środa, 18 marca 2015

Co je i jak trenuje zawodowy żołnierz legii wyglądający jak king-kong?

Dzisiejszy post będzie trochę inny, niż pozostałe na moim blogu.
Bardzo lubię przypatrywać się temu,w jaki sposób odżywiają się inni ludzie, jak się potem czują i co o tym mówią. Takie zboczenie zawodowe;)
Mam to szczęście, że mogłam się w ten sposób wypytać o wszystko zawodowego żołnierza Legii Cudzoziemskiej*, który wzrostu ma dwa metry, a masę mięśniową niczym Arnold Schwarzenegger
w latach największej świetności.

*Legia Cudzoziemska - francuska elitarna  zawodowa jednostka bojowa.

Mój rozmówca ma 35 lat, w legii jest od 15 lat, obecnie szkoli żołnierzy.
Jest w jednostce na południu Francji.

Jak wygląda jego dzień?
Wcześnie rano jest pobudka, rozruch i bieg (zazwyczaj ok.10 km). Kto ma czas, idzie po biegu na śniadanie. Większości szkoda czasu na jedzenie, wolą wtedy zająć się swoimi obowiązkami.    Śniadanie to zazwyczaj chleb, jajka.
Po śniadaniu jest czas na ćwiczenia bojowe itp.
Dla wielu obiad jest jedynym posiłkiem jaki spożywają. Jak mówi mój rozmówca, jedzenie jest obrzydliwe, ale jedzą, żeby się ''napchać''. W ciągu dnia ciągle są ćwiczenia i treningi hartujące.
Dostępna jest siłownia, treningi są też na świeżym powietrzu. Żołnierze przekraczają granice swojej wytrzymałości. Kolacja - chleb, jajka, wszystko bardzo monotonne. Czas na sen jest krótki.
Żołnierze w ciągu dnia jedzą także słodycze, które sobie wcześniej kupują.

Tak wygląda typowy dzień mojego rozmówcy.

Jak trenuje?
Cały czas. Na każdy sposób, jaki musi. Gdy ma urlop, nie chodzi na siłownie, ale nie siedzi wtedy i nie ogląda tv. Jak przyznaje, po jakimś czasie ma dość siedzenia i idzie biegać dystanse niczym maraton.

Jaką więc dietę stosuje, że może chwalić się niezwykle wysportowanym i umięśnionym ciałem?
On nie je. On po prostu żre! Je bardzo dużo, ale nie dba, z jakiej mąki coś jest zrobione, co ma w składzie, bo wszystkie kcal spali w jeden dzień! Jego porcja to np. 50 pierogów albo 40 skrzydełek z KFC albo pół dużej blaszki sernika. Więc na pewno dostarcza sobie odpowiednią ilość białka.
Nie spożywa posiłków regularnie. Pije ogromne ilości wody.

Jak się czuje?
Zawsze ma energię, nie boi się wyzwań. Jego forma jest niezwykła, jak u zawodowego sportowca (którym tak naprawdę trochę jest). Ogromne wprawienie, wspaniała kondycja. Nic go nigdy nie boli. Jest maksymalnie zahartowany, nigdy nie narzeka.



Ta osoba jest dla mnie wzorem i patrzę na nią trochę jak na swojego bohatera;)
Podoba Wam się taka tematyka postów? :)

Przypominam Wam o koncie, gdzie możecie mi zadawać pytania:  http://ask.fm/fitujemy



24 komentarze:

  1. Zapamiętać - nie wychodzić za takiego żołnierza, bo umrze się z przemęczenia w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przyszło Ci do głowy, że oni muszą być bardzo wytrzymali? Marsze w pełnym uposażeniu przez wiele godzin. Oni nie są wcale tak zbudowani jak piszesz. Dopiero ci, co maja papierkową robotę mogą być mocno umięśnieni. Najlepiej obejrzyj jakis film o Legii. Na jutubie powinno być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyszło mi do głowy;) jakoś osoba, z którą rozmawiałam, jest bardzo umięśniona - treningi (także marsze) odznaczają się na ciele

      Usuń
  3. podziwiam ogromnie! już te 10km biegu przed śniadaniem zrobiło na mnie spore wrażenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bym chciala zobaczyc fote :P hehe mam wrazenie ze niezly harcorowiec :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak! niestety, na zdjęcie nie mam pozwolenia, ale naprawdę wow! :D

      Usuń
  5. Trochę przeraża ta monotonna dieta, ale może to tylko tak wygląda? We wpisie brakuje mi zdjęcia, fajnie było by zobaczyć takiego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam wstawić zdjęcie, no ale cóż :) może w prywatnej wiadomości, jeśli chcesz :) jak coś to proszę pisać! ;)

      Usuń
  6. Łał, nic więcej nie przychodzi mi do głowy

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehehe, jak przeczytałam tytuł to się uśmiałam! Bardzo zagadkowy :P A tak na powagę to wcale nie dziwi mnie, że żołnierze zjadają tony jedzenia. Kiedy się głodzą rano i trenują do tego bardzo ciężko, ich ciało przestawia się na paniczny tryb "jak nie najem się na zapas to umrę". Powoduje to inne wydzielanie hormonów niż u normalnie jedzących ludzi i powoduje takie napady obżarstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre wyjaśnienie, bo pewnie niektórzy myślą, że to zwykłe pasibrzuchy są! :P

      Usuń
  8. Ciekawe.. ale jednocześnie przerażające.. mordercza aktywność fizyczna.. ogromne ilośći jedzenia.. :D Fascynujące..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie to po prostu coś niesamowitego :)

      Usuń
  9. facet marzenie :)) Chociaż taki tryb życia jest nieco przerażający

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahh :)
      mnie kiedyś bardzo przerażał, ale z upływem czasu zrozumiałam, że można z tego czerpać dużo przyjemności

      Usuń
  10. Ciekawie :) zupełnie inaczej niż my, dziewczyny, które staramy się utrzymywać zdrowy styl życia :)

    OdpowiedzUsuń