niedziela, 30 listopada 2014

Alarm, niechciane intruzy!

Wczoraj wieczorem ogłosiłam alarm w swoim domu, jakby zaatakowali nas co najmniej kosmici!
A zaczęło się od tego, że jakoś po godz. 21 chciałam spróbować upiec amerykańskie naleśniki według wcześniej wymyślonego przepisu. Naszykowałam blender i zadowolona idę do szafki bo płatki jaglane.
Wzięłam w rękę i zamarłam. Mole spożywcze w nich siedziały! Wyglądały jak małe ziarenka siemienia lnianego, ale się ruszały! Mój pisk obudziłby umarłego w grobie. Nigdy w życiu nie miałam do czynienia z molami, ani żadnymi owadami w domu. Chwyciłam wielką reklamówkę i wrzuciłam do niej całe opakowanie płatków. Najgorsze, że stały obok innych produktów. Sprawdzałam kolejne produkty, okazało się, że małe, czarne dziady zjadały mi jeszcze kaszę kuskus i makę graham. Wyobraźcie sobie jaki to ból! :(
Skąd one się w ogóle biorą?!

Co należy zrobić w takiej sytuacji? :
1. Wszystko od razu zebrać do worka i wyrzucić do śmietnika na dół.
2. Przyjrzeć się wszystkim otwartym produktom. Wszystkie, które mogą zawierać mole, lub ich larwy - koniecznie wyrzucamy!!!
3. Jeśli produkty te trzymaliśmy w pięknych pojemnikach, których nie chcemy wyrzucać, koniecznie bardzo, bardzo dokładnie je umyjmy! Umyjmy, wyparzmy w zmywarce, przetrzyjmy wodą z octem.
4. Szafkę/ szufladę dokładnie wyczyśćmy odkurzaczem i umyjmy! KONIECZNIE
5. Sprawdźmy wszystkie produkty.
6. W miarę możliwości wykorzystujmy wszystkie produkty na bieżąco!

A Wy mieliście już do czynienia z tymi małymi dziadami?

piątek, 28 listopada 2014

Pomysł na szybką kolację ze znajomymi i nie tylko - zapiekany szpinak!

Dziś mam dla Was propozycję jak zwykle bardzo prostą :)
Małe zapiekanki ze szpinaku są super pomysłem, np.  gdy na kolacji gościcie znajomych,
ale to także świetna propozycja na leniwe, niedzielne śniadanie czy przekąskę.
Znów szpinak - mówiłam, że go uwielbiam!



Przepis:
Potrzebujemy foremek do wypieków i w zależności, jakiej wielkości są te foremki i ile ich weźmiemy, tyle szpinaku potrzebujemy - może być świeży, może być wcześniej rozmrożony.
Dusimy go na patelni z czosnkiem.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Każdą foremkę napełniamy szpinakiem, w środku robimy wgłębienie i wlewamy do niego jajko.
Trzymamy w piekarniku ok.10-18 min, aż jajko się zetknie. Żółtko warto troszkę rozciąć.
Przy końcu pieczenia można dodać trochę sera żółtego/mozzarelli/sera feta.
Wyciągamy z piekarnika i wyjadamy z foremek.
Smacznego! :)


środa, 26 listopada 2014

JAK ROZPOCZĄĆ DZIEŃ NA 100%? + woda z cytryną i suszoną śliwką

PRZED ŚNIADANIEM ŚWIATA SIĘ NIE ZBAWI - moje powiedzenie :)
I to sama prawda! Żeby dobrze rozpocząć dzień, trzeba zjeść pożywne i smaczne śniadanie.
Wiadomo, że pomijanie śniadań to pierwszy krok do nadwagi i złego samopoczucia.
Śniadanie (mówiąc książkowo) powinno nam dostarczyć około 25-30% naszego zapotrzebowania kalorycznego (wszystko jak zawsze dopasowujmy do siebie!).
Najbardziej polecane są ciepłe śniadania, ponieważ rozgrzewają nas od środa, szczególnie teraz to ważne. Rano często mamy też ochotę na słodkie, ale to całkowicie normalne po nocy :)
Ja śniadania najczęściej jem właśnie na słodko. Ale słodkie bułki sklepowe omijam.
Mówiłam, że najbardziej lubię jeść zupy mleczne, owsianki.
Uwielbiam mleko sojowe, i krowiego teraz nie używam. Ale tę zmianę wprowadziłam dopiero kilka miesięcy temu i nie mam nic przeciwko mleku krowiemu :) (laktozę toleruję)
Napiszę jeszcze post o tym mleku, bo to dość kontrowersyjny temat :P


MÓJ SPOSÓB NA IDEALNE ROZPOCZĘCIE DNIA:

Codziennie wstaję o 5:50. W 5 minut załatwiam najpotrzebniejsze sprawy, chwilkę się rozciągam i już przed 6:00 biegnę do sklepu po chleb żytni, coś dla rodziców, gazetę.
ZACZYNAM OD szklanki ciepłej wody z cytryną i suszoną śliwką.
Nie ma nic lepszego na rozbudzenie organizmu, przyspieszenie metabolizmu i pobudzenie trawienia.
Śliwkę zjadam.
Szybko robię drugie śniadanie do szkoły ( właściwie drugie i trzecie - lekcje mam do 15) i szykuję śniadanie w domu. W między czasie się dużo rozciągam. :P O 6:20 już zajadam pyszne śniadanko w domu i to ten moment, dla którego wstaję tak wcześnie. Nie lubię się spieszyć jak jem, bo nawet nie umiem jeść szybko i zaraz dostaję czkawki.
Siadam spokojnie, domownicy jeszcze śpią, więc panuje przyjemna cisza.
Jem bardzo spokojnie, czytam gazetę i wypijam kubek herbaty ziołowej z kawałkiem korzenia imbiru.
Później się oczywiście zbieram do szkoły.
Po takim śniadaniu mam siłę dać z siebie 120 % każdego dnia :)



TYLKO TAKI PORANEK, JEST DLA MNIE UDANYM.
NICZEGO NIE MOŻE W NIM ZABRAKNĄĆ!

Jestem rannym ptaszkiem i nie lubię spać do późna.

Szczególnie zwracam uwagę na szklankę ciepłej wody z cytryną, do której ja dodaję także suszoną śliwkę. Można dodać także np. miód, imbir. To najprostszy sposób, żeby zrobić dla siebie coś bardzo dobrego już z samego rana.

ZACZNIJMY DZIEŃ TAK JAKBYŚMY CHCIELI, ŻEBY WYGLĄDAŁ CAŁY DZIEŃ! :)
A Wy pamiętacie o spokojnych porankach? :)

niedziela, 23 listopada 2014

Mocne, niełamiące się paznokcie - Moi ulubieńcy

Dziś chciałabym Was zaprosić na post poświęcony paznokciom.
Mam kilka takich perełek, dzięki którym paznokcie rosną mi jak szalone. I na dodatek bardzo mocne!


  
                           (Na zdjęciu nie mam żadnego koloru,odżywki - nic. Całkowicie naturalne)

Doskonale pamiętam, jakie miałam problemy z paznokciami na wakacjach rok temu.
Straszliwie mi się rozdwajały, nie mogłam ich zapuścić, bo od razu się łamały.
Od września brałam skrzyp polny w tabletkach i, zgodnie z zaleceniem kosmetyczki, używałam odżywki Eveline 8 w 1. Już w grudniu miałam tak długie pazury (dosłownie), że ciężko mi było myć włosy :P Bardzo o nie dbałam, zawsze miałam perfekcyjny francuski manicure.
Robiłam go co tydzień w niedzielę przez 5 godzin ( z przerwami oczywiście! ) :D
Później jednak jeden mi się złamał całkowicie i musiałam ściąć.
Odżywka Eveline jest często bardzo odradzana, więc przestałam jej używać.
I zaczęłam zapuszczać zdrowe, mocne paznokcie, które świadczą o moim zdrowiu, a nie o dobrej odżywce.
Produkty, które bardzo Wam polecam na piękne paznokcie (i nie tylko!):
* pestki dyni - bogactwo witaminy A, potasu, cynku, selenu i wielu wielu innych
* słonecznik łuskany - potas, żelazo, witamina A, B, E itd.
* siemię lniane mielone - witamina E, cynk i nieskończenie wiele innych
Jedząc codziennie po łyżce każdego z tych produktów, już po miesiącu zobaczymy niesamowitą poprawę stanu naszych paznokci. To jedne z moich ukochanych produktów, obowiązkowe :)
Warto pamiętać, że najważniejsza jest zbilansowana, zdrowa dieta :)
Sztuczne, przetworzone jedzenie działa na naszą niekorzyść zawsze, więc także w walce o piękne paznokcie. Jeśli będziemy codziennie dostarczać sobie wszystkich potrzebnych nam składników odżywczych,  nie będziemy musieli wspomagać się odżywkami.
Ja wszystkie te składniku dorzucam do miseczki śniadaniowej (owsianki, zupy mlecznej) i do serka wiejskiego na kolację.

Więc co? :) Może wyzwanie ''30 dni walki o paznokcie''? :D
Do następnego.






sobota, 22 listopada 2014

Płaski brzuch , jak? - Ćwiczenia

Kto z nas chciałby mieć idealnie płaski brzuch? Każdy.
Zarys mięśni też mile widziany.

Nie jest już tajemnicą, że efektu płaskiego brzucha nie uzyskamy wykonując codziennie choćby tysiąc brzuszków. 60 cm w talii także przez to nie będzie. Podstawą jest dobra dieta - następny post.
Dziś o ćwiczeniach :)

W czym tkwi ten sekret?
Żeby było widać ''kaloryfer'' musimy spalić tkankę tłuszczową, który go zakrywa.
Spalanie najlepiej połączyć z rzeźbieniem.

JAK SPALIĆ BRZUCH?
Wiadome, że nie da się schudnąć z jednego miejsca. Chudnąc z całego ciała - schudniemy z brzucha.

Co najlepiej robić?
Cardio - bieganie, pływanie - testujmy nasze możliwości.
Ale efektywniejszą formą spalania są treningi interwałowe/ tabata. (Poprzedni post!)

Jak już ciężka oponka nie zalega w dużym stopniu, najważniejsze staje się rzeźbienie.
(Pamiętajmy, że możemy spalić całej tkanki tłuszczowej - zbyt niski poziom jest bardzo niebezpieczny i powoduje wiele problemów!)

JAK WYRZEŹBIĆ BRZUCH?
Jest takie powiedzenie, że ,,ROBIĄC NOGI ROBISZ BRZUCH''. Jak to?
Treningi z wolnymi ciężarami, które działają na wszystkie mięśnie, rzeźbią również mięśnie brzucha.
Warto się im przyjrzeć.
Na mięśnie brzucha są treningi ''ABS''.
Na youtube znajdziemy ich bardzo wiele. Każdy znajdzie coś dla siebie :)
Najważniejsza jest jednak technika wykonywania.
Należy ciągle mieć spięte mięśnie, właściwie oddychać, nie garbić się - bez tego trening jest na nic.
Są treningi i 5 minutowe na brzuch i 30 minutowe.
Dobry trening brzucha można zrobić w nawet 5 minut, jeśli będzie on intensywny.
Dobry trening to taki, po którym nie jesteśmy w stanie wykonać już ani jednego powtórzenia ćwiczenia. Brzuch zawsze ćwiczymy na końcu, kiedy jesteśmy już dość zmęczeni.
Inaczej mięśnie nie będą pracować, nie wyrobimy ich.
Brzuch należy ćwiczyć najlepiej 3 razy w tygodniu, nigdy dzień po dniu. Mięśnie muszą odpoczywać.
 



Moje ulubione zestawy na brzuch (większość jest dość prosta, dopiero te dłuższe się we znaki):
https://www.youtube.com/watch?v=dDbw16rxteE

https://www.youtube.com/watch?v=ByvEUgL_NjE

https://www.youtube.com/watch?v=raQh-D6V8iU

https://www.youtube.com/watch?v=TwDcYj38wC4

Bardzo polecam także trening na brzuch Ewy Chodakowskiej ''Płaski brzuch'', który jest na płycie dołączonej do książki ''Przepis na sukces''.
+ różne ćwiczenia na piłce :)

A Wy? Jak ćwiczycie swoje brzuchy? :)

piątek, 21 listopada 2014

POŻERACZ TŁUSZCZU - INTERWAŁY I TABATA

Na spalanie tkanki tłuszczowej najczęściej praktykowaną formą treningu jest cardio/ ttreningi tlenowe.
Czyli męczymy się, oddech przyspiesza, ale nie jest to nasze 100% możliwości.
Żeby trening cardio nam coś ''spalił'', musi trwać co najmniej 30 minut.
DUŻO SZYBSZĄ I SKUTECZNIEJSZĄ formą spalania są interwały.
Interwały to trening, który wykonujemy w zmiennym tempie - bardzo szybko - spokojnie - bardzo szybko - spokojnie itd.
Ta forma treningu sprawia, że spalasz tłuszcz jeszcze przez 24 godziny po zakończonym treningu.
Więc niesamowicie przyspieszają metabolizm!
Tego treningu nie powinno się wykonywać dłużej niż 25 minut, bo zaczniemy spalać mięśnie.
Czyli:

10-15 minut - rozgrzewka

max. 25 minut  - trening właściwy

ok. 10 min - rozciąganie

I TO CAŁY TRENING.

Jak zmieniać tempo interwałów, ile jedno ćwiczenia ma trwać, jakie ćwiczenia wybrać?
Wybór ćwiczenia należy całkowicie do nas.
Wybieramy takie, na jakie mamy ochotę.
Ja polecam burpees, przysiady, brzuszki proste, pompki. Możemy je zmieniać, może być ciągle to samo.
Przykładowy trening właściwy:

* 30 sekund sprint w miejscu
* 30 sekund trucht
* 30 sekund sprint
* 30 sekund trucht
* 30 sekund sprint
* 30 sekund trucht

Możemy wykonywać ćwiczenia po minucie, po 20 sekund - wedle uznania.

I tak do momentu, gdy albo zegarek wskaże max. 25 minut, albo opadniemy z sił.
W czasie sprintu mamy dać z siebie 100% - TO PODSTAWA!
Jak mamy dużo tkanki tłuszczowej do spalania, polecam wykonywać interwały 3 razy w tygodniu.
Najpierw zadbajmy o prawidłową technikę ćwiczeń!

TABATA TO ODMIANA INTERWAŁÓW
 To trening, który trwa 4 minuty: 20 sekund ćwiczenia, 10 sekund przerwy - powtarzamy 8 razy.
To trening wprost błyskawiczny! :)
Oczywiście pamiętamy także o rozgrzewce i rozciąganiu.

Na koniec dodaję zdjęcie mojego brzucha, po skończeniu interwałów - jestem mokra, jakbym wyszła z jeziora! I KOCHAM TO!!! :D
 





Tutaj już po ''ochłonięciu'' :)




A Wy, lubicie interwały? :) A tabatę? :)
Miłego weekend'u! :)


wtorek, 18 listopada 2014

Jak nie dać się jesiennej chandrze? Dobre rady zawsze w cenie!

Jesień jest takim czasem, kiedy nie trudno jest złapać dołka. Brak słońca, leje, wieje, szaruga za oknem,
Nie można tak po prostu wyjść z domu i pójść pobiegać, najpierw trzeba się dobrze ubrać.
Z rowerem tak samo.
Aż na samą myśl mam dreszcze.
Ale jesień może być pięknym czasem!
Spójrzmy na to tak:
biegniesz sobie wśród pięknych drzew, po złotych dywanach liści, upał nie doskwiera.
Lepiej brzmi!

Kilka sposobów na jesienną chandrę:
- MOCNY TRENING (dla mnie najlepszy na wszystko:D) - trening ma miliony korzyści, doskonalenie siebie, dbanie o siebie... nieskończenie wiele, a jesienią, gdy wieczory już ciemne, na ćwiczenia zawsze powinniśmy znaleźć czas! + gdy Ci zimno = rozgrzeje Cię!

- ZROBIENIE ULUBIONEGO DANIA - oczywiście zdrowego! Zdrowe frytki bez tłuszczu, z piekarnika, ulubiona sałatka, zupa - co lubisz i co działa na Twoją korzyść ( Twoje zdrowie)

- ROZGRZEWAJĄCE POSIŁKI - teraz dla mnie podstawą są CIEPŁE ŚNIADANIA - rozgrzewają nas od środka. U mnie są to moje ulubione zupy mleczne, na mleku sojowym, np. owsianki, jaglanki, z ryżem, makaronem - ostatnio pokazywałam przepisy :). Obiad/ kolacja - ciepła zupa, bardzo zdrowa, sycąca, pyszna! Ja uwielbiam zupy kremy - przepisy będą niedługo :)

- ŚWIECZKI ZAPACHOWE , ZAPACHY - te które przywołują uśmiech na naszej twarzy.
Pomyślałaś/łeś o jakimś konkretnym zapachu? :)

- DOBRY FILM - żeby się pośmiać, popłakać :)
Moje propozycje - pewnie większość doskonale znana:
Męsko- damska rzecz
3 metry nad niebem
Tylko Ciebie chcę
To tylko sex
Mali Agencji (całe moje dzieciństwo:D)
Sąsiedzi
Ten niezręczny moment
Gwiazd naszych wina
Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy (obydwie części)
KAC VEGAS (wszystkie części)
AMERICAN PIE (wszystkie części)
Wszystkie te filmy są dostępne na internecie :)

- DOBRY PROGRAM TELEWIZYJNY NA WIECZORY - zawsze staram się tak zorganizować, żeby móc obejrzeć Hell's Kitchen i Twoja Twarz Brzmi Znajomo :D Uwielbiam je, a wieczory spędzone przy oglądaniu ich z moimi bliskimi zawsze mnie bardzo cieszą. Oglądałam także Taniec z Gwiazdami ( jedyna seria jaką naprawdę oglądałam) :P

- MUZYKA, którą lubimy, kojarzy nam się z wakacjami, mamy z nią dobre wspomnienia
I moje propozycje:
Calvin Harris - Summer
Danny&Freja - If only you
Donatan - Cleo - Brać gość. Enej
Hazel feat. Lunar - Give me the stars
Indila - SOS i Darniere Danse
Inna - Hot i Be my Lover i In Your Eyes
Jason Derulo - Wiggle feat. Snoop
K2 ft. Buka - 1 moment
Kasia Popowska - Przyjdzie taki dzień
LOL the movie - I won't let you go
MAGIC! - Rude
Mamma mia (He's Italiano)
Mike Will Made It ft. Miley Cyrus - 23
Mrozu - Nic do stracenia
NINA - Alchemist project
Passenger - Let Her Go
R.I.O - Living in Stereo
R3HAB&VINAI - How we party
Slayback - Thunder
TJR&Dirty Nasty - Polluted TAITO
Irena Kwiatkowska - Roztańczone Nogi
I DISCO POLO!

- SPOTKANIA Z PRZYJACIÓŁMI - dla przyjaciół zawsze znajduję czas, choćby w nocy o północy.
Można się pośmiać, powygłupiać, odprężyć, zapomnieć o problemach. Ludzi, którzy mnie męczą swoją obecnością przez ciągłe narzekania - omijam z daleka.

- MAŁE ZMIANY - mogą to być w wyglądzie  (podcięcie włosów, nowy kosmetyk użyty), mogą też w otoczeniu ( przestawienie lampki itd. )

- DOBRA KSIĄŻKA - każdy lubi co innego, ale tutaj znów moje propozycje:
- Skąpiec - niby obowiązkowa lektura szkolna, a ją bardzo lubię i rozśmiesza mnie!
- Jeździec Miedziany P. Simons - moja miłość. Słowa nie opiszą jak lubię tę książkę i następne dwie części jej, tj. Tatiana i Aleksander i Ogród Letni
- seria 50 twarzy Grey'a - kobiety albo kochają to, albo nienawidzą.
- kryminały Agathy Christy, np. Morderstwo w Orient Expressie, I nie było już nikogo, 4 : 50 z Paddington  - wszystkie świetne

- POWSPOMINAJ WAKACJE, pooglądaj zdjęcia - ciepło na samą myśl :)

- POTAŃCZYĆ i nie trzeba wcale iść do super klubu. Zamknij drzwi do pokoju, włącz ulubioną muzykę i TAAAAAAAAAAŃCZZZ JAK NOGI CIĘ NIOSĄ!!!

- KUPNO NOWEJ RZECZY - zawsze na wszystko pomocne :)

- DBANIE O SIEBIE w szczególny sposób, np. zrób sobie domowe SPA :)

- PRZEŻYJ PRZYGODĘ! - pojedź gdzieś/ pójdź, zobacz coś, wymyśl coś!


To moje sprawdzone sposoby.
Polecam je każdemu :)
A Co Wy robicie, żeby nie dać się szarudze za oknem? :)


niedziela, 16 listopada 2014

Skalpel - Ewa Chodakowska - Recenzja Treningu

Tym postem zaczynam serię recenzji treningów.
Na pierwszy ogień idzie właśnie stary, dobry SKALPEL.

Płytę z tym treningiem mogliśmy kupić już ponad dwa lata temu, a na internecie jest dostępny od dawna. Więc dostęp do niego nie stanowi problemu.

O TRENINGU:
Z rozgrzewką i  rozciąganiem trening trwa około 40 minut (jak większość treningów Ewy Chodakowskiej).
-ROZGRZEWKA - mało dynamiczna, przyjemna, nie męcząca
-TRENING WŁAŚCIWY:
wyprosty nóg, różne formy przysiadów, wykroki - zaczynamy od ćwiczeń przede wszystkim na nogi,
ta część trwa około 20 minut
następnie jest część poświęcona pośladkom, a w między czasie robimy plecy (w leżeniu na brzuchu)
i na końcu jest czas na brzuch - ostatnie 5 minut.
Jak widać jest to trening kształtujący całe ciało. W trakcie jego wykonywania spalamy także kalorie, co na początku możemy bardzo czuć, bo pot się leje! Skalpel może spalić nawet około 400 kcal.

TECHNIKA:
Jest jak zawsze najważniejsza. Pamiętajmy o NAPINANIU BRZUCHA! Sama Ewa o tym cały czas przypomina. Ćwiczenia należy właściwie wykonywać, dlatego polecam przed rozpoczęciem przeanalizować cały trening.

DLA KOGO? POZIOM TRUDNOŚCI:
Skalpel jest uznawany za jeden z najłatwiejszych treningów Ewy Chodakowskiej.
Dla osób z dużą nadwagą może być trudny - ćwiczenia najlepiej zacząć od spacerów, jazdy na rowerze, a po uzyskaniu trochę lepszej kondycji - można włączyć Skalpel.
Idealny dla osób, których kondycja jest do poprawienia.
Dla średnio zaawansowanych/ zaawansowanych będzie raczej zbyt łatwy, ale zawsze warto spróbować.

PROWADZENIE:
Ewa przez cały trening ma niezmienny ton głosu i cały czas stara się nas motywować.
Niektórym to może przeszkadzać, mi się podobało :)

MOJA HISTORIA Z TYM TRENINGIEM:
Pierwszy raz spróbowałam go zrobić w lipcu 2013 roku - tak, tylko spróbowałam!
Po niecałych 20 minutach myślałam, że wypluję płuca :D
Nie byłam w stanie zejść po schodach.
Później bardziej skupiałam się na treningach nóg i drugi raz spróbowałam 1 listopada.
Zrobiłam cały! Byłam z siebie bardzo, bardzo dumna. Było mi niesamowicie ciężko, a po skończeniu wyglądałam jakbym wyszła z jeziora. Ale to nie było ważne, bo  mi się udało!

Robiłąm go później prawie codziennie przez kilka miesięcy. Strasznie mi się spodobał!
Po jego zrobieniu dodawałam jakiś krótki trening ABS, coś na pośladki.

Przypomniałam sobie o nim tydzień temu. Gdy zrobiłam, moja pierwsza myśl była taka:
jak ja kiedyś mogłam go nazywać trudnym?! :D
Nie miałam kropelki potu na sobie,  żadnej zadyszki.

Można? MOŻNA!!! :D

EFEKTY:
Mi nie chodziło o chudnięcie, ale o zdrowe ciało.
Z tym treningiem bardzo łatwo zrzucimy jednak kilka kilogramów.
W talii dzięki niemu zrzuciłam jakoś 4/ 5 cm! :)

Efektów możemy spodziewać się baaardzo szybko.
Jeśli mamy trochę zbędnych kilogramów - po miesiącu dosłownie nowe ciało.


OCZYWIŚCIE, WSZYSTKO DZIAŁA TYLKO WTEDY, GDY PRAWIDŁOWO SIĘ ODŻYWIAMY!


A Wy? Jak dobrze znacie ten trening? Czy może nigdy nie próbowaliście? :)


piątek, 14 listopada 2014

Ratunku! Jak przestać jeść słodycze?

To pytanie zadał sobie kiedyś każdy, kto postanowił wyeliminować ze swojego odżywiania ( dalej zwanego dietą - dieta to dla mnie po prostu sposób odżywiania ) słodycze.

Często nam się wydaje, że zaprzestanie jedzenia słodyczy oznacza, że już nigdy nie poczujemy słodkiego smaku. Bzdura! Jest bardzo wiele zdrowych, dobrych produktów z natury bardzo słodkich.
Jakie na przykład? Miód, owoce ( zawierają naturalne cukry ) i dużo innych.

Wielu ludzi lubi słodki smak. Nie ma w tym nic złego. Ja także uwielbiam :)

KIEDYŚ C.O.D.Z.I.E.N.N.I.E. jadłam tabliczkę czekolady z dodatkami, batoniki, żelki, piłam kilka herbat z którą każdą słodziłam ( na duży kubek ) 4 łyżeczkami cukru, a kawę słodziłam 3 łyżeczkami.
Litr lodów starczał mi na kilka dni, a o nutelli nawet nie mówię. Dodatkowo piłam soki z kartonów (składy mnie nie interesowały wtedy). WIĘC widzicie sami - uwielbiałam takie jedzenie.

Wszystko postanowiłam zmienić 1 września 2013 roku. Nie chodzi o to, że czułam się gruba, że taka była moda, czy, że znajome tak robiły. Po prostu stwierdziłam, że to do mnie nie pasuje.
Takie moje obżarstwo trwało wtedy rok i właśnie w tym dniu się zakończyło.
Wcześniej nie jadłam dużo, słodyczy nie lubiłam. Tak czy owak, nawet jedząc tak ogromne ilości śmieciowego jedzenia - nie byłam gruba.

Z dnia na dzień przesrałam jeść wymienione wcześniej rzeczy. Na początku było trochę ciężko, ale byłam bardzo zmotywowana. Myślałam, że potrwa to może z 2 miesiące, żebym tylko mogła samą siebie sprawdzić. ALE NIE. Trwa to już 1 ROK I 3 MIESIĄCE. :)
A byłam naprawdę od cukru uzależniona.

Wszystko można zmienić, jak widać !!! :)
WYSTARCZY CHCIEĆ!
I WIERZYĆ, ŻE SIĘ UDA!
BO DLACZEGO MIAŁOBY CI SIĘ NIE UDAĆ?!

Zacznij od wyczyszczenia szafek, barku, szuflad. Wszystkiego spróbuj się pozbyć. Oczywiście, wyrzucania jedzenia to grzech ( ja tego bardzo nie lubię), więc zanieś wszystkie czekoladki do pracy, poczęstuj współpracowników, znajomych.  Jak już oczyścić ze sklepowych słodyczy mieszkanie - nic Cię nie będzie kusić. ALE na zakupach nie wkładaj ich do koszyka! Wyobraź sobie jaka to oszczędność :) Ogromna!

Oprócz oszczędności, porzucenie słodyczy ma jeszcze miliony innych zalet, np.
* ćwiczysz silną wolę, wyrabiasz dobry, zdrowy nawyk
* zaczynasz się świadomie odżywiać
* dajesz dobry przykład
* jeśli masz nadwagę - po pewnym czasie zapewne znacznie stracisz na wadzę ( tłuszczyk się zmniejszy, tak samo jak obwód brzucha czy bioder :) )
* płaski brzuch - najczęściej to właśnie słodycze mu przeszkadzają, by się pokazał
* wspaniałe samopoczucie - dobry poziom cukrów to gwarantuje :)
* nie wpakowujemy w siebie konserwantów, sztucznych utwardzaczy i innych ''syfów''
ITD. - WARTO, PRAWDA? :)

 Wszelkie batoniki itd. po zjedzeniu powodują gwałtowny skok insuliny -najpierw jesteśmy pobudzeni, a później bardzo szybko uśpieni! - Gdzie w tym sens?

Połączenie cukrów prostych ze sztucznymi tłuszczami trans - m.in. pączki - jest uznawane za szczególnie niebezpieczne dla zdrowia.

WIĘC JAK ZACZĄĆ?
U  mnie świetnie się sprawdza jedzenie słodkich śniadań - nie mam zupełnie ochoty na słodycze :)
NA dole posta wstawię kilka zdjęć przykładowych, słodkich (jak dla mnie ) posiłków.
Wczoraj też pokazywałam kilka propozycji słodkich kanapek, np. KANAPKA Z MASŁEM ORZECHOWYM I BANANEM -hit na większości blogów - i to nic dziwnego, bo jest przepyszna :)

Świetnym sposobem jest także wyznaczenie sobie dnia w tygodniu, w którym pozwolimy sobie na tak zwanego cheata (oszukany posiłek), np. w niedzielę pozwalamy sobie na zjedzenie kawałka ciasta domowej roboty - kawałka, nie pół blaszki! Może nas to uchronić przed kompulsywnym wpychaniem w siebie wszystkich słodyczy napotkanych na drodze. Od jednego kawałka ciasta przecież nie przytyjemy, a zachowamy zdrowie i równowagę psychiczną. Kiedy chcemy pochłonąć dwa batony na raz, wystarczy pomyśleć ''przecież w środę (na przykład) zjem sobie kawałek dobrego jabłecznika''.
Ochota od razu odejdzie :)

Warto zawsze pamiętać o motywacji. Ja jestem bardzo wkręcona w to cały czas i ciągle mam w głowie wyznaczony cel. Polecam to każdemu!
Chcesz schudnąć? Tabliczka czekolady tylko Cię od tego oddali.
Chcesz być zdrowa, mieć piękną cerę, włosy, paznokcie? Te chipsy zadziałają odwrotnie.
TO BARDZO PROSTE! :)


Jemy orzechy, pestki dyni, ziarenka słonecznika - bardzo, bardzo zdrowe. Super do przegryzania.
Zamiast żelków - kilka suszonych owoców.
Zamiast sklepowych bułek słodkich - zdrowe, dobre wypieki domowe! Przepisy będą na blogu :)
A zamiast czekolady z dodatkami - gorzka czekolada ( min. 70% kakao) - taka czekolada jest bardzo zdrowa. Gdy mamy ochotę, możemy dodać dwie kosteczki do porannej owsianki.
Słodkie przyprawy - cynamon, kardamon... MÓJ HIT - po prostu banan z cynamonem - takie zwykłe, takie słodkie, takie dobre!!! :)
Są także naturalne alternatywy cukru, np. stewia (o tym następnym razem)

Suplementem polecanym dla osób, które są silnie od słodyczy uzależnione są tabletki chromu. Kupimy je w każdej aptece, a rzeczywiście bardzo zmniejszają apetyt na słodkie. To rozwiązanie dla chcących iść na łatwiznę.

I kilka ''słodkich '' zdjęć :) 


 (Owsianka na wodzie z twarogiem i cynamonem, orzechy, błonnik)



 (Jogurt naturalny z borówkami, brzoskwinią, suszonymi jagodami goi)


 ( 1 kromka z masłem orzechowym i bananem - MNIAM :), druga z twarogiem z jogurtem naturalnym rozdrobnionym i na niego miód + banan z cynamonem + migdały + maliny )


(Zupka mleczna NICZYM CIASTO RAFAELLO - będzie niedługo na blogu)

A może ktoś z Was nie lubi słodyczy? Napiszcie koniecznie! :)

czwartek, 13 listopada 2014

Chleb - najprościej!

Niedawno pokazywałam tosty francuskie - na chlebie.

Chleb - wiele osób, które zaczyna ''zdrowe odżywanie'' czy ''dietę'' go odrzuca. 
Ja się z tym nie zgadzam, bo dobry chleb uwielbiam!
To, czy chleb jest zdrowy, zależy od tego, jaki wybierzemy, wiadome.
Najzdrowszy jest z mąki razowej żytniej (100 %), zawiera on mnóstwo błonnika i składników mineralnych, w przeciwieństwie do białego pieczywa.
Białe pieczywo jest polecane zazwyczaj osobom, których dieta musi być bardzo lekkostrawna.
Ciemne pieczywo (naturalnie ciemne, nie barwione!) nie ma wysokiego indeksu glikemicznego jak białe - nie powoduje skoku insuliny, nie powoduje więc tycia, i nie jesteśmy po nim szybko głodni.

 Polecam również chleb PUMPERNIKIEL - jest bardzo zbity, możemy go zabrać na wyjazd, bo jest jest pakowany w wygodne opakowania, można dostać w większości sklepów :)

Chleb jest bardzo wygodny i szybki do przygotowywania - warto po niego sięgnąć.

Pokaże Wam dziś kilka zdjęć kanapek jakie jem. Jak nie jem ''miseczkowego'' śniadania (owsianki, czy kluseczek itd. ) to jem właśnie chlebek :) + do szkoły biorę ze sobą m.in. kanapkę.



( 2 kromki PUMPERNIKLA : na suchej patelni zagrzałam kromki  i dałam po plasterku żółtego sera - dość dziwne, ale uwielbiam dobry żółty ser :D + jajko sadzone )




( Pierwsza kromka - MIŁOŚĆ ŻYCIA - kromka z opiekacza, posmarowana dobrym masłem orzechowym, na to plasterki banana !!! <3, druga z twarogiem rozdrobnionym z jogurtem naturalnym)



 ( pierwsza kromka z serkiem wiejskim wymieszanym z twarogiem - wodny się rozlewa, druga z        żółtym serem + jajko sadzone )


 ( 2 kromki z serkiem wiejskim + talerz owoców )


 ( 2 kromki  z twarogiem wymieszanym z jogurtem naturalnym na to plasterki brzoskwini + owoce )


 ( 2 kromki z żółtym serem i jajkami sadzonymi )


 ( 2 kromki z twarogiem rozdrobionym z jogurtem naturalnym i jajkami sadzonymi)


 ( 2 kromki z opiekacza, na nich po plasterku żółtego sera + sos czosnkowy z jogurtu naturalnego + jajecznica + granat)


( Słodycz idealna: 2 kromki z miodem - miód mam prawdziwy,  od rodzinki )


wtorek, 11 listopada 2014

Zdrowo i dietetycznie na mieście

Zdrowo i dietetycznie  się według mnie pokrywają (choć niestety nie zawsze).
Jednak te dwa warunki muszą zostać spełnione, żebym zjadła coś ''na mieście''.
Dziś chcę Wam przedstawić kilka moich sposobów, żeby dobrze zjeść, nie będąc w domu.
Zaznaczam, że obiad zawsze staram się jeść w domu. Baaardzo rzadko się zdarza, żeby było inaczej. Ale się zdarza. Przekąski noszę przy sobie, np. pudełeczko z orzechami, marchewkami, owocami itp.
Można zawsze też pójść do sklepu i kupić serek wiejski, jogurt, owoce :)
Kolację zawsze jem w domu, ale gdyby coś wypadło, zawsze można iść na sałatkę :)


Jednak, gdy jest ta moja godzina obiadu, a ja jestem w, załóżmy, galerii handlowej, muszę coś zjeść.
I to ''coś'' ma być zdrowe i smaczne.
Idę wtedy do strefy restauracji i szerokim łukiem omijam wszelkie McDonaldy, KFC, Burger Kingi itd.
W wielu miejscach możemy znaleźć Multi Food. Sami sobie nakładamy co chcemy i ile chcemy.
Ile nałożymy - tyle płacimy ( może przez oszczędność zjemy mniej? :D ).
Mają tam często kluski, pierogi itp. nie do końca zdrowe czy dietetyczne potrawy. Ale choć kuszą, wcale nie musimy ich brać. Kasza gryczana też ostatnio była :) Było też mięso z grilla.
Jednak nie jedzmy mięsa, jeśli nie jesteśmy do końca pewni jego jakości.
I teraz gwóźdź programu - WARZYWA! Sałatki są zazwyczaj najbezpieczniejsze. I są wszędzie dostępne. Patrzmy jednak krytycznym okiem. Do marchewki z groszkiem jest dodawana mąka i masło. Tuczące, niezdrowe sosy - też odpadają.
Jeśli chodzi o inne restauracje, to polecam Wam też te bardziej orientalne, dobrej jakości.
Lubię Sevi Kebab, ale nie kupuję tam kebaba! Zawsze biorę sałatkę z kurczakiem, ale bez sosu
i pyszny szpinak (zajrzyjcie do ostatniego postu!).
(Sevi Kebab:sałatka z kurczakiem 12,50 zł bez sosu i kaszy + szpinak z kurczakiem, mozzarellą i jajkiem sadzonym - około 15 zl,nie pamiętam)

Są też restauracje typowo sałatkowe i one są chyba najlepsze! Ja bywam w Greco, bo jest mi po drodze. Ale tutaj też warto prosić bez sosu, no chyba że jest możliwość użycia czystej oliwy z oliwek.
I za frytki także dziękujemy. :)

(Greco: Sałatka z grilowanym bakłażanem (dlaczego dali cukinię? ) i polędwiczkami - 18 zł. Sos ściągnęłam)

JAK WIDAĆ zawsze można znaleźć coś całkiem całkiem zdrowego, wystarczy po prostu dobrze patrzeć. W North Fish, czy restauracjach z domowym jedzeniem (tych sprawdzonych) także można smacznie, zdrowo zjeść. Zachęcam do próbowania nowych smaków :)

A Wy gdzie jadacie, jak czas obiadu łapie Was na mieście? :)





Szpiank zainspirowany kuchnią turecką!

Kocham Turcję i kocham szpinak. :) O właściwościach zdrowotnych szpinaku nie trzeba pisać.
Dobrze zrobiony szpinak jest przepyszny i każdemu może zasmakować.
Na wakacjach w Turcji jadłam go codziennie. W domu nie potrafiłam odtworzyć tego smaku.
A że raz, będąc na mieście, musiałam zjeść obiad, poszłam prosto do restauracji z tureckim jedzeniem. Zamówiłam m.in. właśnie szpinak (następny post będzie o zdrowym jedzeniu na mieście, zapraszam!!!). W kasie wypytywałam sprzedawczynie o to, z czym on jest. Jedyne co powiedziała, to czosnek, kawałki kurczaka i mozzarella. Hm.... Był rewelacyjny, więc często powtarzam go w domu. Nie jest identyczny jak tam, ale też niesamowicie dobry. Tutaj pokazuję bez kawałków kurczaka. Mozzarella się wspaniale ciągnie, szpinak jest bardzo sycący.

Składniki:
-szpinak - ja daję /5 kulek mrożonego w liściach, oczywiście świeży też się nada, dajemy go około 200 gram ( dusimy na patelni, aż liście opadną)

- mozzarella - 100/125 gram

- 3/4 ząbki czosnku  - według uznania

Szpinak rozmrażamy na patelni ( świeży dusimy). Gdy jest już w miarę rozmrożony, dodajemy do niego przeciśnięty przez praskę czosnek. Dusimy wszystko razem, mieszamy. Gdy już szpinak ''przejdzie'' czosnkiem, zmniejszamy ogień i dodajemy na niego pokrojoną ( ewentualnie startą na tarce o grubych oczkach) mozzarellę. Mieszamy. Nie pozwalamy, żeby kawałki mozzarella stopiła się całkowicie. Ma się ciągnąć. Możemy szpinak podlać niewielką ilością zalewy z mozzarelli, jeśli tego potrzebuje. Gdy ser się rozpuści do pożądanego efektu - gotowe.

Do szpinaku bardzo pasuje jajko sadzone.
Wszystkim polecam ten przepis i wszystkim, jak na razie, bardzo smakował.
Czasami dodaję do tego np. plaster żółtego sera i tak samo go rozpuszczam.

(Tutaj już cały obiad: ryż basmati, dwa jajka sadzone i MÓJ SZPINAK :) )


Polecam!!! Smacznego! :)




poniedziałek, 10 listopada 2014

Tosty francuskie! Zdrowo i pysznie!

Kocham tosty. Wszelkiego rodzaju :) Jednak nie robię ich z chleba tostowego ( skład - fuj! ) a z chleba ze zdrowej mąki razowej. Takie tosty smażę na oleju kokosowym.
I te kilka zmian wystarcza by moje tosty stały się zdrowe i wartościowe :)
Jest to też fajny pomysł na wykorzystanie chleba, który jest już dość twardy i czerstwy :D
Duża ilość białka + węglowodany = super podstawa śniadania!

Przepis:
-chleb - ja daję 2 kromki razowca (może być też pumpernikiel!)
-jajka - u mnie 2 całe
* opcjonalnie : trochę mleka/jogurtu naturalnego.wody

Jajka rozbełtałam i dodałam trochę jogurtu naturalnego typu grecki. Zawsze pozostawiam trochę grudek w masie, ponieważ lepiej trzymają się one kromek.
Obtoczyłam po kolei obie kromki i dałam na rozgrzaną patelnię. Pozostałą masę jajeczną po trochę wlewałam na kromki ( tak żeby z nich nie spłynęła) i obracam je. Zawsze zużywam całą masę, tosty są wspaniale grube i PYSZNE :) I za każdym razem mogą wyjść inne. Czasami jak poduszeczki,a  czasami takie :



+ CZĘSTO lubię sobie dodać do tych tostów żółty ser <3(wybieram taki najlepszy)
Wtedy, kiedy tosty już mi się kończą smażyć, kładę na nie po plasterku sera i jeszcze chwilę czekam, żeby ser się trochę rozpuścił. ( rozpuszczony ser wcale nie ma więcej kcal niż normalnie! )
Ściągam z patelni i zajadam :)



Można też posmarować tosty np. dżemem, serkiem wiejskim, masłem orzechowym, położyć na nie świeże owoce. Wszystko na co mamy ochotę :)  Do masy jajecznej możemy także wmieszać np. cynamon, wiórki kokosowe. Jest wieele sposobów, każdy pyszny :D

Lubie takie tosty? Z czym one Wam smakują? :)

niedziela, 9 listopada 2014

Owsianka pełna białka! - Kluseczkowa zupa, niezwykle sycąca!

Jako, że w poprzednim poście pisałam, o zaletach płatków owsianych, to dziś przedstawiam Wam propozycje ich wykorzystania. Pisałam także, że same płatki zalane wodą czy mlekiem, mogą nam dostarczyć zbyt małą ilość białka, które jest nam niezwykle potrzebne ( nie tylko sportowcom ) i daje nam poczucie sytości. Ciepłe, sycące śniadanie. Idealne!Tak więc zapraszam na zupę mleczną z kluskami! :)

Składniki: ( z tych składników wyjdzie bardzo gęsta ''zupa'')
mleko krowie/ roślinne / woda ( z wodą także jest smaczne) - kubek(250 ml)
płatki owsiane
2 średnie jajka od szczęśliwej kurki :)

Płatki owsiane mielimy na mąkę ( nie muszą być idealnie drobne ) - do przepisu będziemy potrzebować 5 łyżek takich zmielonych płatków. Można oczywiście dać trochę więcej lub mniej ;)
W miseczce roztrzepujemy dwa jajka i dodajemy zmielone płatki. Mieszamy
widelcem/trzepaczką.
W między czasie zagotowujemy mleko/wode w garnku. Kiedy się gotuje, wlewamy z przerwami masę jajeczną, mieszamy widelcem. Po wlaniu wszystkiego ( nie ma specjalnej techniki, za każdym razem wychodzi :D ) mieszamy. Zupa będzie bardzo gęsta. Kiedy już nam chce wychodzić z garnka, przelewamy do talerza. Gotowe :) 

Takie kluseczki jadłam dziś na śniadanie,  dodając do nich suszoną śliwkę, po łyżce: siemię lniane, pestki dyni, słonecznik, ''chipsy'' kokosowe. Do tego zjadłam zmiksowaną połówkę awokado z kiwi i łyżką soku z cytryny. Pyyyyychotka! :)

Banalnie proste, szybkie zawijasy obiadowe! + Przepis na naleśniki

Gdy pierwszy raz je zrobiłam, usłyszałam od taty, że przypominają mu twistery z kfc. Jako, że fast foodów nie jem, ale widząc, jak są popularne, stwierdziłam, że naprawdę muszą być dobre :D Mi bardzo smakują, a są niesamowicie proste do zrobienia i sycące, a przede wszystkim BARDZO ZDROWE! Zrobiłam je przypadkiem, chcąc wykorzystać dwa naleśniki, które zostały mi z poprzedniego dnia. Naleśniki można wykonać według własnego przepisu, używając zdrowej mąki.





Składniki:
Na ciasto naleśnikowe:
1 jajko
7 łyżek mąki ( u mnie żytnia razowa typ 2000)
ok.3/4 szklanki wody ( tyle ile potrzebuje ciasto, a musi być w miarę płynne, delikatne)

Naleśniki smażymy na zdrowym tłuszczu ( u mnie olej kokosowy - będzie o nim post!).
Z tych składników wychodzą mi zawsze trzy dość grube naleśniki.


Nadzienie:
Tutaj pełne pole do popisu, ja tym razem dałam:

- pierś kurczaka ok. 130 g
- paprykę
- sałatę lodową
- cebulę

Pierś pokroiłam na kosteczki, usmażyłam na oleju kokosowym. Na patelnie dałam też cebulę, zeszkliłam. Dodałam paprykę i sałatę, wszystko razem wymieszałam i poprzekładałam na naleśniki.



I wyszedł obiad :) Naleśniki można przygotować dzień wcześniej, albo zrobić od razu na kilka dni, i np. po powrocie ze szkoły/pracy usmażyć tylko dodatki i GOTOWE :) Smacznego!