niedziela, 1 lutego 2015

Tydzień w zdjęciach 22.01 - 01.02.2015

Ale ten tydzień błyskawicznie mi minął! Ale tak to jest, gdy ma się ferie i one już się kończą... :D
Więc od jutra znów nauka, nauka i nauka. W tym tygodniu już się nie uczyłam, jedynie odpoczywałam.
Napisałam wiele postów na bloga, które będę publikować na dniach, bo boję się, że teraz nie będę mieć tyle czasu. Muszę się mocno skupić teraz na szkole.

Jeśli chodzi o treningi, to, jak już pisałam w postach wcześniejszych, skończyłam trening siłowy, który wykonywałam 6 tygodni - podsumowanie TUTAJ.
Nim zacznę kolejny trening siłowy, przez co najmniej 2 tygodnie poświęcę na pilates, dla dobrej regeneracji, która jest niezwykle ważna :)

Na pierwszy ogień idzie oczywiście jedzenie:

ŚNIADANIA


(od lewej)
1. Jaglanka na wodzie z dodatkami:nerkowce, orzechy brazylijskie, orzechy laskowe, siemię lniane, miód, pestki dyni, słonecznik i bananem
2. Owsianka kokosowa na mleku sojowym z białkiem jajka i mąką kokosową i dodatkami: wiórki kokosowe, siemię lniane, orzechy brazylijskie, nerkowce, pestki dyni i słonecznik i bananem
3. Jaglanka z mlekiem sojowym z dodatkami:pestki dyni, słonecznik, siemię lniane, płatki migdałów, orzechy, borówki i banan

Pudding chia na mleku sojowym z borówkami; Dwa tosty francuskie - 2 kromki chleba żytniego, dwa jajka, troszkę jogurtu naturalnego, na nie pokrojony plasterek żółtego sera



 OBIADY

(od lewej)
1. Makaron żytni, szpinak i wołowina
2. Ryż i mięso mielone z indyka w sosie pomidorowym + fasolka
3. Krem z pomidorów i papryki z ryżem brązowym (do tego zjadłam mięsko)




 Nowa ozdoba na biurko :) Nie przepadam za żółtym kolorem, ale w tym wydaniu mi się podoba ;)



Wczoraj wieczorem sprawdzałam, co leci teraz na kanałach, gdzie kiedyś leciały moje ulubione kreskówki. Nie rozumiem dlaczego lecą one teraz w godzinach, kiedy większość osób śpi...


Taki piękny widok zastał mnie we wtorek rano :) Szkoda, że do wieczora już NIC nie było.


Przeczytałam już lektury, więc mogę teraz poczytać książkę, którą sama wybrałam :)
Film jest świetny, więc książka pewnie jeszcze lepsza. Czytaliście może? :)


Nowe :) Wcześniej miałam bardziej szalone, więc teraz spokojnie, gładkie różowe :)




Życzę nam wszystkim abyśmy w nowy tydzień weszli z pozytywnym nastawieniem! :)
Pozdrawiam :)



15 komentarzy:

  1. Piękne pazurki i śliczny delikatny kolorek ;)
    Tosty mniam ! Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, chyba pierwszy raz mam różowe :)
      ja też uwielbiam, mogłabym je jeść na śniadanie, na obiad i na kolacje ! :D

      Usuń
  2. Jak zrobiona jest ta wołowinka? I co to dokładnie za rodzaj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba stek z polędwicy. Zazwyczaj ją kupuję, więc pewnie było tak i tym razem. Wołowinkę na 30 minut przed smażeniem wyciągam z lodówki i delikatnie posypuję solą morską. Patelnie delikatnie smaruję olejem kokosowym i rozgrzewam. Na mocno rozgrzaną wrzucam stek . Smażę pod przykryciem 2-3 minuty, aż się boki zetną, przerzucam na drugą stronę i smażę jeszcze 1-2 minutki. Trzeba obserwować, bo mięso różnie się zachowuje. Ja wolę tak na pół-krwisto :)

      Usuń
  3. U mnie praktycznie w ogóle śniegu nie ma. Raz na jakiś czas popada, ale tej zimy ani razu nie wytrzymał nawet 1 dnia. Jednak mi to kompletnie nie przeszkadza - nie jestem zimową zwolenniczką, chociaż bardzo podobają mi się piękne śnieżne widoki ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie tak samo z tym śniegiem, ale ja to bym go choć trochę chciała ;/

      Usuń
  4. Pudding wygląda obłędnie ! Super, że przypomniałaś mi o tostach francuskich, już wiem co będzie na śniadanko <3 a co do pazurków to są śliczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy raz go robiłam i chyba trochę jestem zawiedziona, bo spodziewała się czegoś innego... ale zimą po prostu chyba wolę ciepłe śniadania, a ten pudding był z lodówki... MMMM, TOSTY <3
      a dzięki bardzo!

      Usuń
    2. Ja spróbuję zrobić z siemienia, bo wychodzi podobnie. Co do tostów to będą jutro, bo dzisiaj uznałam, że trzeba wykorzystać w owsiance otwarte brzoskwinie z puszki :)

      Usuń
    3. próbowałam już kiedyś i, nie wiem, jakos mnie ani ta wersja ani z chia nie zachwyca na razie :)

      Usuń
  5. Apetyczne jedzonko!
    Będę tu zaglądać, fajny blog!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście to co pierwsze mi się rzuciło w oczy to szpinak z makaronem i mięskiem, ale też jaglanka z tymi borówkami mnie zachęciła! Zawsze mi wpajali - borówki najlepsze na oczy (że niby lepsze niż marchewka :D). Paznokcie cudne, sama robisz? A książkę czytałam (film również oglądałam) i historia niby mnie urzekła, ale jednak "Idealna chemia" w tej kategorii rządzi u mnie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhahah :) przecież od marchewek widzi się w ciemności! (mi zaś to wpajali, szkoda, że to nie jest prawda:D). Dziękuję, ale nie robię sama. Nie potrafię sobie nigdy, choćby zwykłym lakierem, prawej ręki pomalować, jestem beztalenciem w tym temacie :D To ja bardzo chętnie przeczytam tę książkę, akurat teraz mam trochę czasu. Jutro idę do biblioteki zatem! :D Pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Ale dobre jedzonko! Jaglanka! I krem! A książka lepsza niż film jak zawsze! Piękne paznokcie! :)

    OdpowiedzUsuń