wtorek, 2 czerwca 2015

Co do jedzenia na dwudniowy wyjazd? Co zabrałam do Warszawy? Zdjęcia z sejmu SDiM + Liebster Blog Award drugi raz

Jeśli śledzicie mnie na instagramie (https://instagram.com/fitujemy/) to wiecie, że uczestniczyłam w obradach kolejnej edycji Sejmu Dzieci i Młodzieży. Do Warszawy wyjeżdżałam w niedzielę o 5:50, a wróciłam w poniedziałek o 20, tak więc przez dwa dni musiałam się żywić praktycznie cały czas poza domem.
Jak ogarnęłam dietę?
Co wzięłam do jedzenia?
Jak dokonywałam zdrowszych wyborów?

Przede wszystkim, nie miałam żadnych ograniczeń w bagażu, więc ilość pojemników nie była problemem na szczęście. I na całą niedzielę wzięłam jedzenie w pojemniczkach ze sobą.


Jako, że musiałam wstać o 4:30, śniadania nie jadłam już w domu. Planowałam jeszcze trochę przespać się w autobusie, choć raczej średnio to wyszło niestety. W domu wypiłam jedynie ciepłą wodę z cytryną i kleik z siemienia lnianego, czyli jak zawsze po przebudzeniu.

Śniadanie zjadłam po obudzeniu się w autobusie, około 8 rano, czyli tak jak chciałam.
Naszykowałam sobie wcześniej płatki owsiane, które wieczorem zalałam wodą i krem z awokado, banana i kakao (mój ulubiony), do tego trochę pestek i orzechów, czyli tak jak jem w domu.
Całe śniadanie było w szejkerze Smart Shaker, z którego wygodnie było mi zjeść łyżeczką.

II śniadanie też jeszcze jadłam w autobusie i była to sałatka z łososiem wędzonym, a chwilę później jabłko.


Obiad zjadłam w przerwie między zajęciami, kiedy wszyscy zajadali się słodyczami. Ja na szczęście miałam przygotowany makaron żytni z kurczakiem i sałatka. Wszystko w jednym pojemniczku, zjadłam i miałam energię do dalszej pracy!


Czwarty posiłek to była sama sałatka z kurczakiem, zjedzone podczas czekania na autobus.

Kolację już zjadłam w hotelowym pokoju, a mianowicie świeżutkie warzywa i serek wiejski.

Wszystko zmieściło mi się spokojnie w torebce, a nie musiałam się martwić o to, że nie zjem i będę głodna.
Ale wygoda! Dlatego właśnie lubię nosić wszystko ze sobą i nie musieć się prosić ;)


Z poniedziałkiem było już trochę gorzej. Z wszystkich osób tam, ja czułam się dość specyficzna, bo jedyna z wszystkich, których widziałam, nie jadłam słodyczy, parówek, lodów itp. Ach, to fit życie :D
W swoich zapasach miałam jeszcze owoce na dzisiaj, banana, jabłka, nektarynki, orzechy i pestki w pojemniczkach, siemię do zrobienia do picia, serek wiejski i puszkę tuńczyka. Ja jeżdżę przygotowana jak na wojnę :D
Na śniadanie wieczorem naszykowałam sobie owsiankę, ale okazało się, że w samym hotelu jedzenie jest naprawdę różnorodne. I gdy zobaczyłam pyszną jajecznicę, płatki wylałam do kosza, a wybrałam jajka :D
Jak widzicie na zdjęciu, na stołach szwedzkich były także gotowane i surowe warzywa a nawet ciecierzyca!
Uwielbiam :) Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam tak warzywa na śniadanie, chyba nigdy :D
Śniadanie zjedzone było już przed 7.


Drugie śniadanie zjadłam jeszcze przed rozpoczęciem obrad, około 9:30. Był to tylko banan i kilka orzechów, więc raczej po prostu mała przekąska.

Po obradach, które skończyły się o 12:40, mieliśmy zapewniony obiad w restauracji sejmowej.
I tutaj niestety się bardzo zawiodłam, ponieważ, kiedy organizatorzy kilka tygodni temu zbierali informacje na temat diet, wyraźnie zaznaczyłam, że proszę o danie bezglutenowe i takie miałam mieć zapewnione (część osób wybierała wegańskie i wiem, że takie dostali). Dlaczego bezglutenowe, skoro na co dzień nie mam problemów z glutenem? Bo za pewno dostałabym coś lekkiego i nie schabowego. To dobry sposób na wszelkie pobyty na koloniach, wyjazdach, wycieczkach itd, polecam :D A tak to dostaliśmy wszyscy ''zupę w szklance'' (miseczce wielkości filiżance), której ja nie brałam nawet, oraz ziemniaki, kotleta schabowego w płatkach kukurydzianych i łyżkę surówki w majonezie. Kotleta obrałam z panierki i zjadłam jedynie z ziemniakami, których może były dwa małe łyżki. Swoją drogą, porcje wyglądały bardzo biednie, ciekawe, czy prawdziwi posłowie tak jedzą? ;)

Podwieczorek spokojnie zjadłam w autobusie i był to serek wiejski, nektarynka, jabłko i kilka orzechów.

Na kolacje już załapałam się w domu, więc mogłam zjeść po domowemu :D

Wyjazd ogólnie zaliczam do bardzo udanych. Potrzebne mi było takie wyluzowanie i złapanie dystansu do wszystkiego. Jeśli ktoś nie wie, co to jest SDiM to polecam poczytać w google. Cieszę się, że uczestniczyłam w tym, choć kosztowało to bardzo wiele pracy;)
Łapcie też trochę zdjęć!










I teraz druga część: dostałam kolejną nominację do zabawy Liebster Blog Award, więc kolejny raz odpowiadam na pytania, zadaję swoje i nominuję kolejne osoby <3 Nominowała mnie Alicja w Krainie Ciężarów, dziękuję! :*



Przypominam zasady zabawy:
 „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu.”
Moje pytania: 
1. Czy blog stanowi ważną część Twojej codzienności, czy tylko dodatek?

To bardzo przyjemna część mojego życia i mnie, ponieważ wkładam w niego wiele serca :)
2. Czy jesteś zadowolony/a z tego jak prowadzisz swojego bloga? Co chciałbyś/chciałabyś zmienić?
Chciałabym, żeby było więcej piękny zdjęć. Z samego bloga jestem zadowolona, choć chciałabym, żeby był coraz coraz lepszy i zawsze mi mało! :)
3. Skąd pomysł na nazwę Twojego bloga?
Chciałam coś prostego i chwytliwego.
4. Czy Twoi przyjaciele/znajomi/rodzina czytają Twojego bloga? Jaka jest ich opinia?
Wszyscy moi bliscy wiedzą i najczęściej im się to podoba, niektórzy coś komentują, albo wysyłają mi niektóre fragmenty wpisów i razem się śmiejemy :D
Mama pokazuje wszystkim koleżankom, więc chyba jest dumna :D
5. Czy umiesz odpoczywać? Jaki jest Twój sprawdzony sposób na relaks? 
Trening, poleżeć z książką. Choć tak naprawdę odpoczywam tylko na wakacjach :D nie lubię leżeć i nic nie robić na co dzień.
6. Czy uważasz, że w dzisiejszym szybkim świecie ważne jest to aby umieć na chwilę się 'zbuntować' i zwolnić?
Tak! ''Slow life'' powinien być tak samo modny jak ''fit food''.
7. Wolisz spędzać czas w domu z książką i ulubioną muzyką czy z gronem znajomych na szalonej imprezie?
Zależnie od humoru i siły :D
8. Czy lubisz/umiesz gotować? Kto zaszczepił w Tobie pasję/nienawiść do gotowania?
Lubię i naprawdę potrafię, choć niektóre kombinacje, które sobie wymyślę, nie wychodzą :D
Mam w rodzinie bardzo wiele REWELACYJNYCH kucharek. Pochodzę z rodziny, gdzie w niedzielę jedzie się do babci na wspólny obiad, komunie i inne imprezy przygotowują ciocie, a nie zamawia się cateringu.
Poza tym, moja mama to mistrzyni w tym fachu, bo są dni, kiedy gotuje dla 15 osób i wszyscy się zachwycają:D
9. Czy masz jakieś zwierzątko? Jeśli tak to jakie? Ze schroniska czy hodowli? 
Kotkę, ma 7 lat i to moje najukochańsze zwierzątko. Dostałam ją od cioci, kiedy jej kotka się okociła ;)
Mam też 3 letniego owczarka niemieckiego.
10. Trening na świeżym powietrzu czy w murach siłowni? Cardio czy siłowy? Zajęcia zorganizowane czy samotne ćwiczenia, podczas których skupiasz się na 100% na wykonaniu planu?
Na siłowni, siłowe! Samotne, bo nie mam z kim ćwiczyć hahah :D
 11. Co sądzisz o rozwoju branży fitness w Polsce? Myślisz, że sprawa zmierza w dobrym kierunku czy wręcz przeciwnie - denerwują Cię atakujące zewsząd motywatory i nowe fitness-celebrytki?
Fitness-celebrytki to jedyne celebrytki, które mogę znieść, choć też nie wszystkie:D  Myślę, że dobrze, że to wszystko tak się rozwija i to w szybkim tempie, bo powstaje wiele ciekawych miejsc, dostępnych jest wiele ciekawych produktów, a motywatory są przecież dobre!

I teraz moje pytania:
1. Co myślisz o ''fit couple'', wszystkich fit parach, które razem trenują itd?
2. Jaki masz stosunek do osób początkujących na siłowni?
3. Którą partie mięśni lubisz ćwiczyć najbardziej?
4. Lubisz styl sportowy na co dzień?
5. Gdzie najczęściej kupujesz swoje zdrowe produkty?
6. Masz ulubioną sportową markę?
7. Czy masz za wzór jakąś sylwetkę, do której dążysz?
8. Co Twoja rodzina myśli o Twojej pasji?
9. Czy Twoi znajomi prowadzą podobny tryb życia?
10. Co przygotowujesz/jesz na spotkaniach ze znajomymi?
11. Największa jedzeniowa słabość?

Nominuję:
Homemade Stories 
Kama 
The student cookbook 
Różowa Klara 
Savannah's place 
moni.w 
Katnova 
Truskawkowa fiesta 
Kingaemigrantka 
Nebeskaa 
Ilovehowitfeels 
Fitnessada 

Liczę, że weźmiecie udział i czekam na odpowiedzi!
Pozdrawiam!:*


 





55 komentarzy:

  1. nie uważasz że to podchodzi już pod lekką obsesję? :)
    super że wzięłaś swoje zdrowe rzeczy itd, ale chyba nie umarłabyś jakbyś raz zjadła mini kotlecika w płatkach? :)
    to już moim zdaniem jest trochę śmieszne i "obieranie" kotleta z płatków podchodzi już pod zachowanie osoby chorej na zaburzenia odżywiania..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie uważam :D jak jest coś co lubię, to zjem, ale tłustych panierek nigdy nie kochałam delikatnie mówiąc^^ no chyba, że z KFC :D

      Usuń
    2. no dziwne, żebyś uważała inaczej skoro takie cyrki odstawiasz :D
      ale każda normalna osoba stwierdzi, że nie jest to postępowanie normalne i zdrowe :)

      Usuń
    3. cóż, może nie każdy musi być tak do końca normalny :P tylko wariaci są coś warci!
      a zdrowa jestem bardzo;)

      Usuń
    4. Chyba ty masz zaburzenia odżywiania a nie Natalia... Uderz w stół a nożyce się odezwą:)
      Trzeba umieć odróżnić zdrowy styl życia nie tylko w domu ale w każdym miejscu gdziekolwiek się jest... POZDRAWIAM SERDECZNIE :*

      Usuń
    5. może "cieleśnie" tak, ale umysłowo już nie koniecznie.
      chodzi mi bardziej o fakt, że Twoje zachowanie na prawdę podchodzi już pod zaburzenia odżywiania.
      nie piszę tego w złej wierze, po prostu jest to zastanawiające i zamartwiające.. :(
      zdrowe odżywianie-rewelacja, ale łatwo popaść w paranoje i przesadę w tej kwestii..
      człowiek jest tylko człowiekiem! jak przez jeden dzień będzie jadł inaczej, to nie umrze, potem powróci do swoich zdrowych nawyków i będzie w porządku.
      a Twoje zachowanie było co najmniej śmieszne i dziwne.

      Usuń
    6. Znasz Natalie? Chyba naprawdę nie wiesz o czym mówisz....

      Usuń
    7. wybacz, ale nie wiem o co Ci chodzi :) co komu przeszkadza, że ja na SWOIM talerzu ściągnęłam panierkę w mięsa i zostawiłam sałatkę? Krzywdę komuś zrobiłam? Nie wydaje mi się. Poza tym, chyba sama mogę decydować co chcę zjeść.
      Nie twierdzę, że umrę jak to zjem, ale jak nie mam ochoty, to nie będę się chyba zmuszać, co? ;)
      Może i było to śmieszne, ale ja cała jestem śmieszna i cieszę się z tego :)
      Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam! :*

      Usuń
    8. omg co za ludzie :)) nie martw sie to zazdrosc!!! a dobrze, ze nie zjadlas tej panierki :)) brawo!! :D

      Usuń
    9. dziękuję! :D no tak, i znów tylko ''wtajemniczeni'' mogą zrozumieć :D

      Usuń
    10. Hahah widać że moje słówko się przyjęło :P powinniśmy stworzyć taką grupę na fcb :D i dodawać tylko te osoby co wiedzą o co chodzi i lajkować będą za nie zjedzenie panierki a nie chamstwem zalatywać!

      Usuń
  2. No to niezłe sie zaopatrzylas na wyjazd. Właśnie podczas wyjazdów zaczynaja sie złe nawyki. Na urlopie jadłam sporo białego pieczywa, często braliśmy jakieś wafelki w gory. Często próbowałam regionalnych kalorycznych specyfików. Na szczęście nic nie przytyłam, ale nie chciałoby mi sie nosić całego plecaka marchewek po górach. Dziękuje za nominacje, napewno wezmę udział w zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm...dla marchewek to bym się chyba poświęciła :D ale faktycznie, na dłuższych wakacjach też nie myślę już o tym

      Usuń
  3. P.s. Ale dzieki takiej dyscyplinie wyglądasz jak wyglądasz :) piekne zdrowe włosy, wysportowane ciało, zdrowa cera. No i radość emanuje z ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale i tak powiedzą, że nie warto i że to głupie :D dziękuję <3

      Usuń
  4. Gratuluję takiej świadomości odżywiania w tak młodym wieku, no i jestem pod wrażeniem zdjęć z sejmu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, bardzo miło mi to słyszeć! :*

      Usuń
  5. Ja uważam że jeżeli się czegoś nie lubi to nie trzeba tego jeść. Jeśli "zamawiałaś" dany obiad to powinni to uszanować albo chociaż poinformować co mają innego na kuchni i ci to zaproponować. A co do posiłków to akurat jest to "fenomen" znany na całym świecie wśród ludzi "wtajemniczonych" czyt. ludzi z dietą ułożoną pod treningi albo dbających o sylwetkę że jeden cheatmeal szybko może zamienić się w cheatweek :). Sama po sobie to wiem że jeżeli zjem jeden posiłek nie z ułożonej diety to prawdopodobnie zrobię tak też później czy na kolacje bo i tak "dzisiaj zawaliłam dietę". bardzo dobrze że nawet przy przypadkowo podanym posiłku nie zawalasz diety! Bo tylko takie osoby mogą osiągnąć swój cel :) A anonimowi hejterzy zawsze będą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci bardzo! takie słowa utrzymują mnie w przekonaniu, że warto! mu, ludzie wtajemniczeni, to rozumiemy! :*

      Usuń
  6. W jakiej restauracji jedliscie obiad,bo bylam nie dawno i dostałam również zupe w filizance i schabowego w panierce?😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sejmowej, innej nazwy nie znam hahhah :D

      Usuń
    2. My na rozdrożu,więc chyba inna...Ale ja tez tylko ziemniaki i tak sie na mnie patrzyli wszyscy jak na trędowatą hahg : D

      Usuń
    3. haha, ja siedziałam przy stole z przyjaciółką a ona przyzwyczajona i mnie wspiera :D

      Usuń
  7. Dzięki za nominację, ale nie wezmę udziału.
    Podziwiam Ciebie za wytrwałość nawet na takich spotkaniach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następnym razem liczę, że weźmiesz! :)
      dziękuję, ale to czysta przyjemność :)

      Usuń
  8. Super się przygotowałaś! Bardzo fajna wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pojechałaś tam porządnie przygotowana :D Gratuluję :) Ja teraz pakuję sie na weekendowy wyjazd i jak facet patrzy się na moje przygotowania to się śmieje, że zabieram ze sobą więcej jedzenia niż ubrań :D

    OdpowiedzUsuń
  10. z takim przygotowaniem to nic nie kusi. i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzień przed chyba spędziłaś trochę czasu w kuchni. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ryż i kurczak robiły się kiedy jadłam podwieczorek, więc siłą rzeczy i tak byłam w kuchni. A sałata jest z mixu sałat, więc roboty nie było dużo :D

      Usuń
  12. w ogóle nie jadasz słodyczy? ;o lodów, czekolady..nic? ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak jest święto to ciasto robione przez jakąś ciocię, które lubię i tyle <3

      Usuń
    2. A lodow przez lato/wakacje wogole nie masz zamiaru jesc?

      Usuń
    3. dlaczego akurat lodów? :D nie mam planu jedzenia słodyczy czy lodów na wakacje, życie samo weryfikuje to :D

      Usuń
  13. coś skrobnęłam ;)
    http://nebeskaa.blogspot.com/2015/06/liebster-blog-award-po-raz-kolejny.html

    OdpowiedzUsuń
  14. no, super przygotowanie do podróży, zdjęcia powodują u mnie nagły napływ śliny :D
    Super było się czegoś o Tobie dowiedzieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak było chłodniej, to z jedzeniem nie było problemów. A teraz takie upały, że bez torby termicznej się nie obejdzie!
    Pięknie wyglądasz! Włosów zazdroszczę tak bardzo! Moje rosnąć nie chcą ;P Buziaaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, ja na szczęście mam jakąś torbę termiczną, ale widzę, że to i tak za mało :D
      dziękuję :**

      Usuń
  16. Ja raczej na taką wycieczkę nie wzięłabym aż tylu pełnych posiłków, raczej obiady zjadłabym jakieś na miejscu, bo po prostu nie chciałoby mi się tego wozić oraz nie chciałabym aż tak odstawać od reszty. Ale mimo to i tak rozumiem Cię bardzo dobrze.. no właśnie. Rozumiem!:) na ogół nikt z mojego otoczenia nie potrafi zrozumieć tego co robię... tego że zabieram ze sobą np na uczelnie torbę jedzenia - pudełeczka, z jakimis sałatkami, kotletami, zdrowymi ciastami, ciastkami, owocami, jogurtami itp. - no wiadomo co w tych pudełkach się kryje :) i strasznie boli mnie to, że ludzie nie potrafią tego uszanować. Gdy wyciagałam swoje zdrowe sałatki, kasze, ciasta, ciasteczka, makarony, placuszki to zawsze narażałam się na hasła koleżanek: "A co Ty tam znowu masz dziwnego. O boże a co Ty tam masz. O matko a coś Ty wzięła ze sobą. O matko po co Ty to robisz. O boże ale wymyślasz..." . A czy ja komuś mówię, że O matko dlaczego Ty masz ze sobą pszenne kanapki z serem żółtym i wędlina? nie! :) jak widać, tak się utarło w przekonaniu, że jedzenie na wynos jakie się nosi do pracy czy szkoły to nudne kanapki, przeważnie pszenne, z serkami, serami, wędlina itp... szkoda że ludzie są tak jeszcze nieświadomi, choć już więcej osób uczy się tego i przekonuje do tych pudełek i lunchboxów :) jakby nie było, dzięki tym pudełkom schudłam 25 kg :) i nikt mi nie powie, że gdybym nosiła to co większość, czyli pszenne kanapki i wafelki to bym schudła. Nie schudłabym :) Nie wiem czy przeczytasz to bo to takie długie, ale no wkurza mnie podejście innych. Nie chcą się odżywiać zdrowo to niech chociaż to uszanują u innych :) Wstydzę się jeszcze wyciągnąć gdzieś na mieście pudełka i widelca dlatego staram się tego unikać będąc na mieście ;p Pozdrawiam Cię mocno i łączę się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że przeczytałam i to z przyjemnością! super,że się rozumiemy! mnie też denerwują te komentarze... a jak ktoś mi jeszcze wpycha łapy do pojemniczka z jedzeniem, żeby dotknąć co jem, to normalnie aż coś mnie bierze :D gratuluję tych 25kg! i podziwiam całym sercem! :*
      Dziękuję za taki piękny komentarz i też pozdrawiam! :*

      Usuń
    2. To u Ciebie chociaż interesują się co tam masz haha :D to jest bardzo irytujące, że ludzie nie chcą zająć się swoimi sprawami tylko interesują się tym co ja jem i czemu nie jem kanapek :) czas nudnych kanapek już przeminął, haloo!:) a coraz więcej na internecie pomysłów na lunchboxy i noszenie pudełek do pracy. A inni będą się wymigiwać wymówkami, że nie schudną bo nie mają co wziąć do pracy/szkoły podczas gdy jest nieskończona ilość pomysłów :) Niestety nie wyglądam tak dobrze jak Ty, ale jestem juz w 60% zadowolona ze swojego wyglądu ;p jeszcze się nie poddaję, a pudełka będę dalej wypełniać haha :)

      Usuń
    3. wygląd jest mało ważny, liczy się jak się czujesz! :* a zrzucić 25 kg to powód do wielkiej dumy! :*
      a co do jedzenia, no tak, bo w szkole czy pracy można przecież tylko kanapki i słodycze jeść! :D

      Usuń
  17. Mi by się nie chciało tego wszystkiego targać, ale ja jestem leniwa :P Starość rozumiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na zdjęciu z odwrócony identyfikatorem wyglądasz jakbyś była dziennikarką tam pracująca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhaa, zrobiłyśmy z przyjaciółką tyle zdjęć, że za jakieś dziennikarki już mogli nas brać! :D

      Usuń
  19. Ale piękne zdjęcia, laska! :)
    Dziękuję za nominację, na pewno wezmę udział za niedługo jak tylko ogarnę się ze sobą i uczelnią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah dziękuję :D super, będę czekać!

      Usuń