niedziela, 18 października 2015

2 miesiące bez nabiału - kolejna próba + efekty!

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam się zwierzyć z rzeczy, której dokonywałam nie pisząc o tym wcześniej ani na blogu, ani na instagramie - właśnie mijają dwa miesiące odkąd całkowicie wykluczyłam nabiał ze swojej diety (jajek nie wliczam jako nabiału, choć są tego dwie szkoły).
Po co, na co, dlaczego, co to dało - na to wszystko odpowiem tym postem.

Już raz zrobiłam sobie kilka miesięcy temu małe wyzwanie i na tydzień całkowicie odstawiłam nabiał.
Efektów żadnych nie było, a jedynie pojawiły się problemy z brzuchem i trawieniem.
Poza tym, wtedy uważałam,że dzień bez serka wiejskiego to dzień stracony.
Wtedy stwierdziłam, że nabiał mi wręcz służy.

Jednak ciekawość wygrała i postanowiłam zrobić na sobie taki eksperyment raz jeszcze i przez dłuższy okres czasu nie jeść produktów, których wcześniej tyle zajadałam.
I to był właśnie jeden z powodów, dlaczego postanowiła usunąć nabiał z menu - serki wiejskie momentami jadłam 3 razy dziennie - na drugie śniadanie, podwieczorek i kolację!
Wykreślenie wszelkich twarogów spowodowało, że moja dieta stała się bardziej zróżnicowana i zdrowsza, bardziej kombinuję z różnymi produktami, nie jem ciągle tego samego.

Kolejny powód tej eliminacji to to, ile osób odradza nabiał. Sama nie zauważyłam, żebym trzymała przez niego wodę w organizmie albo puchła, ale rzeczywiście, działa on bardzo wychładzająco na nasz organizm, a szczególnie teraz, kiedy jest już chłodno, nie chcę się dodatkowo oziębiać od środka.

O efektach zawsze ciężko mi coś powiedzieć, bo na nasz wygląd wpływa wiele czynników. Nabiał odrzuciłam w momencie rozpoczęcia redukcji (po wakacjach), więc nie mogę powiedzieć, że schudłam, bo go nie jadłam. Schudłam, bo miałam ujemny bilans kaloryczny. Jedyne co mogę szczerze ocenić to fakt, że szybko zeszła ze mnie woda, którą organizm nagromadził w czasie wakacji i która sprawiała, że wyglądam na grubszą o 5 kg.

Samopoczucie raczej też jakoś diametralnie nie uległo zmianie. Choć czasami kiedyś po zjedzeniu twarogu czułam się ciężko, a teraz ten problem w ogóle nie występuje.

Jak dalej będzie wyglądał mój związek z nabiałem, jeszcze nie wiem. Szczerze nie mam już jakoś ochoty na serki wiejskie, choć na początku wydawało mi się, że bez nich nie wytrzymam. Do jogurtów też mnie jakoś nie ciągnie. Odkąd nie zapycham się tylko twarogiem, jem kilka razy dziennie dania obiadowe, można powiedzieć, kilka obiadów ;)
Białko pochodzące z nabiału zastępuję białkiem z piersi indyka (rzadko kurczaka) albo wołowiny, które jem 3-4 razy dziennie. I bardzo mi to odpowiada! Często też jem jajka. Czy serki wiejskie wrócą u mnie do łask....to się jeszcze okaże, ale na razie się na to nie zapowiada.
Choć muszę przyznać, że ser jem zazwyczaj raz w tygodniu - na pizzy, jako cheat :)



A jaki jest Wasz stosunek do nabiału? Dajcie znać! :)





Napisz do mnie! e-mail: natalianalepa@o2.pl


Pozdrawiam,
Natalia <3

13 komentarzy:

  1. Tez się nad tym zastanawiam, ale jak odrzucenie serkow i twarogu będzie nie aż tak tragiczne, to nie wiem jak dam radę bez jogurtu naturalnego :o

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie serki wiejskie, twarogi i jogurty naturalne są zbyt pyszne, by z nich rezygnować :) Nie identyfikuję się z tym ruchem eliminującym, ale jednocześnie nie będę nikomu tego stanowczo odradzać. Każdy decyduje za siebie :) Osobiście nie widzę sensu w pozbywaniu się czegoś, co jest smaczne i co jest dosyć dobrym (ideałów nie ma) produktem żywnościowym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nigdy nie myślałam o odrzuceniu nabiału. Zdecydowanie zbyt krótko w tym wszystkim siedzę, by przeprowadzać na sobie takie "eksperymenty" :) Poza tym po prostu lubię nabiał i skoro jak do tej pory w mojej głowie nie pojawiły się myśli o wykluczeniu go z diety, to pewnie jeszcze długo to nie nastąpi, o ile kiedyś w ogóle. Słyszałam wiele opinii na jego temat, sama jednak nie odczuwam, by mój organizm miał coś przeciwko, a zatem póki nie ma żadnych niepokojących sygnałów, nie będę kombinować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele też się nasłuchałam o nabiale, ale uważam, że z umieram wszystko jest wskazane. Nawet pizza, którą zjadasz raz w tygodniu na cheat'a! Przecież nie zajadasz się nią dzień w dzień. I taki stosunek mam też do reszty produktów. Tak samo jest z nabiałem. Czasem się zdarza, że zjem na raz jogurt, albo jakiś serek wiejski, ale nie jest to na każdy posiłek czy nawet codziennie. Po prostu umiar jest wskazany we wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam nabiał i jakoś nie wyobrażam sobie z niego rezygnować. Dużo słyszałam o tym, ze nabiał i gluten są bee, ale jeszcze nie zdecydowałam się eksperymentować z wyrzuceniem czegokolwiek z tych składników z mojej diety :) aczkolwiek wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja przez dwa miesiące byłam weganką (zaburzenia odżywiania zmusiły mnie jednak do powrotu do nabiału) i ani trochę nie tęskniłam za takim jedzeniem. Wręcz przeciwnie - twaróg, który kochałam, przestał mi smakować! Obecnie smaruję nim kanapki/jem jogurty, ale nie jest to dla mnie nic smacznego. A jak czułam się bez nabiału? Lekko, tak, jak mój brzuch :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba bym nie mogła zrezygnować całkowicie z nabiału. Chociaż z drugiej strony aż tak dużo go nie spożywam. Czuję jednak, że coś w swojej diecie muszę w końcu zmienić i ciągle szukam odpowiedniego rozwiązania. Ciekawy blog :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat na dwa tygodnie zrezygnowałam z nabiału i nie jestem zadowolona, czekam na pomiar w tę sobotę i zobaczymy, ale uważam też, że to nie jest kwestia nabiału tylko tak jak napisałaś ujemnego bilansu kalorycznego :) Ale jestem pewna, że do niego powrócę, nie w takich ilościach jak zawsze, ale przynajmniej raz dziennie będę sobie na niego pozwalała, dieta ma być dla mnie, a nie ja dla diety. Jeżeli czujesz się bez niego dobrze to ciągnij to. U mnie też kwestia polega na tym, że spożywam hormony i właśnie one zatrzymują u mnie wodę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś też nie wyobrazlam sobie dnia bez jogurtu i serka wiejskiego, ale teraz nie sa mi potrzebne to przyzwyczajenia ktore można zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nabiał całkowicie zbędny w diecie:) Jeśli interesuję nas zdrowe odżywianie to i mięso powinno zniknąć z naszych talerzy. Lecz jeśli interesuje nas forma, to bez mięsa może być ciężko. Ale to już kwestia priorytetów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj się zgodzę z pierwszą częścią wypowiedzi - w mięsie nie ma absolutnie nic zdrowego. Jednak już nie z drugą. Jest wielu sportowców nie spożywających mięsa, będących nawet weganami, np: Derek Tresize (klik do grafik), Patrik Baboumian (klik), Frank Medrano (klik), Torre Washington (klik), Rich Roll (klik), Jurek Scott (klik). O wiele lepiej zamienić nabiał na fasolę albo kaszę gryczaną, niż na mięso. A to, 3-4 razy dziennie, jest już raczej niepotrzebnym obciążającym przeładowaniem i wcale zdrowia nie przysporzy.

      Usuń
  11. Wszystko zależny od człowieka i ja reaguje na różne rzeczy. Ja miałam taki okres w życiu, że przez pół roku nie piłam mleka, a innego rodzaju nabiału jadłam bardzo mało. Było to związane z tym, że nagle po mleku zaczęło mnie mdlić, ciągle bolał mnie brzuch, puchłam i nie mogłam nawet na nie patrzeć. Więc je odstawiłam i jakiś efektów "ubocznych" nie zauważyłam. Mój brzuch wrócił do normy, ja zaczęłam znowu powoli pić mleko i nie zauważyłam żadnej różnicy, z nabiałem czy bez :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze niedawno również nie wyobrażałam sobie dnia bez jogurtu, czy serka wiejskiego, ale nie jem juz nabiału (również nie wliczam w nabiał jajek tak jak ty:)) od dwóch tygodni i chyba przy tym pozostanę, bo mój brzuch czuje się teraz świetnie :D

    OdpowiedzUsuń