czwartek, 8 stycznia 2015

Warto robić cheat'y?

Pewnie to pytanie zadało sobie kiedyś większość z nas.
Chciałabym podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat.
Czy warto jest robić właśnie takie ''oszukane'' posiłki, a może całkowicie ''oszukane'' dni?

Sportowcy cheat meal robią po to, by podkręcić przemianę materii i może im to nawet pomóc schudnąć. Dla osób, które przestrzegają zdrowej, czystej diety takie posiłki są odskocznią.
Często wybiera się wtedy jeden dzień w tygodniu, kiedy można sobie pozwolić właśnie na jakiś niekoniecznie zdrowy, czy dietetyczny przysmak. Niektórzy zjadają kawałek czekolady mlecznej, żelki,
kawałek ciasta, czy hamburgera. Ile się wtedy zje, czy traktuje się to jako posiłek, co się zje to indywidualne kwestie. Ja sama nie polecam jeść od razy całej tabliczki czekolady, czy paczki chipsów.
Są lepsze i gorsze rzeczy na cheat, jak to zawsze bywa.

Ja stosuję zasadę, że z jedzenia muszę mieć jakieś korzyści - albo dla zdrowia albo dla urody.
To mnie zazwyczaj odstrasza od cheatów :D Ale nie chodzi tylko o zniechęcenie.
Przez to na cheaty wybieram produkty raczej lepsze niż chipsy czy fast food.
Ja cheat mealów nie robię regularnie, w określony dzień.
Ostatnio miałam w Wigilię (o czym dokładnie mogliście przeczytać), wcześniej jakoś w październiku i był to kawałek ciasta kokosowego, a wcześniej może na wakacjach w Turcji.
Jak potrzebuję go zrobić - robię. Proste :)

Jeśli na co dzień odżywiamy się bardzo dobrze, to cheat raz w tygodniu nic nie zmieni.
No chyba że będzie miał 2 tys. kalorii...
Dobrym pomysłem jest narzucenie sobie małego ograniczenia - np. cheat robimy w ramach 2 śniadania, jemy kawałek ciasta i wypijamy latte.
Celowo napisałam 2 śniadanie, ponieważ takie małe oszustwa lepiej robić jednak we wcześniejszych godzinach, kiedy jest większe prawdopodobieństwo, że to jedzenie spalimy.

Cheat'y ,,pomagają nam psychicznie''i umacniają w przekonaniu, że zdrowe odżywianie to świadomy wybór, a nie same zakazy.


Jeśli zaś chodzi od cheat day... Temu jestem raczej przeciwna, ale zależy to także od sposobu, w jaki zostanie ten dzień wykorzystany. Jeśli w ciągu całego dnia obżeramy się niemiłosiernie i to śmieciowym jedzeniem, to raczej słaby pomysł. Pochłonięcie 6 tys. kalorii w ten sposób może powodować, że nasza przemiana materii zacznie spowalniać, wariować... Bóle brzucha, głowy, złe samopoczucie - tego to ja nie chciałabym!






Więc to jest moje zdanie na temat cheat'ów :)
Może mamy podobną opinię?

2 komentarze:

  1. Ja już tak odzwyczaiłam się od złych produktów, że mój cheat to po prostu więcej zdrowych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne podejście! ja mam już chyba podobnie: jakieś chipsy czy coś dla mnie nie istnieją :)

    OdpowiedzUsuń