowsza, bardziej kombinuję z różnymi produktami, nie jem ciągle tego samego.

Kolejny powód tej eliminacji to to, ile osób odradza nabiał. Sama nie zauważyłam, żebym trzymała przez niego wodę w organizmie albo puchła, ale rzeczywiście, działa on bardzo wychładzająco na nasz organizm, a szczególnie teraz, kiedy jest już chłodno, nie chcę się dodatkowo oziębiać od środka.

O efektach zawsze ciężko mi coś powiedzieć, bo na nasz wygląd wpływa wiele czynników. Nabiał odrzuciłam w momencie rozpoczęcia redukcji (po wakacjach), więc nie mogę powiedzieć, że schudłam, bo go nie jadłam. Schudłam, bo miałam ujemny bilans kaloryczny. Jedyne co mogę szczerze ocenić to fakt, że szybko zeszła ze mnie woda, którą organizm nagromadził w czasie wakacji i która sprawiała, że wyglądam na grubszą o 5 kg.

Samopoczucie raczej też jakoś diametralnie nie uległo zmianie. Choć czasami kiedyś po zjedzeniu twarogu czułam się ciężko, a teraz ten problem w ogóle nie występuje.

Jak dalej będzie wyglądał mój związek z nabiałem, jeszcze nie wiem. Szczerze nie mam już jakoś ochoty na serki wiejskie, choć na początku wydawało mi się, że bez nich nie wytrzymam. Do jogurtów też mnie jakoś nie ciągnie. Odkąd nie zapycham się tylko twarogiem, jem kilka razy dziennie dania obiadowe, można powiedzieć, kilka obiadów ;)
Białko pochodzące z nabiału zastępuję białkiem z piersi indyka (rzadko kurczaka) albo wołowiny, które jem 3-4 razy dziennie. I bardzo mi to odpowiada! Często też jem jajka. Czy serki wiejskie wrócą u mnie do łask....to się jeszcze okaże, ale na razie się na to nie zapowiada.
Choć muszę przyznać, że ser jem zazwyczaj raz w tygodniu - na pizzy, jako cheat :)



A jaki jest Wasz stosunek do nabiału? Dajcie znać! :)





Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam,
Natalia <3

czwartek, 15 października 2015

MEGA KONKURS! Wygraj 3-miesięczną kurację Hairvity!

Dziś mam dla Was ogromną niespodziankę! Razem z firmą Hairvity, przygotowaliśmy dla Was konkurs!

O tym, czym jest ta kuracja, mówiłam już na blogu dwa razy:
Pierwsze wrażenia - KLIK
Efekty miesięcznej kuracji - KLIK
Robiłam także filmiki i wstawiałam na instagrama zdjęcia efektów, a przyszedł czas, żeby móc się tym małym cudem do włosów podzielić z Wami! :) Strona producenta - http://www.hairvity.pl/



KONKURS

Do wygrania jest 3-miesięczna (!) kuracja Hairvity, o wartości 157 zł.

Zasady są bardzo proste:
1. Musisz na instagramie obserwować profil Hairvity - https://instagram.com/hairvity_official/
2. Wstawiasz na instagrama zdjęcie swoich włosów (selfie, czy każdego innego rodzaju) i odpowiadasz w opisie na pytanie ''Za co kochasz swoje włosy?''. Koniecznie dodaj hasztag #hairvity i na zdjęciu oznacz profil Hairvity i mój. To bardzo ważne i musisz wykonać wszystkie te czynności! Samo zdjęcie, bez odpowiedzi na pytanie, albo odwrotnie - opis, bez zdjęcia, nie będą brane pod uwagę. Praca ma spełniać wszystkie warunki.
3. Konkurs trwa do 25.10.2015 roku, do godziny 23:59. Zdjęcia dodane po tym czasie nie będą brane pod uwagę.Wyniki ogłoszę najpóźniej do tygodnia po zakończeniu konkursu.
4. Osoba, która wygra, otrzyma 3-miesięczną kuracją tabletkami Hairvity, które firma wyśle jej na wskazany przez nią adres (oczywiście na koszt firmy). Zwycięzca jest jeden i wybieram go ja, w porozumieniu z firmą Hairvity.

Jakie zdjęcia mają szansę? :)
Wszystkie, które pokażą, że kochacie swoje włosy i dbacie o nie. Bardzo ważna jest dla mnie odpowiedź na pytanie! :)


Kochani, liczę na Was!
Nagroda zachęca, więc czekam na Wasze zdjęcia i odpowiedzi!
Powodzenia! <3

wtorek, 13 października 2015

Wszystko o BIAŁKU - Odżywki białkowe + rozdanie!

Hej ! Z lekkim opóźnieniem, lecz nie odbiło się to na jakości (to już przyjdzie Tobie oceniać),
mam okazję zaprezentować swój pierwszy wpis na tym blogu, więc zapraszam do lektury.

Chyba nikt, przynajmniej większość, nie wyobraża sobie swojej suplementacji, bądź diety, bez odpowiedniej ilości białka w diecie. Staramy się zapewnić odpowiednią ilość tego budulca naszych mięśni i nie tylko, oczywiście spożywając odpowiednie produkty zawierające białko. O to właśnie chodzi, tylko nie zawsze jesteśmy w stanie zapewnić takie zapotrzebowanie naszemu organizmowi w ciągu dnia.
Z pomocą przychodzi nam dużo firm zajmujących się produkcją odżywek białkowych.  
W tym miejscu pojawia się problem… ! Wchodzimy na stronę X ( nie będę reklamował tutaj nikogo ;),
zakładka białko i … co dalej ? rozwija nam się piękna z lista z nazwami których nie znamy np :  izolaty, hydrolizaty, kazeiny i tak dalej .

Większość stron daje krótki opis odnośnie danej kategorii odżywki białkowej, ale czy jesteśmy w stanie sami określić nasze potrzeby ?
Po krótko przedstawię najczęstsze rodzaje, napiszę parę zdań o nich, raczej nie będę polecał czy nie polecał bo każdy czytający może mieć inne potrzeby i upodobania smakowe. Napiszę tylko jakie produkty ja miałem okazję próbować. Zwrócę również uwagę na rozpuszczalność tego typu odżywek, cenę i ogólne przeznaczenie. Tak więc zaczynajmy.

1)      KONCENTRAT (WPC)- najbardziej popularny, każdy początkujący sportowiec kupował chyba jako pierwszą tą właśnie odżywkę. Jest to białko dobrze przyswajalne (współczynnik przyswajalności wynosi ok.104- porównacie z innymi), cena w porównaniu do jakości na ogół dobra, jest to koncentrat białek serwatkowych. Każdy początkujący powinien coś takiego posiadać.
2)      IZOLAT (WPI) - chyba mogę użyć określenia białka z wyższej półki, są one prawie najszybciej wchłaniane przez organizm bo po już ok. 20 minutach aminokwasy przedostają się do krwiobiegu i zasilają mięśnie. Współczynnik przyswajalności (159!), jakość tego rodzaju białek jest bardzo dobra, cena większa niż w przypadku WPC, jednak produkt lepszy.
3)      HYDROIZOLATY (WPH)- znowu coś z izolatem w nazwie, tym razem czytamy jednak o najszybciej przyswajalnych przez nasz organizm białkach. Tego typu suplement jest od razu po spożyciu wchłaniany po bardzo krótkim czasie, nie obciąża układu pokarmowego, jakość jest bardzo dobra, cena, nie ukrywam, wysoka, ale to oczywiście w zależności od pojemności opakowania.
4)      ODŻYWKI MASOWE –tzn gainery lub bulki – są to specyficzne suplementy - ciągle w kategorii białkowych jednak zawierają dodatkowo węglowodany w różnych stosunkach do białka, i w niewielkiej ilości tłuszcze. Polecane osobą, które robią ,,masówkę” i potrzebują znacznej ilości kalorii. Tego typu produkty są zazwyczaj o gęstszej konsystencji niż wcześniej wymieniane,a opakowanie i porcje dużo większe.
5)      BIAŁKO MIESZANE- chyba złoty środek dla każdego. Jest to odżywka, która zawiera w sobie
kilka rodzajów białek np. : WPC, WPI, WPH, dodatkowo kazeina lub jeszcze coś innego.
Producenci wyszli naprzeciw swoim klientom i ich potrzebom, aby nie trzeba było kupować kilku odżywek, tylko jedną, ale dobrą, która można brać rano, przed/po treningu i wieczorem. Uważam że jest to bardzo dobre rozwiązanie. Jakościowo te produkty są dobre, ceny w zależności od firmy na ogół przystępne, chociaż do ceny - każdy ma inne możliwości finansowe, więc tę kwestię każdy osądzi indywidualnie.
6)      KAZEINA- białko wolno wchłanialne brane na ogół przed spaniem, ponieważ czas na strawienie tego typu suplementu jest dłuższy bo jest to ok. 3-5h, tak więc w nocy katabolizm jest trochę opóźniony. Wiadomo,
      że nikt nie wstaje w nocy żeby jeść, no chyba że jest taki pasjonat to podziwiam ale ja jeszcze takiego nie poznałem;)


Podsumowanie, wymieniłem kilka najbardziej popularnych rodzajów odżywek białkowych,
Z pewnością w internecie znajdziecie jeszcze coś innego z tej kategorii, rynek tak szybko się rozwija, że może za miesiąc lub pół roku któraś z firm odkryje i wyprodukuje jeszcze inny środek, który okaże się jeszcze lepszy niż wszystkie te w/w, nic nie jest wykluczone. Ktoś może zdać pytanie skoro są odzywki typu mieszanego, to po co poszczególne rozbicie na izolaty, kazeiny itd. … Tutaj odpowiedź nie jest do końca sprecyzowana, wszystko zależy od naszych możliwości finansowych i woli. Jedni wolą mieć jedną odżywkę, która ma wszystkie rodzaje białek (chcą jedną puszkę w szafce bądź budżet na tyle pozwala), ktoś inny będzie chciał po treningu przyjmować typowe potreningowe białko, przed spaniem inne i między posiłkami jeszcze inne, tak więc Ty sam podejmujesz decyzję, oferta jest szeroka, kwestia tylko wyboru. Spotkacie się z różnymi opiniami na temat smaków, rozpuszczalności, powstawania grudek.
Co do smaków nie słuchajcie innych, bo jak ktoś może wiedzieć co Wam będzie smakowało :) 
Może Ci się wydawać  że skoro lubisz np. banany - to białko bananowe będzie super, lepiej jednak spróbować próbkę czy rzeczywiście tak jest. Zamówić małe saszetki, lub jeśli jest możliwość od kogoś wziąć miarkę, i ocenić. Chyba nikt nie chce zamówić opakowania 1 kg odżywki, która nam nie będzie smakowała i męczyć się z nią przez długi czas. Bo jak później nie uda się jej odsprzedać to kiepsko.
Grudki, rozpuszczanie…. Jest mnóstwo filmików, że białko jest słabe bo smak taki, bo grudki są itp. 
Ciężko nawet komentować tego typu filmiki i wpisy, ponieważ wszystkie moje odżywki białkowe rozpuszczają się bardzo dobrze, nie ma żadnych grudek czy ,,niedoskonałości”. Próbowałem produktów od siedmiu (!) producentów i z żadnym nie było najmniejszych problemów, także nie przejmujcie się jak ktoś Wam powie ,, to białko jest takie i takie….bo grudki itd. ‘’ Sami musicie się przekonać.

 Ważna kwestia -  patrzcie na skład odżywek, które kupujecie, bo często są dodawane do nich różne pomocne składniki - takie jak aminokwasy BCAA, beta alanina, glutamina a nawet kreatyna. Przez te polepszacze składu jest różnica w cenie.
Jest to dobrerozwiązanie ze strony producentów, ponieważ odżywka jest kompletna, a po treningu np. oprócz białka potrzeba nam dodatkowych aminokwasów, a  nasza odżywka już je ma.


Wrzucam zdjęcia moich ,,przerobionych’’ białek, oraz te, które biorę aktualnie.
Każde inne, więc nikt nie powie, że kogoś reklamuję :)











Mam nadzieje że każdy znalazł w tym wpisie coś dla siebie, jeśli są pytania to chętnie na nie odpowiem w komentarzu bądź mailowo (preferuję tą drugą opcję, jakby ktoś się zdecydował pytać: bartek.bmx@gmail.com). 

I od razu niespodzianka! Kto zgadnie jakiej firmy białko będę zamawiał w niedalekiej przyszłości, otrzyma kilka próbek, zwycięzca zostanie wyłoniony po losowaniu  (na pewno nie jedna osoba zgadnie - firma ta jest w wśród zdjęć!) 





Dzięki za przeczytanie do końca, mam nadzieję że nie zanudziłem, pozdrawiam !

Bartek

niedziela, 11 października 2015

3 ulubione ćwiczenia na: PLECY

Dzisiejszy wpis rozpoczyna nową serię na moim blogu - ''3 ulubione ćwiczenia na'', której tytuł jasno zdradza, czego możecie się spodziewać. I ten pierwszy post będzie dotyczył jednej z moich ulubionych do trenowania partii mięśniowej - pleców, więc gorąco zapraszam! :)


Plecom poświęcam jeden trening w tygodniu i na razie raczej tego nie będę zmieniać, ponieważ ''rosną'' one bardzo proporcjonalnie i nie stanowią dla mnie aktualnie priorytetu. Co więcej, wydaje mi się, że mięśnie pleców są w stosunku do reszty ciała naprawdę dość mocno rozwinięte. Teraz też, w obecnym planie treningowym, przeważają u mnie ćwiczenia na górną część pleców, ponieważ we wcześniejszym planie szczególnie mocno dolna część była atakowana :)



MOJA ZŁOTA TRÓJKA:

1. Ściąganie wyciągu górnego szeroko nachwytem do karku - czyli ćwiczenie wykonywane na maszynie, co może być dużą zaletą dla osób unikających wolnego ciężaru (choć ja absolutnie nie unikam!).
Aktualnie wykonuję je w serii łączonej ze ściąganiem wyciągu wąsko podchwytem do klatki, w 3 seriach po 10 powtórzeń. W tym ćwiczeniu doskonale czuję pracę mięśni górnej części pleców (na której teraz się koncentruję), a następnego dnia zawsze mam ''zakwasy'' ;) Łatwo idzie mi też progresja ciężaru, ponieważ wykonane techniczne tego ćwiczenia opanowałam już w stu procentach, i ostatnio łatwo z 35 kg przeskoczyłam na 40 kg. :)

2. Wiosłowanie sztangielkami w oparciu o ławeczkę - choć technika jest dla mnie większym wyzwaniem niż w ćwiczeniu z punktu 1, to staram się wykonywać je jak najlepiej, żeby jak najmocniej angażować mięśnie do pracy. Zauważyłam też, że to chyba ulubione i najczęściej wykonywane ćwiczenie na plecy na ''mojej'' siłowni. Aktualnie w planie treningowym mam wiosłowanie sztangą, jednak wersja ze sztangielkami może ''wchodzić'' w inne mięśnie i chyba trochę mi szkoda, że jej nie robię teraz. Właśnie we wcześniejszym planie robiłam je w 3 seriach po 12 powtórzeń.

3. Prostowanie grzbietu na ławce rzymskiej z obciążeniem - jedno słowo: OGIEŃ! Dla mnie absolutnie najlepsza ćwiczenie na koniec treningu na dobicie mięśni. Wykonywałam albo w wersji z trzymaniem obciążenia przy klatce (kettlebell 16kg), albo trzymając talerz za głową (5kg). W ostatnim planie miałam je właśnie jako ostatnie ćwiczenie, w 3 seriach po 20 powtórzeń. W drugiej i trzeciej serii zawsze już mi się chciało płakać :P





A jakie jest Wasze ulubione ćwiczenie na plecy?
I jak Wam się podoba ta seria? Dajcie znać, chętnie poczytam i się zainspiruję trochę! :)





Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl

Pozdrawiam, 
Natalia <3

piątek, 9 października 2015

Liebster Blog Award - nominacja od Kingi Emigrantki

Ponieważ dostałam kolejną nominację do zabawy Liebster Blog Award, odpowiadam na wyzwanie i dziś właśnie na taki wpis Was zapraszam! :) 
Tę nominację otrzymałam od Kingi z bloga http://kingaemigrantka.blogspot.com/
za co bardzo dziękuję! :) I proszę mi wybaczyć, że tak długo się do tego zbierałam (niestety, moja doba nie chce się wydłużyć z tych 24 do 30 godzin i ciągle mi brakuje czasu:P)



Jeszcze raz kilka słów, na czym polega to wyzwanie:
 „Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 10 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”


Pytania, które otrzymałam od Kingi i moje odpowiedzi:

 1. Co skłoniło Cie do założenia i prowadzenia bloga, czy zastanawiałaś się kiedyś, aby porzucić to zajęcie?

Nakłoniły mnie moje przyjaciółki, ale trochę im to zajęło hihiii :) Nie, nigdy nie chciałam przestać blogować.

2. Góry czy morze? Gdzie najchętniej spędzasz wakacje?

 
Morze! Szczególnie w jakimś ciepłym kraju... :) Gdzie cały dzień mogę spędzać nad basenem albo na plaży, a wieczory i noce na spacerach promenadą.

  3. Romantyczna kolacja w restauracji, czy wspólne gotowanie z partnerem? Co preferujesz i dlaczego?

Czasami jedno, czasami drugie! Co by nie było nudy :) Choć romantyczna kolacja kojarzy mi się raczej z winem, krewetkami, ogólnie wykwintnym jedzeniem. Ja jednak wolę cheata w formie pizzy czy naleśników!


4. Jesteś rannym ptaszkiem, czy wolisz długo spać?

Ranny ptaszek! Spanie do 10 to dla mnie męczarnia!


5. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia codziennego i co wzięłabyś ze sobą na bezludna wyspę ? (max. 3 rzeczy, nie osoby)


 Jedzenie, sztanga, szczoteczka do zębów? Bardzo ciężko powiedzieć! :D
Jedzenie żeby przeżyć, sztanga to pasja, a zęby myję najlepiej po każdym posiłku i nie potrafię inaczej :D

6. Jak radzisz sobie z niepowodzeniami i porażkami? Masz swój własny sposób na radzenie sobie z nimi?

Rozmawiam o tym z rodzicami, bliskimi. Oni zawsze mnie rozumieją i potrafią poprawić humor w kilka sekund. A jeśli chcę się wyżyć - pod sztangę marsz! :)



7. Gdybyś mogla zostać bohaterem książkowym, którego wybrałabyś i dlaczego?


Percy Jackson? Hermiona? Kolejny ciężki wybór :)
Percy Jackson, ponieważ uwielbiam ten postać, zarówno w książce, jak i w filmie. 
Podobnie z Hermioną, do której jestem podobna pod względem przemądrzania się hahh! :)


8. Jak najchętniej odpoczywasz?


Na siłowni! :) Nigdzie nie potrafię się lepiej zrelaksować :) Takie całkowite odcięcie od rzeczywistości.
 
9. Jakimi trzema cechami opisałabyś swój charakter?



Uparta, ambitna i wrażliwa.
 
10. Lubisz wspominać i oglądać się za siebie, czy raczej patrzysz do przodu i nie rozczulasz się nad tym co było i minęło?

Lubię wspominać, ponieważ są rzeczy, które mnie w pewien sposób kształtowały i o których nigdy nie chciałabym zapomnieć. Ale cały czas patrzę do przodu, nie chcę żeby mnie w życiu coś minęło :)



MOJE PYTANIA:
1. Czy wyobrażasz sobie teraz porzucić zdrowy styl życia?
2. Co uważasz za największą zaletę regularnych treningów?
3. Jak walczysz ze swoimi słabościami?
4. Jaka jest pierwsza rzecz, na którą zwracasz uwagę u innych?
5. Lubisz pracować w grupie czy jesteś raczej indywidualistą?
6. Wymarzony zawód z dzieciństwa?
7. Lubisz zwiedzać i poznawać nowe miejsca?
8. Co jest dla Ciebie idealnym początkiem dnia?
9. Uważasz siebie za osobę otwartą na nowe znajomości?
10. Jakie jest Twoje motto na każdy dzień?


I nominuję KAŻDĄ OSOBĘ, która chce wziąć udział w naszej zabawie :) I czekam na odpowiedzi! :)




Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 

                                                  Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl 

Pozdrawiam, 
Natalia <3

środa, 7 października 2015

MOJE 5 PRZYKAZAŃ PŁASKIEGO BRZUCHA!

Brzuch - temat bardzo często poruszany, ale widać jest taka potrzeba! To u większości z nas partia bardzo oporna na wszelkie zmiany. Lubią się tam odkładać nasze wszelkie ''małe grzeszki'' i tłuszczyk.
Wygląd i stan naszego brzucha mogą też wskazywać na różne nietolerancje pokarmowe (często wzdęty brzuch) czy na to, że dane połączenia produktów nam po prostu nie służą. Dlatego warto obserwować wszelkie zmiany, jakie się pojawiają, i to nie tylko na brzuchu, ale na całym ciele.
I dziś zapraszam Was na wpis z moimi pięcioma przykazaniami płaskiego brzucha. Będzie to jakby przepis na płaski brzuch w skróconej do 5 punktów wersji :)



1. TRENINGI KARDIO - same budowanie mięśni brzucha nie wystarcza, by były pięknie widoczne. Dlatego warto zadbać o treningi, które będą nam spalać tkankę tłuszczową zakrywającą abs - czyli właśnie wszelkie ćwiczenia o charakterze tlenowym.

2. ĆWICZĘ BRZUCH MAX. 3 RAZY W TYGODNIU - typowe ćwiczenia na brzuch, np. spięcia, unoszenie nóg w zwisie, allachy, wykonuję maxymalnie 3 razy w tygodniu. Zawsze po treningu siłowym i ewentualnie przed kardio, a samo męczenie brzucha nigdy nie zajmuje mi dłużej niż 10 minut.

3. UNIKAM WYSOKO PRZETWORZONYCH PRODUKTÓW - czyli na co dzień dieta ''czysta'', dobrana do moich celów sylwetkowych, ale cheat zawsze 1 raz w tygodniu. Dla mnie układ idealny :)

4. JEM DUŻO BŁONNIKA - ale też nie przesadzam z jego ilością, bo nadmiar jest tak samo przykry jak niedobór. Błonnik sprawia, że po posiłku długo jesteśmy syci.

5. PROSTA POSTAWA - jeśli się garbimy, brzuch nigdy nie będzie wyglądał tak dobrze, jak byśmy chcieli. Proste plecy, ściągnięte łopatki, otwarta klatka piersiowa - i od razu jakby -5kg! ;)






Mam nadzieję, że wpis Wam się przyda! :)



Mój instagram: www.instagram.com/fitujemy 
 

Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam,
Natalia <3



czwartek, 1 października 2015

Czy na treningach musisz dawać z siebie 100%?

Cały czas słyszymy i czytamy: ''musisz dawać z siebie 100%, inaczej nic nie osiągniesz!''; ''sto pro albo nic''; ''jak robić, to na 100%!'' itd. Sama tak mówię. Działa to (przynajmniej na mnie) bardzo motywująco, daje przysłowiowego kopa w tyłek. Ale ile w tym jest prawdy?

Dzisiejszy wpis to jeden z tych wpisów, które zawsze chciałam zrobić, ale na które musi przyjść odpowiednia pora. Gorąco zapraszam! :)


Metod treningowych jest bardzo wiele, właściwie każdy z nas może mieć dla siebie najlepszą.
Ale zazwyczaj łączą się one jednym - MUSISZ DAĆ Z SIEBIE WSZYSTKO!
I teraz powinno pojawić się pytanie, co znaczy to ''wszystko''.
I jak długo będziemy potrafili dawać z siebie owe ''wszystko''.
Aktywność fizyczna, treningi wchodzą w krew, uzależniają (to dobre uzależnienie!:), tak samo uzależniamy się od endorfin, których szał czujemy po skończonych ćwiczeniach. Jak można nie kochać uczucia ''dałem z siebie wszystko, pokonałam własne słabości, zrobiłem to!''...nie da się! To jest wielka miłość i tyle!
 I znów to wszystko...co, wszystkie siły? A co z siłami na powrót później do domu?
Gdzie jest bezpieczna granica trenowania? Oczywiście, mówię o sportach i treningach bardziej hardcorowych, np. na mojej ukochanej siłowni, kiedy nie oszczędzamy się na ciężarach.
Znam wiele osób, które próbując dawać z siebie naprawdę te maximum, kończyły z kontuzjami.
Zazwyczaj pierwsze ''padały'' stawy, czasem naderwane mięśnie.
Potem były przemęczenia i przetrenowania.

Dlaczego?
Kiedy dajemy z siebie ciągle te nasze 100%, bardzo mocno narażamy własne zdrowie i bezpieczeństwo.
Przykładowa sytuacja: zrobiłeś 10 przysiadów ze sztangą, czujesz, że nogi już jak z waty, ledwo podnosisz się już do góry, mroczki przed oczami, ale pojawia się myśl ''a zrobię jeszcze jeden, skoro dałem radę zrobić dziesięć to dam radę jeszcze tego jednego!''. I choć wyraźnie czułeś, że nie mogłeś, robisz. I schodząc do pozycji, słyszysz tylko zgrzyt i czujesz przeszywający ból w mięśniu czworogłowym.
Przykład może trochę drastyczny, ale ma zobrazować ten temat.
Czasami, nawet jak czujemy, że jeszcze damy radę to jedno powtórzenie więcej zrobić...naprawdę lepiej odpuścić. Jestem zwolenniczką ciężkich treningów, sama dźwigam ciężko i dużo, sapię wtedy jak typowy koks, ale zawsze staram się znaleźć tę granicę dobrego treningu i bezpieczeństwa.

Jak znaleźć granicę?
Tutaj chyba nie ma sposobu. Najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu, co bardzo często powtarzam, nie tylko pod względem treningów. I jest to jedna z najtrudniejszych, ale i najważniejszych rzeczy, których uczymy się w sporcie. I to jest piękne! Walka z samym sobą, ze swoimi słabościami, ale dla własnego zdrowia...aż mam ochotę znów na trening! :) Trening, żeby dawał nam efekty, musi być ciężki.
Ale przede wszystkim bezpieczny!


Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się przyda <3 Podobają Wam się wpisy tego typu?






Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam,
Natalia <3