piątek, 26 grudnia 2014

Ani centymetra więcej po świętach ;)

Piszę tego posta naładowana pozytywną energią do granic możliwości!:)
Bynajmniej nie dlatego, że tego przysłowiowego centymetra nie zyskałam.
Święta spędziłam w cudownej atmosferze i z tego najbardziej się cieszę :)
Jeśli chodzi o jedzenie : w wigilię zjadłam kilka uszek z barszczem, 2 pierogi, 2 krokiety i kilka różyczek brokuła. Same pyszności! Uwielbiam i pierogi i krokiety i uszka <3
W pierwszy dzień świąt wstałam po godzinie 8, zjadłam tylko 4 posiłki, bo tyle wyszło mi (jadłam około 8:30, 12:30, 16, 19). Śniadanie owsianka, później kasza pęczak w kapuście z kurczakiem, później
jakoś z 3 kiwi, banan, mandarynka, kilka winogron i na kolacje tradycyjnie serek wiejski + warzywa.
Dziś jadłam normalnie, 5 posiłków.  Jako, że wczoraj zjadłam trochę mniej, więc z wigilią się trochę wyrównało, a co było do spalenia, to spaliłam dziś w 4 godziny na stoku na nartach.
Bez wyrzutów sumienia, bez odmawiania sobie. Można? MOŻNA! :)
A jak to u Was jest? :)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz