sobota, 11 lipca 2015

Jak wyjść z diet niskokalorycznych, głodówek?

Na samym początku tego wpisu chciałabym podziękować Wam wszystkim za ogromną ilość wiadomości, które do mnie piszecie i za wszystkie miłe słowa! To naprawdę wspaniała motywacja.
Jednak po tylu wiadomościach zauważyłam przykrą rzecz, która będzie tematem dzisiejszego posta, mianowicie fakt, jak wiele z nas, chcąc tak naprawdę jak najlepiej, gdzieś się zatraca i schodzi w dietach do istnych głodówek... Na szczęście, wszystkie osoby, które do mnie piszą, widzą w tym problem. I szukają pomocy i porad, jak wrócić na NAPRAWDĘ zdrową ścieżkę. I ten wpis kierują właśnie do nich! :)


Na wstępie przypomnienie, dlaczego diety 1000 kcal/1200kcal nie działają - TUTAJ.


Wychodzenie z diet głodówkowych to nie jest kwestia tygodnia. Jeśli przez dłuższy czas zapewnialiśmy swojemu organizmowi codzienną katorgę w postaci zbyt restrykcyjnej diety, nie możemy liczyć, że w ciągu jednego dnia wrócimy do całkowicie prawidłowej diety i całkowitego zdrowia.
Jednak nawet już po pierwszym dniu możemy poczuć się znacznie lepiej.
A po kilku tygodniach różnica będzie bardzo widoczna.
 
Jak zwiększać dzienną dawkę kalorii, aby dojść do ilości pokrywającej codzienne zapotrzebowanie?

Najważniejsze jest wyliczenie, ile tak na prawdę kalorii potrzebujemy każdego dnia.
Z pomocą przyjdzie Wam ten wpis - KLIK.
Przykładowo weźmy osobę, której całkowita przemiana materii (CPM) wynosi 2000 kcal.
I załóżmy, że osoba ta przez kilka miesięcy praktykowała dietę 1200 kcal.
Z prostych obliczeń wynika, że jej dzienny deficyt kaloryczny wynosił aż 800 kcal!
Aby wrócić na drogę zdrowego odżywiania powinna dołożyć do swojego dziennego menu cały deficyt (kiedy chcemy dążyć do utrzymania wagi). I jest to najlepszy sposób, nawet kiedy chcemy mimo wszystko schudnąć. W takim momencie najlepiej jest wrócić do normalnej dawki kalorii i dopiero po jakimś czasie, kiedy organizm się uspokoi i ''naprawi'' od środka, możemy zacząć lekko obcinać kalorie, w celu redukcji tkanki tłuszczowej. Wtedy najlepiej jest stopniowo uciąć do 200 kcal i zacząć wykonywać więcej treningów typu kardio, które spalają tankę tłuszczową.
Natomiast jeśli przez głodówki niezdrowo się wychudziliśmy, najlepiej jest stopniowo dodawać kalorii, aby uzyskać dzienny dodatni bilans kaloryczny, co pozwoli odbudować się organizmowi.

Na początku jednak musimy wrócić do naszego zapotrzebowania na tak zwane utrzymanie wagi, czyli momentu, kiedy dzienna ilość kalorii jest mniej-więcej (nigdy nie da się idealnie) równa naszej CPM, czyli ani nie chudniemy, ani nie tyjemy.

Najlepszym sposobem na wychodzenie z głodówek jest dodawanie co tydzień określonej ilości kalorii, co pozwoli metabolizmowi na przystosowanie się i unikniemy nagłego tycia czy całkowitego rozregulowania i tak już wymęczonego metabolizmu. Może to być tygodniowo 100 kcal.
I w ten sposób, osoba z naszego przykładu po 8 tygodniach uzyskuje prawidłową ilość spożywanych dziennie kalorii.
Należy jednak pamiętać, że kalorie mają pochodzić zarówno z dobrych węglowodanów, źródeł pełnowartościowego białka, jak i zdrowych tłuszczy. Wszystkie te składniki są w naszej diecie niesamowicie ważne i nie da się ich niczym zastąpić. Jedzenie samego białka nie jest rozwiązaniem...

Jeśli zdarzy się, że co tydzień 100 kcal to dla Ciebie za dużo, bo czujesz się ciężko, zaczyna boleć żołądek czy pojawiają się inne przykre dolegliwości, możesz dodawać po 50 kcal i obserwować reakcje organizmu.

Nie powinno się natomiast z dnia na dzień zwiększyć ilość kalorii z tych 1200 kcal do np. 2000 kcal, bo metabolizm może się całkowicie zbuntować, samopoczucie wcale się nie poprawi, a i zdrowie może nawet ucierpieć.

Najlepiej sprawdzi się metoda małych kroczków, o której napisałam. W ten sposób możemy wrócić do prawidłowej wagi ciała i ''wyleczyć'' i ''naprawić'' swój organizm.

Pamiętajcie, że liczy się przede wszystkim zdrowie! Jeśli ono się psuje, nie ma co cieszyć się z kraty na brzuchu. Dlatego dbajmy o siebie!


Mam nadzieję, że pomogłam choć trochę wszystkim, dla których ten temat nie jest niestety obcy!

Zapraszam także na mojego instagrama - codziennie nowe zdjęcia! :) www.instagram.com/fitujemy







Napisz do mnie! E-mail: natalianalepa@o2.pl - Zawsze odpisuję! :)

Pozdrawiam,
Natalia



 

9 komentarzy:

  1. Ja mam właśnie różnie ale nigdy głodna nie chodzę ale czasami (ale na szczęście rzadko) zamiast posiłku sięgam po coś słodkiego jak mam głoda albo zazywczaj (na szczęście) banana albo szejk jeżeli nie mam pory jedzeniowej. Co najlepsze kiedy nie prowadzę diety bo mam np cheat week (ehh zdażają mi się takie np na wakacjach) to dzienne kalorie wachają się od 1000 do 2500 kcal dziennie. W zależności co jem bo oczywiście że jeśli będę jadła same warzywa i owoce to przy dużej objętości i tak pod koniec dnia będzie jakieś 1000 kcal (nie wliczam tu kcal z picia oraz z szejków proteinowych) ale jak odwiedzę Mc albo inną fastfoodówkę to już może do 2500kcal dziennie podskoczyć. Na szczęście jestem jedną z tych osób które zawsze stoją na wadze czy jem tak czy tak, teraz się z tego cieszę ale dawniej chciałam przytyć i nigdy mi się nie udawało. Kalorie kaloriami myślę że chodzi o to czy będą wartościowe czy puste :) A najważniejsze na jakiejkolwiek diecie to nie być głodnym bo to nigdy nic dobrego nie wróży.
    Odpowiedziałam w końcu na twój liebster award :) Jak jesteś ciekawa odpowiedzi to zapraszam do mnie na bloga! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowe odżywianie to podstawa! Dobrze dziewczyna prawi ;) Też kiedyś przerabiałam diety i zawsze kończyło się tak samo jojo ;) Nie warto!

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzę kupiłaś ten plakat mega jest co? ;> Też miałem kupować lecz tak jakoś wyszło że póżniej póżniej i nie kupiłem. Podobnie jest z resztą ze sportem i z motywacja;) To co odkładamy na ostatnią chwilę nie zawsze póżniej znajdujemy na to czas ;)
    Zapraszam do mnie ;> http://flarri.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo dobry post :) a brzuch boski! oddaj mi go, też chcę taki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mialam niestety typowe jo-jo . Schudłąm 7 kg a przytyłam 17 ,gdyż z naprawdę niskich limitów zaczęłam jeść normalnie ,a nawet słodycze. Teraz odchudzam się raczejz zdrowo i ćwiczę. Świetny post .

    OdpowiedzUsuń
  6. Kim jest ten pan do plakacie? Czuje się ignorantem :)

    OdpowiedzUsuń