czwartek, 1 października 2015

Czy na treningach musisz dawać z siebie 100%?

Cały czas słyszymy i czytamy: ''musisz dawać z siebie 100%, inaczej nic nie osiągniesz!''; ''sto pro albo nic''; ''jak robić, to na 100%!'' itd. Sama tak mówię. Działa to (przynajmniej na mnie) bardzo motywująco, daje przysłowiowego kopa w tyłek. Ale ile w tym jest prawdy?

Dzisiejszy wpis to jeden z tych wpisów, które zawsze chciałam zrobić, ale na które musi przyjść odpowiednia pora. Gorąco zapraszam! :)


Metod treningowych jest bardzo wiele, właściwie każdy z nas może mieć dla siebie najlepszą.
Ale zazwyczaj łączą się one jednym - MUSISZ DAĆ Z SIEBIE WSZYSTKO!
I teraz powinno pojawić się pytanie, co znaczy to ''wszystko''.
I jak długo będziemy potrafili dawać z siebie owe ''wszystko''.
Aktywność fizyczna, treningi wchodzą w krew, uzależniają (to dobre uzależnienie!:), tak samo uzależniamy się od endorfin, których szał czujemy po skończonych ćwiczeniach. Jak można nie kochać uczucia ''dałem z siebie wszystko, pokonałam własne słabości, zrobiłem to!''...nie da się! To jest wielka miłość i tyle!
 I znów to wszystko...co, wszystkie siły? A co z siłami na powrót później do domu?
Gdzie jest bezpieczna granica trenowania? Oczywiście, mówię o sportach i treningach bardziej hardcorowych, np. na mojej ukochanej siłowni, kiedy nie oszczędzamy się na ciężarach.
Znam wiele osób, które próbując dawać z siebie naprawdę te maximum, kończyły z kontuzjami.
Zazwyczaj pierwsze ''padały'' stawy, czasem naderwane mięśnie.
Potem były przemęczenia i przetrenowania.

Dlaczego?
Kiedy dajemy z siebie ciągle te nasze 100%, bardzo mocno narażamy własne zdrowie i bezpieczeństwo.
Przykładowa sytuacja: zrobiłeś 10 przysiadów ze sztangą, czujesz, że nogi już jak z waty, ledwo podnosisz się już do góry, mroczki przed oczami, ale pojawia się myśl ''a zrobię jeszcze jeden, skoro dałem radę zrobić dziesięć to dam radę jeszcze tego jednego!''. I choć wyraźnie czułeś, że nie mogłeś, robisz. I schodząc do pozycji, słyszysz tylko zgrzyt i czujesz przeszywający ból w mięśniu czworogłowym.
Przykład może trochę drastyczny, ale ma zobrazować ten temat.
Czasami, nawet jak czujemy, że jeszcze damy radę to jedno powtórzenie więcej zrobić...naprawdę lepiej odpuścić. Jestem zwolenniczką ciężkich treningów, sama dźwigam ciężko i dużo, sapię wtedy jak typowy koks, ale zawsze staram się znaleźć tę granicę dobrego treningu i bezpieczeństwa.

Jak znaleźć granicę?
Tutaj chyba nie ma sposobu. Najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu, co bardzo często powtarzam, nie tylko pod względem treningów. I jest to jedna z najtrudniejszych, ale i najważniejszych rzeczy, których uczymy się w sporcie. I to jest piękne! Walka z samym sobą, ze swoimi słabościami, ale dla własnego zdrowia...aż mam ochotę znów na trening! :) Trening, żeby dawał nam efekty, musi być ciężki.
Ale przede wszystkim bezpieczny!


Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się przyda <3 Podobają Wam się wpisy tego typu?






Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam,
Natalia <3

12 komentarzy:

  1. Dziś posłuchałam się siebie, nie swojego chłopaka. On chciał żebym biegła dalej (kanapowiec nieruszający się od 22 lat!) a ja nie dałabym rady. Mam super motywatora, ale on myśli że jestem jakimś terminatorem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepszym rozwiązaniem jest chyba zdrowy rozsądek i słuchanie siebie, swojego organizmu, własnych potrzeb.
    Mądry post :))

    OdpowiedzUsuń
  3. "Daj z siebie wszystko", to może i dobry okrzyk motywacyjny - nie tylko na silowni, ale mi też nie najlepiej się kojarzy. Nie kojarzy mi się z dbaniem o siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wyglądasz!
    Czytam Twojego bloga już sporo czasu i widzę jak ogromne postępy robisz :) bardzo motywujesz! Mam nadzieję że i mi uda się kiedyś wyglądać podobnie :) Nie poddawaj się, rób co robisz, co kochasz, a hejtami z anonimow się nie przejmuj :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie wyglądasz!
    Czytam Twojego bloga już sporo czasu i widzę jak ogromne postępy robisz :) bardzo motywujesz! Mam nadzieję że i mi uda się kiedyś wyglądać podobnie :) Nie poddawaj się, rób co robisz, co kochasz, a hejtami z anonimow się nie przejmuj :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede wszystkim ważny jest rozsądek :) Czasami czujemy, że możemy więcej, a są dni kiedy po prostu trzeba poćwiczyć troszkę mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak balans w sporcie tak samo jak i w życiu jest ważny :)
    Pozdrawiam i zapraszam :)
    https://bycfit.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawanie z siebie 100% jest oczywiste, ale we wszystkim należy zachować odpowiedni umiar ;)

    Zapraszam do siebie: http://simplejoung.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz absolutną rację, trzeba przede wszystkim słuchać swojego ciała. Bo co to za przyjemność z treningów kiedy robimy sobie nimi krzywdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy na początku może być satysfakcja że "dało się radę" ale za którymś razem kontuzja lub przetrenowanie murowane. :/

      Usuń
    2. Dokładnie, ale myślę, że takie podejście "a jeszcze jedno powtórzenie, dam radę" pomimo np. tych mroczków przed oczami i uginających się nóg, mają tylko osoby, które dopiero wkraczają w świat sportu, zdrowia itd. Bo ktoś, kto już trochę trenuje, ma wiedzę, zna swoje ciało i wie na co może sobie pozwolić, nigdy umyślnie krzywdy sobie nie zrobi podczas treningu wykonując to nadprogramowe powtórzenie dla podbudowania własnego ego. :)

      Usuń